fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Kronikarz umierającej stoczni

ROL
Michał Szlaga od lat utrwala na zdjęciach powolną śmierć Stoczni Gdańskiej. Wkrótce ukaże się jego niezwykły album.
Mówi, że wolałby tych zdjęć nigdy nie robić, ale jednak musi. Kiedy Michał Szlaga jeszcze jako student trafił w 2001 r. na tereny Stoczni Gdańskiej, bo ich nowy właściciel chciał, by artyści wypromowali to miejsce, jego życie zmieniło się radykalnie. Zobacz galerię zdjęć
Uznał wtedy, że przede wszystkim musi udokumentować powolną śmierć tego legendarnego miejsca. I robi to konsekwentnie.
– Powojenne losy stoczni i etos „Solidarności” stanowią zaledwie część, nawet nie połowę jej historii – opowiada Michał Szlaga w rozmowie z „Przekrojem”. – W sierpniu 1920 roku był tu strajk okupacyjny, w którym brały udział dwa tysiące ludzi. Żądali jednej wolnej soboty w miesiącu i zmniejszenia godzin dniówki. Widać, sierpień jest dobrym miesiącem na strajk.
Z każdym jego zdjęciem, nawet tym pozornie nieciekawym, wiąże się pasjonująca historia. Na jednym z nich widać na przykład kupę gruzu z brodziku kabiny prysznicowej, w tle zaś połamane deski. – Tyle zostało z dawnej willi dyrektora Stoczni Cesarskiej zbudowanej w 1888 r. – wyjaśnia „Przekrojowi”.
Przetrwała dwie wojny światowe, PRL i upadek komunizmu, służyła m.in. jako żłobek dla dzieci pracowników, była siedzibą teatru Znak. Została zrównana z ziemią w 2008 r., bo zawadzała na drodze do gigantycznego centrum handlowego.
Album, który jest owocem 12 lat pracy, ukaże się we wrześniu, ma być jego apelem o ratunek dla stoczni. A raczej dla tego, co jeszcze można z niej ocalić.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA