fbTrack

Zdrowie

Zabrakło szczepionek przeciwko odrze

123RF
W aptekach pojawią się szczepionki na odrę ale w opakowaniach z zagranicznymi napisami. Polskich już nie ma.

20 tys. szczepionek skojarzonych MMR (przeciw odrze, śwince i różyczce) trafi w najbliższych dniach do polskich aptek. Ich opakowania będą jednak w języku obcym, bo choć pochodzą z magazynu pod Poznaniem, przeznaczone były do sprzedaży na inne rynki.

Czytaj także: GIS o szczepieniach przeciwko odrze dla dorosłych – kto i jak powinien się szczepić

– Na wniosek producenta wydaliśmy zgodę na sprzedaż szczepionek w opakowaniach obcojęzycznych po informacjach, że w niektórych aptekach ich brakuje – tłumaczy Krzysztof Jakubiak, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. I przyznaje, że po doniesieniach o ogniskach odry na Mazowszu i Lubelszczyźnie szczepionek zaczęło brakować w aptekach w całym kraju.

Strach popchnął do szczepień

Od początku listopada potwierdzono 66 przypadków odry, w tym 34 przypadki na Mazowszu. Rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego (GIS) Jan Bondar uspokaja, że ogniska te są stosunkowo małe i się nie rozszerzają, co świadczy o dobrym wyszczepieniu polskiego społeczeństwa. Dodaje, że tylko 22 zakażenia dotyczą Polaków, a 12 z nich zdiagnozowano u osób, które zostały zaszczepione tylko jedną dawką szczepionki.

Eksperci podejrzewają, że chodzi o osoby z roczników 1974 – 77, kiedy obowiązkowe szczepienia przeciwko odrze dopiero wprowadzano, a dzieciom aplikowano tylko jedną dawkę. Dopiero urodzone po 1978 r. dostały dwie dawki, które, jak wynika z badań, w pełni zabezpieczają większość zaszczepionych przed zachorowaniem.

– Jeżeli ktoś przyjął tylko jedną dawkę, może rozważyć ze swoim lekarzem pierwszego kontaktu podanie drugiej – mówi dr Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowa w dziedzinie epidemiologii. Dodaje, że bezwzględnie zaszczepić powinny się osoby, które nie były szczepione i nie chorowały na odrę.

Gdzie kupić taką szczepionkę? Powinna być dostępna w aptece, a jeśli z niej zniknęła, w ciągu kilku dni jej zapas powinien zostać uzupełniony.

- Zadziałał mechanizm psychologiczny. Ludzie postanowili albo się doszczepić, albo zabezpieczyć przed zachorowaniem. Dlatego niektórzy mogli kupić szczepionkę nawet, jeśli jej nie potrzebowali – przypuszcza Marek Posobkiewicz, były Główny Inspektor Sanitarny (GIS), lekarz chorób wewnętrznych i tropikalnych. I dodaje, że to pozytywny trend. – Wydaje się, że rzeczywiście wiele osób się obudziło i, jeśli wcześniej tego nie zrobiło, postanowiło zaszczepić dzieci. Realne zagrożenie chorobą, która pojawiła się najpierw u Ukraińców mieszkających w Polsce, sprawiło, że wiele osób zrozumiało konieczność szczepień – tłumaczy Posobkiewicz.

– Musimy mieć jednak świadomość, że może zadziałać efekt psychologiczny i wiele osób będzie brało za odrę objawy innych chorób. Jeśli ktoś słyszy, że w okolicy grasuje zbrodniarz czy złodziej, zaczyna się wszystkim przyglądać podejrzliwie. Podobnie tutaj – jeśli wystąpi jakaś choroba wysypkowa, podejrzewa odrę. Należy pamiętać, że wysypkę może dawać także ospa wietrzna czy różyczka. Wysypka pojawia się w niespecyficznym przebiegu szeregu chorób wirusowych. Za objaw odry można wziąć alergiczne zmiany na skórze, zmiany grzybicze, a czasami nawet odczyny po depilacji – zaznacza Marek Posobkiewicz.

Dr Iwona Paradowska-Stankiewicz przypomina, że wszyscy, którzy mieli kontakt z osobą zakażoną, zostaną zaszczepieni w ramach tzw. szczepień interwencyjnych. Dla nich wojewódzkie i powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne wyznaczą specjalne przychodnie, które w określonych godzinach będą otwarte.

