fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Ostatni surrealista XX wieku

Enlevons les cartes HDRoberto Matta, Enlevons les cartes / Zbierzmy karty / Let’s Take the Cards, 1957, olej, płótno / oil on canvas, 1957Kolekcja prywatna © Germana Matta
Muzeum Narodowe w Krakowie
W Muzeum Narodowym w Krakowie po raz pierwszy w Polsce wystawa Roberto Matty, który wywarł potężny wpływ na życie artystyczne w Paryżu i Nowym Jorku.
Z pochodzenia był Chilijczykiem, z wykształcenia architektem, ale sławę zdobył przede wszystkim jako malarz, łączący surrealizm i abstrakcję. Interesowały go też: rysunek, rzeźba, grafika, design, a nawet poezja. Zobacz galerię zdjęć
Po wielkich pokazach Matty w nowojorskim MoMA i Centrum Pompidou w Paryżu w Krakowie mamy okazję zobaczyć jego wielkoformatowe obrazy z różnych okresów twórczości.
Matta inspirował też polskich artystów, m.in. Alfreda Lenicę i Tadeusza  Kantora
Matta miał 24 lata, gdy w 1935 roku wyjechał do Europy. Kiedy pojawił się w Paryżu, szybko znalazł się w centrum życia artystycznego. Breton zachwycony jego malarstwem przyjął go do swej grupy, rekomendując na łamach czasopisma „Minotaure" jako obiecującego surrealistę i pisząc, że jego kolorystyczna paleta jest najbardziej fascynująca od czasu Matisse'a. Już w 1938 roku Matta brał udział w głośnej Międzynarodowej Wystawie Surrealizmu w Paryżu. Jego dorobek, jak i charyzmatyczna osobowość, łatwo zjednywały mu zainteresowanie, wsparcie i przyjaźń wybitnych awangardowych twórców: Federico Garcii Lorki, Salvadora Dalego czy Marcela Duchampa.
Wobec zbliżającej się wojny, w 1939 roku, Matta opuszcza Europę i jedzie do USA. I tu w środowisku nowojorskim szybko zyskuje popularność. Przeszczepia na amerykański grunt idee surrealizmu i psychicznego automatyzmu, inspirując wielu współczesnych artystów do spontanicznego malowania na płótnach w wielkich formatach. W końcu lat 40. wraca jednak do Europy.
Krakowska wystawa „Matta. Człowiek i wszechświat" ma niezwykłą aranżację. Barwne obrazy olejne o rozmiarach murali gwałtownie rozbłyskują w świetle reflektorów, a za moment gasną w ciemnościach jak gwiazdy w kosmosie. W tle słyszymy dźwięki wszechświata, zarejestrowane przez NASA. Ekspozycja od progu przenosi nas w wymiar uniwersalny, przypominając, że przez ostatnich 20 lat ta tematyka dominowała w jego sztuce.
„Myślę, że poprzez obrazy stworzyłem sobie świat, coś na kształt Uniwersum, z rytuałem, w którego centrum jestem całkiem sam, jak Robinson Crusoe" – mówił o sobie Matta. Jego płótna mają niezwykłą perspektywę przestrzenną. Sprawiają wrażenie, jakby elementy na pół abstrakcyjne i na pół figuralne wirowały w 3D. Matta zawsze interesował się odkryciami fizyków i teoriami przestrzeni nieeuklidesowej. I rozwinął własną koncepcję „przestrzeni astralnych", w których działają różne siły. Jego obrazy poszukują „mapy świata i życia", nie znajdujemy w nich spokoju kosmicznej harmonii, lecz gwałtowne procesy przemian.
W centrum ekspozycji znajduje się ogromna wieloelementowa kompozycja „Oślepiający banita" z 1966 roku, w którym Matta określa swoje miejsce jako artysty – outsidera obserwującego zewnętrzny świat z dystansu, a zarazem wzbogacającego go własną wyobraźnią i fantazją.
– Matta przedstawia człowieka w świecie i świat w człowieku – mówi „Rz" Katarzyna Mrugała z Muzeum Narodowego w Krakowie. – Tematy uniwersalne pojawiają się od przełomu lat 70. i 80., chociaż warto pamiętać, że już w pracy dyplomowej, zatytułowanej „Liga religii", w której próbował przedstawić reprezentantów wszystkich religii, szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego człowiek pojawił się na świecie.
Jednak we wcześniejszej twórczości zajmowała go nie tylko tematyka filozoficzno-egzystencjalna. W cyklu obrazów z lat 30. „ Morfologie psychologiczne" pod wpływem psychoanalizy zgłębiał stany podświadomości. Ale po wojnie jego twórczość ewoluuje w kierunku figuracji i zabarwia się radykalną społeczną wymową. Artysta zaczyna malować manifesty przeciw okrucieństwu wojny. Niejednokrotnie daje wyraz swym lewicowym poglądom, angażuje się w burzliwe paryskie wydarzenia 1968 roku.
Gdy w 1971 roku w Chile dochodzi do władzy Salvador Allende, jedzie do rodzinnego kraju i na przedmieściach Santiago de Chile tworzy rewolucyjny mural „Pierwszy cel ludu chilijskiego", który po zamachu Pinocheta natychmiast został zamalowany. Matta nigdy nie uznał jego dyktatury i w jej czasach został pozbawiony obywatelstwa chilijskiego. Jego sztuka była tam zakazana aż do powrotu demokracji w latach 90. Po śmierci Matty w 2002 roku dokonano restauracji jego politycznego muralu.
Wystawa w Krakowie przypomina, że Matta jako prekursor sztuki współczesnej i obywatel świata wywarł także wpływ na polskich artystów. W holu nad wejściem do muzeum odwiedzających wita malarski cykl Alfreda Lenicy „Chile, Chile" z 1973 roku, który artysta namalował pod wpływem wizyty w tym kraju w 1973 i spotkania z Mattą, a przede wszystkim jako wyraz solidarności z obalonym demokratycznym rządem Allende.
W galerii sztuki współczesnej usytuowano z kolei specjalną ekspozycję prac Tadeusza Kantora przypominającą, że gdy w 1947 roku odwiedził Paryż, poznał tam twórczość Matty. Był tak zafascynowany, że pod jego wpływem zaczął tworzyć własne nowe obrazy z okresu metaforycznego.
Wystawa czynna do 31 października.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA