fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Przebój jesieni w Poznaniu

Miroslav Radović kontra Rafał Murawski. Poznaniak wrócił na boisko po kontuzji. Legionista się leczy.
Rzeczpospolita, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Mecz Legii z Lechem obejrzy w niedzielę komplet widzów – około 40 tysięcy. To rekord ligowej frekwencji.
Niezależnie od stosunku kibiców do warszawskiego klubu, to jeden z klasyków ligi. Legia jest na pierwszym miejscu wszelkich klasyfikacji, od sportowych po biznesowe. Czy to się komuś podoba, czy nie. Ponieważ Poznań ma ambicje podkopania tej pozycji, na stadionie przy Bułgarskiej padnie rekord frekwencji, a piłkarzom Legii nie będzie się w związku z tym grało miło.
Nie ma faworyta tego meczu. Za Legią przemawia nieco wyższa ligowa forma, za Lechem – właśnie to, że jest gospodarzem.
Być może jakiś wpływ na postawę warszawiaków może mieć mecz w Trabzonie. Nie chodzi tylko o podróż i zmęczenie, ale o samopoczucie. Kiedy w poprzedniej kolejce Ligi Europejskiej legioniści przegrali w Warszawie w kompromitującym stylu z Apollonem Limassol, trzy dni później zmierzyli się w Krakowie z Wisłą i też przegrali.
Mimo że Legia gra poniżej oczekiwań (chociaż jest liderem), pozycja Jana Urbana jest niezagrożona. Mariusz Rumak walczy o swoją od kilku kolejek. Lech gra nierówno. Przegrywa u siebie z Pogonią, remisuje w Bielsku-Białej i pokonuje w Gdańsku Lechię. Ale na Legię na pewno zmobilizuje się wyjątkowo, przecież to z nią przegrał walkę o tytuł mistrza.
Wisła już nie musi liczyć meczów bez porażki. Przegrana przed tygodniem z Zawiszą zakończyła zwycięską serię. Była pechowa ze względu na nieobecność kilku krakowskich zawodników, ale potem Wisła przegrała też w meczu o Puchar Polski z Lechią Michała Probierza, który z Wisły odchodził kiedyś wbrew swojej woli. Nie wiadomo, jak tę porażkę traktować. Raczej nie jako początek kryzysu, może bardziej jako dowód lekceważącego stosunku niektórych klubów do rozgrywek o PP. Jak się ma w kadrze mało równorzędnych zawodników, gra o puchar i mistrzostwo może okazać się zabójcza.
Wisła ma jeszcze jeden problem. Franciszek Smuda zbagatelizował objawy przeziębienia. Okazało się, że z zapalenia oskrzeli wywiązało się zapalenie płuc, a trener mimo to towarzyszy swojej drużynie. Zagłębie nie będzie oszczędzało Wisły tylko dlatego, że ma chorego trenera. Przed tygodniem wygrało pierwszy raz, od kiedy trenerem w Lubinie został krakowianin Orest Lenczyk. Ale Widzew, który pokonało, to nie Wisła.
W niedzielę Śląsk gra we Wrocławiu z Zawiszą, prowadzonym przez wrocławianina Ryszarda Tarasiewicza. Pierwszy raz od dawna bez swojego lidera, Sebastiana Mili, który odniósł kontuzję i nie zobaczymy go przez trzy tygodnie. Przed tygodniem Śląsk stracił w ciągu ostatniej minuty zwycięstwo nad Górnikiem w Zabrzu. Po czymś takim kolejny mecz zawsze jest trudny.

13. kolejka

Piątek • Widzew - Cracovia 18.00 (nSport, Polsat Sport, Polsat Sport Extra, Canal+ Family) • Jagiellonia - Górnik 20.30 (Canal+ Sport)
Sobota • Pogoń - Korona 15.30 (Canal+ Family, nSport, Polsat Sport, Polsat Sport Extra) • Piast - Lechia 18.00 (Canal+ Family) • Wisła - Zagłębie 20.30 (Canal+ Sport)
Niedziela • Śląsk - Zawisza 15.30 (Canal+ Sport, Polsat Sport, Polsat Sport Extra) • Lech - Legia 18.00 (Canal+ Sport).
Mecz Podbeskidzie - Ruch, rozegrany w czwartek, zakończył się po zamknięciu tego wydania gazety.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA