fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

8 produktów, które powinniśmy wykluczyć z diety, a tego nie robimy

Adobe Stock
O większości z nich słyszeliśmy, że nie są zdrowe, a mimo to jemy je nawet codziennie. Efekt? Gorsze samopoczucie, obniżenie odporności i – co za tym idzie – wzrost zachorowań na nowotwory i choroby przewlekłe.

Kampania informacyjna dotycząca zdrowego odżywiania trwa od lat. Przekaz, że sztuczne dodatki do żywności, konserwanty, nadmiar tłuszczu, cukru i soli w diecie szkodzą, dość dawno przebił się do opinii publicznej. Problem w tym, że w praktyce z tej wiedzy mało kto korzysta. Górę biorą nawyki i  upodobania smakowe, a także pełne rezygnacji przekonanie, że „w dzisiejszych czasach wszystko jest skażone chemią”, więc zmiany w diecie i tak niewiele dadzą. Zdaniem dietetyków, to błędne podejście.

Produkty smażone

W żywności zawierającej skrobię, czyli m.in. w ziemniakach czy produktach mącznych, w efekcie obróbki termicznej w temperaturze powyżej 120°C powstaje akrylamid. To właśnie jemu zawdzięczamy kolor, przyjemny smak i zapach przysmażonych produktów. Ale naukowcy przekonują, że jedząc takie potrawy, narażamy zdrowie. Akrylamid znacznie podnosi ryzyko zachorowania na niektóre odmiany raka. U kobiet spożywających regularnie m.in. frytki, czipsy, przypiekane ziemniaki ryzyko nowotworów jajników i macicy rośnie aż dwukrotnie. Również  podgrzewanie olejów roślinnych do wysokich temperatur (w szczególności słonecznikowego i kukurydzianego) powoduje powstawanie rakotwórczych aldehydów, m.in. akroleiny.

Czerwone mięso

W 2015 r. Międzynarodowa Agencja Badania nad Rakiem (IARC, agenda Światowej Organizacji Zdrowia) ogłosiła wyniki badań, na podstawie których zaliczyła wędliny do tej samej kategorii czynników rakotwórczych, co alkohol i… pluton, czyli radioaktywny metal. Na szczęście nie chodzi tu o podobną intensywność działania, a jedynie o bezsporność dowodów dotyczących rakotwórczości analizowanych substancji.

Ostatnie badania amerykańskich naukowców wykazały nawet, że już jedzenie małych ilości czerwonego mięsa wiąże się z wyższym ryzykiem zgonów zarówno całkowitych, jak i sercowo-naczyniowych.

Za rakotwórczy charakter wędlin odpowiada przede wszystkim ich przemysłowa obróbka: a konkretnie faszerowanie ich konserwantami, takimi jak azotany i azotyny sodu i potasu, które rozpadają się na toksyczne nitrozoaminy. Jeśli nie chcemy rezygnować z jedzenia wędlin, lepiej kupować je od zaufanych drobnych producentów, którzy wyrabiają je tradycyjnymi metodami. Wprawdzie szkodliwe są również związki powstające w procesie wędzenia mięsa, jednak towar pozbawiony sztucznych dodatków, będzie mimo wszystko zdrowszy.

Cukier

Cukier to rafinowane węglowodany – źródło czystych kalorii, pozbawione substancji odżywczych, takich jak sole mineralne czy witaminy. Brak tych związków utrudnia metabolizm sacharozy, niemal wyłącznego składnika "białych kryształków". W efekcie w organizmie powstają związki o potencjalnie szkodliwym działaniu, m.in. kwas pirogronowy czy cukry o nietypowej liczbie atomów węgla. Odkładają się one w układzie nerwowym oraz krwionośnym i zakłócają proces oddychania komórkowego (spalania glukozy). Prowadzi to do procesów degeneracyjnych, które mogą skutkować rozwojem rozmaitych chorób, w tym nowotworów.

Cukier ze względu na szybkie wchłanianie się z układu pokarmowego odpowiada również  za powstanie szczególnego rodzaju tkanki tłuszczowej, która powoduje cukrzycę. Gwałtowny wzrost stężenia glukozy we krwi powoduje równie gwałtowne wydzielanie insuliny, co przyczynia się do powstania cukrzycy typu II. 

W roli słodyczy najzdrowsze są owoce, a cukier można zastąpić ksylitolem, zwanym także cukrem brzozowym. Według ekspertów WHO jest on (przeciwieństwie do słodzików) całkowicie bezpieczny dla zdrowia.