– Ważne, by w przypadku podejrzenia odry, takie osoby nie zgłaszały się do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej, gdzie mogą zarazić bardzo wiele osób, ani nie jeździły środkami komunikacji miejskiej. Odra jest bowiem chorobą silnie zakaźną i szacuje się, że chory zaraża średnio 20 niezaszczepionych czy nieodpornych osób w najbliższym otoczeniu – ostrzega dr Paradowska-Stankiewicz. Dodaje, że osoby, które miały kontakt z zakażonym, powinny zostać zaszczepione do 72 godz. od kontaktu z zarażonym. Jeśli jednak szczepienie nastąpi później, np. 100 godz. od kontaktu, choroba może przebiegać lżej.

Można ściągnąć z zagranicy

Zgodnie z ustawą o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, państwo ma obowiązek zabezpieczyć przebywających na terenie Polski przed epidemią. Dawki szczepionki interwencyjnej resort zdrowia zabezpiecza w ramach rezerw zgromadzonych w Centralnej Bazie Rezerw Sanitarno – Przeciwepidemicznych w Porębach koło Zduńskiej Woli. Tam też przechowywane są dawki dla dzieci szczepionych zgodnie z Kalendarzem Szczepień Obowiązkowych.

– Nie ma mowy o tym, by szczepionek zabrakło, nawet tych ogólnodostępnych w aptekach. W razie problemu firmy mogą szybko ściągnąć nową partię z zagranicy – mówi Krzysztof Jakubiak. Dodaje, że o zgodę na sprzedaż szczepionki w opakowaniach obcojęzycznych wystąpiła na razie tylko jedna z dwóch firm, która sprzedaje w Polsce szczepionkę MMR.

Rzecznik GIS Jan Bondar zauważa, że pozytywnym aspektem paniki jest większa zgłaszalność na szczepienia dzieci. Do przychodni i pediatrów przychodzą rodzice, którzy jeszcze dzieci nie szczepili i ci, którzy przypomnieli sobie o zaszczepieniu ich kolejną dawką. Więcej osób obserwuje też swój organizm i zgłasza się do lekarza.

Marek Posobkiewicz tłumaczy, że podejrzenie powinny wzbudzić typowe symptomy odry – suchy kaszel, katar, ból głowy, wysoka gorączka, a po kilku dniach zlewająca się czerwona wysypka na skórze i na śluzówkach. Zaniepokoić powinno także podrażnienie spojówek, z obrzękiem, łzawieniem, zaczerwienieniem. Może także wystąpić ból gardła.

Ponieważ od blisko 40 lat odra w Polsce nie występuje, wielu lekarzy, w tym całe pokolenie pediatrów, miało z nią do czynienia tylko w podręcznikach. Dlatego Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas wydał zalecenia dla zakładów leczniczych w sprawie postępowania na wypadek odry. Zaleca, m.in., izolowanie podejrzanych o odrę od innych pacjentów. W tym celu już przy wejściu do przychodni powinno się umieścić kartkę z prośbą, by tacy chorzy kontaktowali się z personelem przez domofon lub telefonicznie, a specjalnie wyznaczona pielęgniarka wprowadzi ich do środka osobnym wejściem. Personel ma ich wyprowadzić do pomieszczenia pełniącego funkcję filtra izolacyjnego, zlokalizowanego blisko wejścia do lecznicy. Jeśli w przychodni nie ma takiego filtra, można zaadaptować na niego któreś z pomieszczeń.

Jeśli pacjent będzie musiał przemieszczać się po przychodni lub szpitalu w miejsca, gdzie przebywają inni pacjenci, musi mu towarzyszyć personel. Ma to ostrzec innych pacjentów i lekarzy. GIS sugeruje, by w miarę możliwości wyznaczyć odrębne godziny przyjęć dla chorych na odrę, a po ich przyjęciu zdezynfekować gabinet, np. wietrząc. Zapewnia, że wirus odry ginie samoistnie poza organizmem człowieka i nie powoduje długotrwałej kontaminacji pomieszczeń i wyposażenia lecznicy, a tym samym nie przenosi się w wyniku styczności z powierzchniami w tych pomieszczeniach.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL