– Zaledwie 11 700 lat temu skończyła się epoka lodowa, plejstocen, a zaczął holocen. A tymczasem już doszło do kolejnej zmiany, której sprawcą nie jest przyroda, lecz człowiek, ponieważ stał się jednym z głównych czynników kształtujących planetę. W sposób decydujący wpływa na wygląd powierzchni Ziemi, skład atmosfery, globalną temperaturę, florę i faunę lądową i morską. Dlatego żyjemy w nowym okresie geologicznym – antropocenie – zauważył cztery lata temu francuski pionier klimatologii i glacjologii prof. Claude Lorius z CNRS (Centre National de la Recherche Scientifique).

Jednak z nazwą antropocen pierwszy wystąpił holenderski noblista, chemik Paul Crutzen. Za formalny początek nowej ery proponował uznać rok 1763, w którym James Watt zbudował maszynę parową. Wraz z kilkoma innymi uczonymi (jest wśród nich polski geolog prof. Jan Zalasiewicz) Paul Crutzen wezwał Międzynarodową Komisję Stratygrafii, aby ogłosiła, że żyjemy w epoce antropocenu. Postulat ten został przedstawiony w 2012 roku w Australii podczas międzynarodowego kongresu poświęconego temu problemowi, a następnie, po upływie roku, spełniony.

Jednak środowisko naukowe nie było dotychczas jednomyślne, jeśli chodzi o określenie, od kiedy, konkretnie, liczy się nowa era, czyli antropocen. Człowiek ukształtował zupełnie nową powłokę planety. Tradycyjny tercet ziemskiej biosfery – atmosfera, litosfera, hydrosfera, czyli powietrze, skały, woda – został przemieniony na technosferę. Ludzka działalność okazała się potężnym czynnikiem geologicznym. Od kiedy?

Od momentu, w którym znajduje to wyraźne odbicie w warstwach geologicznych – stwierdzają naukowcy z uniwersytetów w Rouen i Caen we Francji. Przeanalizowali ponad 5 tys. artykułów dotyczących śladów nowej epoki w osadach morskich, jeziornych, lądowych oraz w odwiertach lodowych. Na tej podstawie doszli do wniosku, że antropocen wyróżnia się już wyraźnie w stratygrafii geologicznej jako nowa epoka, a pierwsze sygnały pojawiły się około 10 tys. lat temu, gdy na Bliskim Wschodzie pojawiło się rolnictwo.

Od tego momentu flora i fauna zaczęły się stawać w coraz większym stopniu technogeniczne. Pojawiły się struktury niewystępujące w przyrodzie w sposób naturalny, takie jak stałe osady, miasta, twierdze, drogi, mosty, akwedukty itp. Za sprawą człowieka powstały nowe skały – beton, makadam, asfalt, stopy metali i połączenia pierwiastków niewystępujące w przyrodzie.

Francuscy badacze podkreślają, że jeśli nawet gdzieś w głębinie oceanu trwa jeszcze era paleozoiczna, to na powierzchni planety powstała już technosfera. To ona wyznacza dalsze koleje życia na Ziemi, krajobrazy, kształtuje skład wody i osady oceaniczne.

Kolejny marker nowej ery zaznaczył się w wiekach XV i XVI, gdy odkrycie Ameryki spowodowało wymianę ludzi, zwierząt i roślin między Starym i Nowym Światem.

Następny próg czytelny w materiale geologicznym pochodzi z okresu XIX-wiecznej rewolucji przemysłowej. Jednak te kolejne progi nie dotyczyły całej planety, tylko jej coraz większej części.

Z analizy przeprowadzonej przez francuskich naukowców wynika, że antropocen objął naszą planetę w sposób globalny od połowy XX wieku. Od tego momentu w osadach geologicznych pojawiają się na dużą skalę pestycydy, nowe minerały – tzw. geominerały, na przykład tworzywa sztuczne, tlenek aluminium, tlenki węgla, produkty spalania węglowodorów (ropy). W odwiertach lodowych Grenlandii, w osadach jeziornych na wszystkich kontynentach badacze znajdują skokowo zwiększoną zawartość związków azotu i fosforu, nigdzie, w żadnym miejscu niewystępujące w takim stężeniu w ciągu minionych 100 tys. lat (nawet w rejonach wybuchów wulkanów).

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Począwszy od połowy XX wieku, osady na całej Ziemi zawierają materiały radioaktywne, związane z wybuchami nuklearnymi oraz energetyką atomową.

– Od pół wieku obserwuję zmiany geologiczne zachodzące na Ziemi i muszę niestety powiedzieć, że jestem pesymistą, gdy widzę globalną nieporadność, jak ludzkość nie potrafi się zorganizować w obliczu alarmujących sygnałów zmian niekorzystnych dla życia na Ziemi, każdego roku dostarczanych przez świat nauki – ostrzega prof. Claude Lorius.