 

Biała mąka

To źródło łatwo przyswajalnych węglowodanów, które w błyskawicznym tempie trafiają do krwiobiegu. Szczególnie szkodliwa jest pod tym względem mąka pszenna, ze względu na wysoką zawartość amylopektyny A, związku błyskawicznie podnoszącego poziom cukru we krwi. Przejadanie się produktami mącznymi może doprowadzić do nadwagi, problemów z układem krążenia, cukrzycy – chorób, które zwiększają ryzyko rozwoju nowotworów.

Najbardziej szkodliwe są wszelkiego rodzaju chrupki i prażynki. Ich główne składniki, czyli sól, olej i mączka to połączenie prawdziwie zabójcze dla układu krwionośnego, a więc i całego organizmu. Do tego dochodzą rozmaite substancje dodatkowe, często syntetyczne. Chrupki, jako produkty skrobiowe przetwarzane w wysokiej temperaturze, zawierają też rakotwórczy akrylamid.

Słodkie napoje

Owocowe mikstury na bazie koncentratu zawierają sporo cukrów prostych w postaci syropu glukozowo-fruktozowego. Przyjmując te związki w płynie, zamiast w owocowym "opakowaniu", pełnym witamin i mikroelementów, dostarczamy organizmowi nadwyżkę cukru, która negatywnie wpływa na układ krążenia.

Szczególnie niezdrowe są napoje "no sugar" – słodzone słodzikami w rodzaju aspartamu. W latach 90. pojawiło się kilka badań dowodzących związku między spożywaniem tej substancji a rozwojem nowotworów mózgu i układu limfatycznego. Niestety oficjalnie wciąż jest ona uznawana za bezpieczną i stosowana na masową skalę w branży spożywczej.

Alkohol

Głównym źródłem rakotwórczych właściwości alkoholu jest aldehyd octowy – produkt rozkładu etanolu w wątrobie, toksyczny dla naszego organizmu. Związek ten jest odpowiedzialny praktycznie za wszystkie objawy "syndromu dnia następnego": ból i zawroty głowy, osłabienie, nudności, wymioty. Uszkadza również DNA i zakłóca mechanizmy jego naprawy. Na domiar złego alkohol działa również bezpośrednio na nasze tkanki – uszkadza błony komórkowe, zwiększając tym samym ich przepuszczalność na inne substancje kancerogenne, jak choćby szkodliwe związki z dymu tytoniowego.

Konserwy

To szeroka kategoria produktów: od mielonek, przez ryby, po zupy, warzywa i owoce. Niektóre z nich obfitują w rozmaite sztuczne dodatki. Szkodliwe konserwanty czy barwniki znajdziemy jednak również w innego typu produktach przetworzonych. Ale żywność puszkowana ma jedną cechę swoistą: może zawierać toksyczną substancję o nazwie bisfenol A (BPA). Z pewnością zawiera ją samo opakowanie, a konkretnie znajdująca się w jego wnętrzu plastikowa wyściółka z żywicy epoksydowej. Jeśli warstwa ta zostanie naruszona, BPA może uwolnić się do żywności.

Oczywiście jednorazowa dawka śladowej ilości tego związku specjalnie nam nie zaszkodzi. Jednak substancja ta ma zdolność kumulowania się w organizmie. Jeśli więc produkty puszkowane spożywamy często – mogą szkodzić. Szereg badań sugeruje, że bisfenol A sprzyja rozwojowi rozmaitych schorzeń i stanów patologicznych: od otyłości, przez niepłodność, po nowotwory. Uszkadza także układ nerwowy i zaburza gospodarkę hormonalną, co może być szczególnie niebezpieczne w przypadku dzieci, których układ odpornościowy nie jest jeszcze w pełni rozwinięty.

Sól

Zasłużyła sobie na miano "białej śmierci", które dzieli z białym cukrem. Szkodzi przede wszystkim układowi krążenia, podnosi bowiem ciśnienie tętnicze krwi. Niestety nadwyżka soli w diecie sprzyja również rozwojowi nowotworów. Według badań przeprowadzonych przez Cancer Research UK spożywanie 12 g soli dziennie podwaja ryzyko zachorowania na raka żołądka. Według zaleceń tej instytucji, nie powinniśmy przekraczać dawki 6 g chlorku sodu na dzień. Problem w tym, że kontrolowanie zawartości soli w diecie jest bardzo trudne, bo znajduje się ona nie tylko w naszej solniczce, ale również w produktach przetworzonych i daniach kupowanych "na mieście". Łatwiej mają ci, którzy stołują się wyłącznie u siebie, a dania przyrządzają ze spożywczych surowców – a nie gotowców.

Źródło: rp.pl, Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA