fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Inwestycje Polskie: pierwsze projekty za rok

Mariusz Grendowicz prezes Polskich Inwestycji Rozwojowych
Fotorzepa, Małgorzata Pstrągowska Mał Małgorzata Pstrągowska
Prezes spółki Polskie Inwestycje Rozwojowe tonuje oczekiwania wobec tempa jej działalności.
– Konkretnym projektom zaczniemy się bliżej przyglądać natychmiast, gdy to tylko będzie możliwe. Ale trzeba mieć świadomość, że w instytucjach tego typu od momentu pierwszego kontaktu w sprawie projektu do jego realizacji mija czasem kilka lat. Myślę, że u nas to i tak będzie następować szybciej – zwraca uwagę Mariusz Grendowicz. Fotel prezesa PIR objął z początkiem marca. Dopiero teraz zabiera jednak głos. I to mimo że coraz więcej instytucji patrzy na Inwestycje Polskie z rosnącą nadzieją na realizację swych planów inwestycyjnych. Ale coraz częściej da się też słyszeć komentarze, że projekt wytraca impet.
Grendowicz wyjaśnia, że  nie jest to prawda, a PIR cały czas znajduje się jeszcze w fazie organizacyjnej. – Dla mnie to również nowa sytuacja – mówi. I wymienia: by móc na dobre zacząć pracę, trzeba zorganizować spółkę. Skompletować zespół, znaleźć biuro, przygotować dokumenty i procedury niezbędne do podejmowania decyzji. Tymczasem PIR ma obecnie zaledwie jednego pracownika.
Wiadomo już, że zarząd spółki, który ma liczyć trzy osoby, powinien zostać skompletowany w ciągu dwóch tygodni. – Mam wolną rękę przy doborze współpracowników, ale muszą przejść odpowiednie procedury. Wielką niewiadomą jest jednak, kiedy będą mogli zacząć pracę, ponieważ nie są to bezrobotni i mają pewne zobowiązania – prezes PIR nie zdradza na razie żadnych nazwisk. – Mogę jedynie powiedzieć, że są to osoby publicznie znane i jednoznacznie kojarzone z biznesem – dodaje.
Zaraz po skompletowaniu zarządu do sądu zgłoszony zostanie oficjalny wniosek o rejestrację spółki. Wiadomo, że jej rada nadzorcza liczyć będzie dziewięć osób. Przy czym przeważać mają niezależni fachowcy z rynku finansowego. – To będzie kolejny sygnał, że będziemy całkowicie apolityczni – zastrzega prezes.
Dopiero po ukonstytuowaniu się władz przyjdzie czas na przyjęcie dokumentu, który będzie stanowił o polityce inwestycyjnej spółki. Przystąpienie do wstępnej analizy projektów, w które PIR mógłby się zaangażować, nastąpi później. Grendowicz uczestniczy już w spotkaniach z zainteresowanymi programem „Inwestycje Polskie".
– W tej chwili jest to ok. 30–40 projektów praktycznie ze wszystkich obszarów. Z nich wyłonimy około 10, które poddamy głębszej analizie. W kolejnym etapie wybierzemy pięć do jeszcze bliższych ekspertyz i tak wyłonimy dwie–trzy, które zostaną doprowadzone do finalnego etapu – zapowiada Grendowicz. Jego zdaniem będzie to jednak możliwe nie wcześniej niż pod koniec pierwszego kwartału przyszłego roku.
Jak prezes PIR odpowiada na głosy zniecierpliwienia i obawy, że projekt „Inwestycji Polskich" wielu może rozczarować? – PIR na pewno nie zastąpi polityki inwestycyjnej państwa. Może być tylko jedną ze ścieżek do realizacji pewnych inwestycji. Trzeba się jednak liczyć z tym, że może się pojawić jęk zawodu, bo do fazy realizacji przejdzie ok. 5 proc. projektów. Ale rozmawiamy o zbyt poważnych pieniądzach, by można sobie pozwolić na jakiekolwiek ryzyko – mówi. I dodaje, że ministrowie mają tego świadomość.

Program Inwestycje Polskie

Premier Donald Tusk zapowiedział jego realizację jesienią zeszłego roku. Dzięki finansowemu wehikułowi, jaki Ministerstwo Skarbu uruchomiło wraz z BGK, wzmocnieniu ma ulec dynamika inwestycji infrastrukturalnych. Spółka PIR, która jest operatorem programu, zostanie zasilona kwotą ok. 10 mld zł. Pozwoli jej to na udzielanie gwarancji lub angażowanie się wraz z prywatnymi firmami czy też samorządami w projekty z zakresu infrastruktury, energetyki czy zagospodarowania odpadów.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA