fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nowy profil dla starej fundacji

Cornelius Ochmann
Bertelsmann
Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej chce być znacznie bardziej europejska.
"Rz": Jest w tym jakaś symbolika, że urodzony w Polsce Niemiec posiadający w przeszłości polskie obywatelstwo został niemieckim dyrektorem – obok polskiego – Fundacji Współpracy Polsko- -Niemieckiej?
Cornelius Ochmann: Pochodzę ze Śląska. Urodziłem się pod Gliwicami w rodzinie niemieckojęzycznej i wyjeżdżając po maturze do Niemiec, czułem się bardziej Niemcem niż Polakiem. Mianowanie mnie przez niemiecki rząd ma w pewnym sensie znaczenie symboliczne. Studiowałem w Niemczech, potem w Moskwie, znam polskie realia i uważam się za Europejczyka. Symbolika mego mianowania to odejście od narodowych zaszeregowań, co staje się standardem w UE.
Z jakimi instrukcjami niemieckiego rządu przybył pan do Warszawy w odniesieniu do relacji polsko-niemieckich?
Nie otrzymałem żadnych. Starając się o stanowisko dyrektora, sam zaprezentowałem koncepcję działania. Relacje polsko- -niemieckie miały przez większość czasu po przełomie charakter bilateralny. Jednak w chwili gdy Polska przewodziła UE, zdaliśmy sobie sprawę, że przecież wszystko, co dzieje się na linii Warszawa–Berlin, ma podtekst europejski. Jest wspólnota interesów Polski i Niemiec w UE i sądzę, że fundacja powinna włączyć się w tę europeizację polsko- -niemieckich relacji.
Jakimi środkami finansowymi dysponuje obecnie fundacja?
To, czym dysponujemy obecnie, to są resztki z ogromnych pieniędzy wydanych już od 1991 roku, czyli od powstania fundacji. Jej kapitałem założycielskim było 500 mln marek pochodzących ze spłaty kredytu Polski wobec Niemiec. Miliardowy kredyt w połowie umorzony, a pozostała część trafiała w ratach na konto fundacji realizującej z tych środków wiele projektów często budowlanych, w większości w Polsce. Tym sposobem można było wydać wszystkie pieniądze, więc w 2004 roku podjęto decyzję o utworzeniu kapitału stałego. To on zarabia obecnie na realizację projektów fundacji. W tym roku na ten cel przeznaczamy 14 mln zł.
Polska jest jednym z najwierniejszych sojuszników Niemiec w Europie, które są bardzo źle postrzegane na południu kontynentu. W tej sytuacji Berlin wydaje się być bardzo zainteresowany Warszawą. Czy Polska ma w pewnym sensie przeciwwagą dla tych nastrojów? Czy dowartościowanie Warszawy przez Berlin nie jest grą polityczną?
Ale nie można w tych rozważaniach pominąć zmiany postrzegania Polski w Niemczech, zwłaszcza przez niemieckie elity polityczne. Warszawa prowadzi podobną politykę gospodarczą co Niemcy i wprowadzenie progów zadłużeniowych w Polsce zostało tam bardzo pozytywnie przyjęte. Nastąpiło to zresztą znacznie wcześniej niż w Niemczech. Ostatnie działania polskiego rządu w tej sprawie nie wywołują w Niemczech zdziwienia. Przypomnę też, że z języka niemieckiego zniknęło już funkcjonujące od półtora stulecia określenie „polnische Wirtschaft". Jest to skutkiem pozytywnych zmian w Polsce. To sprawia, że Polska stała się atrakcyjnym partnerem dla Niemiec. Niemcy przejęły też w dużym stopniu polski sposób patrzenia na Wschód. W porównaniu z czasami Gerharda Schrödera zmiana jest kolosalna. To zbliża nasze państwa.
Fundacja także będzie zajmować się Wschodem?
Jak najbardziej. Nie będzie żadnej zmiany rewolucyjnej, gdyż pierwsze projekty związane z Rosją już miały miejsce. Powtarzamy w tym roku podróż studyjną młodych polskich dziennikarzy do Rosji. Będziemy się w szerszym stopniu zajmowali Ukrainą, projektem Partnerstwa Wschodniego i relacjami z Rosją. Te tematy będą w sferze naszych zainteresowań, czego praktycznym wyrazem będzie projekt o nazwie Rozmowy Europejskie, czyli strategiczna dyskusja o przyszłej roli Polski i Niemiec w UE.
Innymi słowy z punktu widzenia fundacji sprawy polsko-niemieckie są już w dużej części załatwione i czas zająć się czymś innym. Czy dotyczy to także wywołujących nadal wielkie emocje spraw historycznych?
Historia odgrywa nadal wielką rolę, o czym świadczy dyskusja o filmie ZDF „Nasze matki, nasi ojcowie". 1 sierpnia tego roku niemiecka telewizja publiczna informowała w swym serwisie informacyjnym o 69. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, poświęcając na to ponad trzy minuty. Powstania, o którym Niemcy nic nie wiedzą, lecz paradoksalnie nieprawdziwe potraktowanie niektórych wątków w filmie ZDF sprawiło, że informacje z historii Polski trafiają do Niemców jako przejaw swego rodzaju wyrzutu sumienia, po latach. Zadaniem naszej fundacji jest oczywiście nadal przekazywanie informacji historycznych młodzieży w Polsce, jak i w Niemczech, gdzie mamy do czynienia z edukacją prawdziwie ahistoryczną. Kształci się pokolenie Niemców, którzy słabo znają nie tylko historię własnego narodu, ale i Europy. To także staramy się zmienić.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA