fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Z Krakowa na Dach Świata - Tybet 2013

Wyprawa Tybet 2013. No to w drogę!

Początek tybetańskich marzeń
DISCOVER 4X4
Więcej o wyprawie Tybet 2013
12 lipca 2013, Kraków
stan licznika: 0 km
Startujemy spod Wawelu. Leje! Oberwanie chmury. Gdy ostatnio tak lało i grzmiało urodził mi się syn, więc chyba wróżba dobra. Na początek naszej eskapady. Po miesiącach, a może i po latach przygotowań - ruszamy!
Zanim włączę zapłon, zanim odwrócę się tyłem do Wawelskiego Wzgórza i Wisły, zastanawiam się, kiedy tak właściwie ta podróż, ta włóczęga się zaczęła?
Może przed chwilą, gdy kończyliśmy pakować stos pinkli do auta?
Może wczoraj, gdy odebrałem ostatni paszport z rosyjską wizą?
Może cztery dni temu, gdy dostaliśmy potwierdzenie, że wszystkie dokumenty w Chinach są gotowe?
A może przed tygodniem, gdy nasz chiński operator alarmował, że przejazd przez prowincję Xinjiang może być niemożliwy?
Może początek był, gdy zamknęliśmy listę 12 załóg w konwoju tybetańskim? Też nie, bo przedwczoraj dwunasta załoga musiała się z powodów losowych wycofać i zostało nas 31 osób.
Może przed dwoma miesiącami, gdy zaczęliśmy kołowrót wizowy (trudniejszy niż kiedykolwiek)?
Może w grudniu 2012, gdy w Krakowie organizowaliśmy spotkanie potencjalnych chętnych? I zaskoczeni byliśmy, że jest ich aż tylu?
Lub na początku 2012, gdy odpaliliśmy stronę www.discover4x4.com i zapowiedzieliśmy, że następna wyprawa powiedzie z Krakowa do Lhasy? Gdy zaczęliśmy z Prezesem ślęczeć nad mapami i zastanawiać się, którędy...
A może prawdziwy start miał miejsce w sierpniu 2010 (chiński rok Tygrysa), gdy restartowaliśmy nasze umysły wyjeżdżając z Chin, jako pierwsza załoga samochodowa z Polski, która kiedykolwiek tam peregrynowała?
Możliwe też, że mentalny początek tybetańskich marzeń i planów objawił się mi w Katmandu, w Nepalu, gdy założyłem na rękę buddyjski pierścień i bransoletkę, a patrząc na niebotyczne szczyty Himalajów zastanawiałem się, co jest po ich północnej stronie? To był rok 2001 więc... dość dawno.
Jak więc uwierzyć, że już dzisiaj gonimy po Krakowie jak ochotnicy straży pożarnej, bo jeszcze tyle drobiazgów do załatwienia!?
Rok 2013 jest w Chinach rokiem Węża, pora w takim razie uformować nasz samochodowy wąż.
Z kim jedziemy, dokąd, którędy i dlaczego - opowiem po drodze. A drogi będzie sporo, oj sporo.
Więc jeszcze pożegnalne zdjęcie i w drogę!
Samochodami z Krakowa do centrum Euro-Azji, do Lhasy w Tybecie. Konwój samochodów terenowych ruszył 12 lipca 2013.
Przez ponad 6 tygodni polscy marzyciele będą penetrować bezdroża Azji Środkowej i podnóża Himalajów. Pokonają ponad 25 tysięcy kilometrów przez Dniepr, Don i Wołgę, wzdłuż Morza Czarnego, Azowskiego, Kaspijskiego, Aralskiego. Przeciśną się między Tienszanem, Pamirem i Hindukuszem, pojadą wzdłuż Karakorum i Himalajów. Chcą dotrzeć do bazy pod Mount Everestem. Z Lhasy wrócą wzdłuż Pustyni Takla Makan, przez góry Kirgizji i stepy Kazachstanu, przez Astrachań, Krym, Odessę i Kamieniec Podolski. Ten blog i fotoblog zabierze Was na koniec świata, do jego środka, a może na... jego początek.
Szczegóły na www.rp.pl/Tybet2013 oraz na stronie www.discover4x4.com.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA