fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Paryż zwiększa bezpieczeństwo turystów

Piotr Aleksandrowicz
Piotr Rudzki
Francja zapowiedziała nasilenie działań dla ochrony turystów w Paryżu po serii napadów na gości z Azji, którym media w Chinach nadały rozgłos, a ambasada Chin zażądała zajęcia się tym problemem.
Minister spraw wewnętrznych Manuel Valls i turystyki Sylvia Pinel ogłosili zwiedzając okolice Luwru i wieży Eiffla, że w te rejony skierowano dodatkowo 200 policjantów do ochrony turystów oraz podjęto kroki mające zapobiegać napaściom na przybyszów i ułatwiać im zgłaszanie takich przestępstw.
Francja jest najbardziej odwiedzanym krajem świata, a duże wpływy z turystyki są jasnym punktem w znękanej gospodarce. Jednak liczne ostatnio informacje o kieszonkowcach i różnych opryszkach, którzy upatrzyli sobie chińskich turystów mocno zaszkodziły wizerunkowi stolicy tego kraju odwiedzanej przez pary zakochanych i bogatych klientów przyjeżdżających na zakupy.
- Paryż jest bezpiecznym miastem. Mówimy dziś co następuje: turyści i przyjaciele z całego świata przybywajcie do Paryża, jesteście tu mile widziani, bienvenidos a Paris — oświadczył Valls urodzony w Katalonii.
Drobne przestępstwa wobec Chińczykow wzrosły o 22 proc. proc. w I kwartale, bo wiadomo, że turyści z Azji mają przy sobie dużo pieniędzy — wyjaśnił przedstawiciel policji.
Pracownicy Luwru zastrajkowali w kwietniu zamykając najbardziej odwiedzane na świecie muzeum na jeden dzień, protestując przeciwko wzrostowi kradzieży kieszonkowych. Parcownicy ochrony twierdzą, że chińscy turyści odwiedzający Francję po raz pierwszy łatwiej rozpraszają się od doświadczonych turystów europejskich, gdy podziwiają takie dzieła jak Monę Lizę.
Policja wydała niedawno przewodnik jak być bezpiecznym w Paryżu — przetłumaczonym na chiński, japoński, koreański i hiszpański, w którym doradza, by mieć przy sobie minimum gotówki, najlepiej w drobnych banknotach i zwracać uwagę na grupy nastolatków, zwykle ze wschodniej Europy, którzy okradają kieszenie prosząc o wsparcie.
Turyści w Luwrze mogą teraz składać skargi bezpośrednio na miejscu w 16 językach, bez udawania się na komisariat.
W 2012 r. Francję odwiedziło 1,4 mln Chińczyków, o 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Chińscy milionerzy uważają ten kraj za najważniejszy. Grupa 75 francuskich luksusowych marek, m.in. Chanel, Louis Vuitton, Dior i Hermes, ostrzegła w maju, że chińscy klienci znani z tego ze wydają najwięcej na świecie mogą wybrać Londyn czy Mediolan, jeśli uznają Paryż za zbyt niebezpieczny.
W marcu grupę 23 Chińczyków okradziono w kilka godzin po wylądowaniu w Paryżu. W czerwcu napadnięto w Bordeaux na sześciu Chińczyków pracujących przy produkcji wina; minister Valls uznał tę napaść za objaw ksenonofobii.
Ambasada Chin wywierała naciski na władze francuskie, by zajęły się tą kwestią. Poruszono ją także podczas wizyty w Chinach w kwietniu prezydenta Francois Hollande.
Jean-Francois Zhou, szef biura podróży Ansel organizującego wycieczki do i z Chin radzi swym klientom, aby nie korzystali z metra i nie wychodzili nocą z hotelu. W kolei podziemnej działają rumuńskie dziewczynki: młodsza zatrzymuj się w w drzwiach wagonu robiąc sztuczny tłok, starsza wyciąga podróżnemu portfel z kieszeni.
Przewodnicy z Ansel wtrącają co jakiś czas opowiadając o mieście: uwaga na kieszonkowców z prawej strony! — To okropne. Ci goście mają ogromne wyobrażenia o Paryżu, a takie incydenty niweczą ich złudzenia — mówi Zhou.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA