fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Syria to nie nasza sprawa

AFP
Jędrzej Bielecki
Polska nie tylko nie weźmie udziału w interwencji w Syrii, ale nawet nie udzieli jej politycznego poparcia. Żaden z pozostałych dużych krajów Unii nie przyjął takiego stanowiska.
– Nie podzielam wiary czy entuzjazmu tych, którzy sądzą, że taka interwencja przyniesie właściwe efekty czy skutki – powiedział w środę w Sejmie Donald Tusk. – Mamy doświadczenie w tej części świata, które pokazuje, że interwencje zbrojne, nawet z najbardziej oczywistych i szlachetnych pobudek, rzadko kiedy przynoszą pożądany skutek – dodał premier.
Roman Kuźniar, doradca prezydenta ds. międzynarodowych, powiedział „Rz", że stanowisko Bronisława Komorowskiego nie różni się od tego, jakie zaprezentował Tusk. – Nie mamy ani ostatecznych dowodów użycia broni chemicznej przez reżim Asada ani nie znamy szczegółowych założeń planowanej operacji. Przed jej przeprowadzeniem należałoby także przynajmniej podjąć próbę przyjęcia przez Radę Bezpieczeństwa ONZ stanowiska w tej sprawie – tłumaczy Kuźniar.
Z naszych informacji wynika, że w ostatnich dniach zarówno prezydent, jak i premier nie wzięli udziału w telefonicznych konsultacjach przywódców państw, które szykują się do interwencji w Syrii, choć polscy dyplomaci prowadzili takie rozmowy z zachodnimi partnerami na niższym szczeblu.
Politycy opozycji uważają, że brak poparcia politycznego dla interwencji to poważny błąd rządu.
– W języku dyplomacji określenie „brak entuzjazmu" oznacza, że sprawa Syrii jest nam obojętna. To już kolejny przykład, gdy Polska nie angażuje się w operacje ważne dla naszych kluczowych sojuszników – Niemiec i Francji. Przyjdzie moment, gdy państwa te odwdzięczą się nam tym samym w sprawach dla Polski ważnych, dotyczących choćby polityki wschodniej czy budżetu Unii. Powstanie także pytanie, czy w tej sytuacji Polska powinna mieć równie duży wpływ na wspólną politykę zagraniczną i obronną Unii co pozostałe największe państwa Wspólnoty – ostrzega w rozmowie z „Rz" prezes PJN Paweł Kowal.
W listopadzie przywódcy UE mają podjąć decyzję o zawarciu z Ukrainą układu stowarzyszeniowego. Francja, wśród innych krajów „28", jest sceptyczna.
– Gdyby interwencja w Syrii była operacją Unii, z pewnością wzięlibyśmy w niej udział – zapewnia Roman Kuźniar. Spośród sześciu największych krajów UE do udziału w operacji u boku USA szykują się Francja i Wielka Brytania. Poparcia dla niej udzieliła kanclerz Angela Merkel, mimo że za mniej niż miesiąc czekają ją wybory do Bundestagu.
– Atak z użyciem broni chemicznej to zbrodnia, która nie może być tolerowana – uznał w kolei premier Włoch Enrico Latta, dla którego złamanie przez reżim Asada międzynarodowych traktatów o zakazie użycia broni chemicznej stanowi wystarczającą podstawę prawną do przeprowadzenia interwencji. Uderzenie na Syrię popiera także konserwatywny rząd Hiszpanii, choć pod warunkiem, że Rada Bezpieczeństwa ONZ podejmie próbę przyjęcia wspólnego stanowiska w tej sprawie.
– Odwróciła się sytuacja sprzed dziesięciu lat, gdy Polska wzięła udział w interwencji w Iraku, a Francja i Niemcy się jej sprzeciwiły. To fundamentalna zmiana polityczna – wskazuje dyplomata Rady UE.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA