fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Głosowanie w PO pełne dziur

Lewa część karty do głosowania służy do głosowania korespondencyjnego, prawa – internetowego
Rzeczpospolita
Choć Platforma wydała krocie na zabezpieczenie wyborów, nietrudno zdobyć kartę i oddać ważny głos.
Dziennikarz „Rzeczpospolitej" zdobył karty uprawniające do głosowania w trwających właśnie wyborach na szefa Platformy.
Choć partia wdrożyła masę zabezpieczeń, aby uniknąć sfałszowania wyników, to na niewiele się to zdało. W drugim obiegu karty można zdobyć nawet, jeśli się nie jest jednym z 42 636 członków Platformy. Ba, można nawet zagłosować – co też zrobiliśmy.

Ważne zdrapki

Jak zatem wygląda głosowanie? Karta składa się z dwóch części. Lewa przeznaczona jest do głosowania korespondencyjnego, prawa – do oddania głosu przez Internet.
Ktoś, kto chce zagłosować listownie, musi w lewej części karty zaznaczyć nazwisko wybranego kandydata i całą kartę wysłać w załączonej kopercie. Ważne jest przy tym, aby nietknięta pozostała prawa część karty, przeznaczona do głosowania elektronicznego.
Dlaczego? W prawej części karty znajdują się bowiem skryte pod zdrapkami kody identyfikacyjne do głosowania za pośrednictwem strony internetowej. Naruszenie zdrapek oznacza, że głosujący oddał głos przez Internet.
Aby nie zmieniać ostatecznego wyniku głosowania, postanowiliśmy elektronicznie zagłosować na Donalda Tuska, zaś korespondencyjnie na Jarosława Gowina.
Żeby oddać głos przez Internet, należy się zalogować na stronę platforma-wybory2013.pl. Specjalny login ukryty jest pod zdrapką na instrukcji do głosowania, która wysyłana jest z każdą kartą wyborczą.
Po zdrapaniu okazało się, że login to mieszanina kilkunastu dużych liter oraz cyfr.
Po wprowadzeniu loginu ukazała się strona z żądaniem hasła. Ono z kolei znajduje się pod zdrapką na karcie do głosowania.
Kiedy wprowadziliśmy hasło, system wyborczy Platformy zapytał o kod kandydata, na którego chcemy oddać głos. Usunęliśmy zdrapkę na karcie przy nazwisku Tuska i wprowadziliśmy do komputera czterocyfrowy kod. System wyborczy wyświetlił potwierdzenie – był to drugi kod towarzyszący na karcie nazwisku kandydata. Oddany przez nas głos został zaliczony jako ważny.
Tak "Rz" zagłosowała w wyborach na szefa PO
Na dostarczenie pocztą karty z głosem na Gowina mamy czas do 19 sierpnia, bo wówczas kończą się wybory korespondencyjne.
Za to elektronicznie można głosować tylko sześć dni – wybory w Internecie kończą się już jutro. Dlaczego? Bo partia boi się ataku hakerów.

Schetyna ostrzegał

Nasze głosowanie to potwierdzenie obaw dwóch głównych rywali premiera Donalda Tuska – Jarosława Gowina oraz Grzegorza Schetyny. Obaj uważają, że sposób organizacji wyborów na szefa Platformy nie gwarantuje ich bezpieczeństwa. W przypadku Schetyny był to jeden z powodów rezygnacji ze startu.
– Jeśli rzeczywiście udało się wam zdobyć karty i zagłosować, to obciąża to premiera, bo to on jako lider partii odpowiada za organizację wyborów – mówi nam Jarosław Gowin.
To dla niego dodatkowa amunicja w zaostrzającej się kampanii wyborczej.
Od czwartku Tusk i Gowin przerzucają się zarzutami i epitetami na niespotykaną dotąd skalę.

Wojna na listy

Najpierw swój list wysłał do członków partii premier – o czym w czwartek poinformowaliśmy jako pierwsi w internetowym wydaniu „Rz".
Donald Tusk ostro zaatakował Gowina, przekonując członków PO, że przygotowuje się on do utworzenia „nowej, ideologicznej partii". Tusk charakteryzuje ją jako „skrajną": w sprawach wolnego rynku oraz obyczajowego konserwatyzmu. „Długo się zastanawiałem, czy mam to powiedzieć otwarcie, w trakcie naszej kampanii. Po ostatnim głosowaniu w Sejmie (Gowin nie poparł pomysłu rządu, aby zawiesić budżetowe progi ostrożnościowe – red.), nie mam już wątpliwości" – pisze premier.
Według naszych rozmówców z Platformy, w otoczeniu premiera zapadła decyzja, aby oprzeć kampanię wyborczą na podważaniu lojalności Gowina wobec PO i eksponowaniu jego sympatii do PiS.
Nie przypadkiem w liście Tuska znalazła się ostra krytyka Gowina za jego wywiad dla „Rz", w którym nazwał PiS „normalną, demokratyczną partią".
„Kiedy słyszę od niego ciepłe słowa pod adresem PiS (normalna, demokratyczna partia) i wyłącznie krytyczne pod adresem Platformy, przestaję wierzyć w jego dobre intencje" – napisał Tusk.
Gowin odpowiedział listem do partii rozesłanym w piątek. „Mój konkurent skupił się na straszeniu mną i insynuowaniu mi rzekomych niecnych intencji. Takie zastępowanie debaty programowej atakiem personalnym to przejaw dramatycznej słabości" – napisał Gowin.
W nieoficjalnych rozmowach zwolennicy Gowina zacierają ręce. – Najgorsze dla nas byłoby lekceważenie. Tym listem Tusk pokazał, że dostrzega Gowina i uznaje go za rywala. Czy można było marzyć o czymś innym? – cieszy się jeden z twórców kampanii Gowina.

Drugi obieg kart

Ponieważ wybory szefa PO to pierwsze na taką skalę głosowanie partyjne w Polsce, Platforma robi wszystko, aby uniknąć wpadek, a co za tym idzie – kompromitacji.
Partnerem w przygotowaniu wyborów szefa partii jest firma TNS Polska, która odpowiada za drukowanie i zabezpieczenie materiałów wyborczych, a także zarządza internetową witryną do głosowania. Ze względów bezpieczeństwa partia drukowała materiały wyborcze w czterech różnych drukarniach. Okazuje się jednak, że ani podrabiane materiały wyborcze, ani ataki hakerów nie są największym zagrożeniem dla wiarygodności wyborów w Platformie, tylko drugi obieg kart do głosowania.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA