fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Zamordowane miasto

„Mińsk. Miasto obcego słońca”, prod. Biełsat
Plus Minus
Komunizm był nie tylko projektem politycznym, ale i estetycznym.
Monopartyjna dyktatura oraz całkowita kontrola państwa nad gospodarką nie wystarczały do realizacji wielkiej utopii. Co z tego, że wprowadzono nowy ustrój, a jego wrogów likwidowano? Ludzie widzieli materialne ślady przeszłości – pałace czy świątynie – i mogli sobie myśleć, że przed rewolucją nie było wcale tak źle. Trzeba było więc coś z tym zrobić.
Jest takie jedno miejsce na naszej planecie, w którym to zrobiono, o czym traktuje film dokumentalny „Mińsk. Miasto obcego słońca".
W 1922 roku Białoruska Socjalistyczna Republika Radziecka była jednym z sygnatariuszy umowy o utworzeniu ZSRR. Pierwotnie stolicą sowieckiej Białorusi miał być Mohylew. Przystąpiono więc w nim do czyszczenia pamięci. Wyburzono między innymi 15 cerkwi. Mieszkańcy miasta mieli poczucie nadciągającego końca świata. I on nadszedł, tyle że gdzie indziej.
Ostatecznie stolicą Białoruskiej SRR został Mińsk. Tytułem dygresji warto napomknąć, że wcześniej, zanim ustanowiono w roku 1921 granicę polsko-sowiecką, mieszkający w tym mieście Polacy liczyli na to, iż znajdzie się ono po jej zachodniej stronie. Tak się jednak nie stało.
Mińsk miał być wizytówką ZSRR i jednocześnie bramą dla Sowietów na Zachód. Opracowano więc plan przebudowy miasta. Chodziło o unicestwienie tego wszystkiego, co zbudowano przed rewolucją bolszewicką. Nikt się nie pytał mieszkańców stolicy Białorusi o zdanie i nikt nie brał pod uwagę jej warunków topograficznych. Chodziło o to, aby powstała olbrzymia metropolia z szerokimi ulicami i pompatycznymi budynkami.
Taki był też kaprys pierwszego sekretarza Komunistycznej Partii Białorusi Pantelejmona Ponomarienki. Ponoć inspiracją dla niego był słynny XVII-wieczny dialog filozoficzno-polityczny „Miasto Słońca". Jego autor Tommaso Campanella snuł w nim wizję państwa powszechnej szczęśliwości, w którym obowiązywała wspólnota majątkowa, a instytucja rodziny nie istniała, bo za wychowywanie dzieci odpowiadało całe społeczeństwo.
W roku 1941 Mińsk znalazł się pod okupacją niemiecką, a w 1944 Sowieci go odzyskali. Białoruska stolica w rezultacie drugiej wojny światowej straciła 80 procent zasobów mieszkaniowych. Propaganda sowiecka szerzyła wersję wydarzeń, zgodnie z którą Niemcy praktycznie zrównali Mińsk z ziemią. Trzeba było więc po wojnie stworzyć zupełnie nowe miasto.
Tymczasem okazuje się, że Niemcy nie burzyli stolicy Białorusi planowo. Warto też odnotować, że w okresie, w którym ją okupowali, pozwalali na zdobytym obszarze prowadzić białoruskojęzyczne szkoły i używać narodowych, biało-czerwono-białych flag. Ale to bynajmniej nie oznaczało odrodzenia białoruskiej tożsamości. Mińsk miał być dla III Rzeszy bramą na Wschód i zarazem bazą wojskową, z której można byłoby kontrolować tereny okupowane. Rdzenna ludność byłaby siłą roboczą do wykorzystania w przyszłym niemieckim kompleksie przemysłowym.
Sowieci natomiast w trakcie wojny nie mieli żadnych skrupułów, żeby zamienić białoruską stolicę w ruiny. W roku 1942 trwały regularne bombardowania Mińska. Po wojnie okazało się, że historyczne centrum można było odbudować. Z przyczyn ideologicznych jednak tego nie podjęto. Kiedy komisja radzieckich architektów uznała Mińsk za unikalny zabytkowy fenomen porównywalny ze Lwowem i Wilnem, jej wnioski zostały zignorowane przez władze partyjne i miejskie.
Znamienny jest przypadek kościoła św. Tomasza z Akwinu i klasztoru Dominikanów. Na odbudowę tego zabytkowego zespołu klasztornego Sowieci w ramach reparacji wojennych zażądali od Niemców ogromnej kwoty, którą otrzymali. Ale do odbudowy nie doszło.
Kontynuowano natomiast plan sprzed wojny. Stary Mińsk zniknął z powierzchni ziemi. Powstały gigantyczne gmachy stanowiące swoisty manifest komunistycznej rzeczywistości. Podstawą estetyczną dla nich był ten sam kanon, według którego Albert Speer, główny architekt III Rzeszy, projektował przebudowę Berlina w monumentalną stolicę świata. Beneficjentami zmian miała być głównie partyjna nomenklatura. Zwykli mieszkańcy miasta trafiali do oddalonych od centrum posępnych osiedli wznoszonych w tle dymiących kominów fabryk.
W roku 1950 sowiecki teoretyk sztuki Michaił Capenko tak się dzielił z Polakami doświadczeniami z Kraju Rad: „Rozwój architektury socjalistycznego realizmu nie był procesem pokojowym, lecz odbywał się w nieustannej i konsekwentnej walce zmierzającej do całkowitego wyrzucenia przeżytków formalistycznej burżuazyjnej architektury".
W III RP toczył się spór o to, czy zburzyć Pałac Kultury i Nauki czy też zachować go, chociażby jako pomnik komunizmu. Z pewnością takim pomnikiem jest białoruska stolica. Z kolei malarz Artur Klinau (autor wydanej również po polsku książki „Mińsk. Przewodnik po Mieście Słońca") stwierdza w filmie, że dziś miasto to może „zniknąć i utonąć w drobnoburżuazyjnym szklanym kiczu".
Tak więc każda epoka ma specyficzne dla siebie zagrożenia i wyzwania. I nawet Aleksander Łukaszenko nie jest w stanie oprzeć się upływowi czasu.
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA