fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Mocniejsze uderzenie jastrzębi

ROL
Grzegorz Byszewski
Marek Kozubal
Jest szansa, że nasze F-16 mogą zostać wyposażone w nowoczesne pociski manewrujące. Amerykanie dają zielone światło.
Resort obrony zamierza kupić dla sił powietrznych pociski AGM-158 JASSM. Miałyby zostać w nie wyposażone „jastrzębie", czyli samoloty F-16 (mamy ich 48).
Znajdujące się dzisiaj na wyposażeniu sił powietrznych pociski mogą niszczyć cele w odległości 70 km. W przypadku AGM-158 JASSM jest to aż 370 km.  – Po ich otrzymaniu F-16 będą miały zdolność rażenia celów dalekiego dystansu spoza zasięgu obrony przeciwlotniczej. To pociski precyzyjne, które pasują do naszych samolotów – mówi ppłk Artur Goławski, rzecznik Sił Powietrznych.
Producentem uzbrojenia jest amerykański koncern Lockheed Martin. W sprawie  zakupu JASSM „odbyły się spotkania przedstawicieli resortu obrony narodowej i Departamentu Obrony USA. Jednym z warunków pozyskania pocisków JASSM jest uzyskanie zgody Kongresu USA na ich sprzedaż. MON wystąpiło w tej sprawie z  oficjalnym pismem. Obecnie oczekujemy na odpowiedź strony amerykańskiej" – poinformował „Rz" w e-mailu Jacek Sońta, rzecznik MON.
Według informacji „Rz" Amerykanie wstępnie dają zielone światło dla tej transakcji. W innym przypadku Polska nie wysyłałaby formalnego pisma.
Jak informuje MON, już teraz wojsko sprawdza, jak dostosować wyposażenie i oprogramowanie F-16 do przenoszenia nowego uzbrojenia.
Na razie nie ma pewności, ile pocisków może kupić armia, a także jaka będzie ich cena (przy czym planowane w tym roku cięcia w budżecie MON mają nie dotyczyć takich wieloletnich zakupów dla wojska). Ze wstępnych analiz Sztabu Generalnego wynika, że jeżeli Amerykanie wyrażą zgodę na sprzedaż rakiet, nasze samoloty zostaną w nie wyposażone po 2015 r.
Pierwszym krajem, który kupił JASSM – oczywiście poza USA – jest Finlandia. Rozmowy dyplomatów amerykańskich i fińskich w tej sprawie trwały ponad pięć lat. W ubiegłym roku zakup został sfinalizowany. Finowie kupią dla swoich hornetów około 70 pocisków, zapłacą za nie ok. 180 mln dol.
Prezes Narodowego Centrum Studiów Strategicznych Tomasz Szatkowski uważa, że zakup JASSM może wzmocnić naszą zdolność odstraszania. – Ich użycie wymaga jednak dobrych środków rozpoznania. Poza tym są to pociski drogie, dlatego mogą służyć do uderzeń przede wszystkim w obiekty o znaczeniu strategicznym, np. punkty dowodzenia, mosty, elektrownie – mówi.
Zastrzega, że strategia odstraszania nie może być oparta tylko na samolotach.
– Przeciwnik może łatwo wyeliminować nasze bazy i samoloty. Dlatego nie przeceniałbym ich znaczenia. Moim zdaniem bardziej przydatne byłoby nabycie wersji JASSM mającej zasięg tysiąca kilometrów. W przypadku konfliktu operowanie naszych samolotów na wschód od Wisły mogłoby być znacznie ograniczone – mówi Tomasz Szatkowski.  – Środki uderzeniowe przenoszone przez samoloty powinny być także uzupełnione o pociski bazujące na okrętach podwodnych i wyrzutniach lądowych – dodaje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA