fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Kto ma sprzątać dzikie wysypiska śmieci

Fotorzepa, Marta Bogacz
Do usuwania rzeczy porzuconych na dzikich wysypiskach nie palą się ani gminy, ani właściciele nieruchomości. Brakuje też skutecznych narzędzi w prawie.

Dzikie wysypiska to zmora wielu gmin. Stare wersalki, meblościanki czy inne wielkogabarytowe odpady zaśmiecają niejeden las. Z zeszłorocznego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w 13 na 22 kontrolowane gminy istnieją (lub istniały) dzikie, nieuprzątnięte wysypiska.

Same samorządy przyznają, że walka z tym zjawiskiem jest walką z wiatrakami, choć są już pierwsze przykłady, jak skutecznie sobie z tym radzić.

Gabaryty na barkach samorządu

Przepisy są jednoznaczne, lecz – jak się okazuje – trudne do wykonania. Gminy mają obowiązek odbierać od swoich mieszkańców odpady wielkogabarytowe.

Mogą to robić na dwa sposoby: poprzez utworzenie selektywnych punktów odbioru odpadów albo odbierając je bezpośrednio od mieszkańców z terenu nieruchomości lub w formie tzw. mobilnych PSZOK (punktów selektywnej zbiórki odpadów).

– Oba te modele mogą być stosowane równolegle. Wszystko zależy od specyfiki konkretnej gminy. Nie ma modelu idealnego. Rozwiązanie, które sprawdzi się w jednej gminie, może okazać się całkowicie wadliwe w innej – tłumaczy Maciej Kiełbus, partner w kancelarii prawnej dr Krystian Ziemski & Partners.

W wielu wypadkach te zasady dobrze działają, ale w innych okazują się niewystarczające. W efekcie niejedną starą kanapę czy fotel można jeszcze znaleźć porzucone poza miastem, np. w lesie czy przydrożnym rowie.

Praktyka uczy też, że likwidacja dzikiego wysypiska nie jest taka prosta.

Spychologia jednak regułą

Brakuje prawnej definicji dzikiego wysypiska.

– Nie wiadomo więc, czy porzucone odpady są odpadem komunalnym czy też nie – tłumaczy Maciej Kiełbus.

Powstaje zatem problem, kto ma uprzątnąć wielkogabarytowe śmieci. Oczywiście najlepiej gdyby zrobił to ten, kto je nielegalnie wyrzucił. – Osobę, która porzuca śmieci, udaje się ukarać, tylko gdy złapie się ją na gorącym uczynku, co jest mało prawdopodobne – wyjaśnia Maciej Kiełbus.

Kto więc powinien uprzątnąć porzucone śmieci?

Samorządy szczerze przyznają, że najchętniej przerzuciłyby ten obowiązek na właścicieli nieruchomości. A ci woleliby, by sprzątaniem odpadów zajęły się gminy.

– To spychologia. Jedni przerzucają problem na drugich – potwierdza Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP.

Od niedawna obowiązują przepisy, dzięki którym gminy mogą pokryć koszty likwidacji dzikich wysypisk z opłat za wywóz śmieci pobieranych od swoich mieszkańców.

– Może dzięki temu chociaż częściowo zniknie problem, choć nie wierzę, by całkowicie zniknął – uważa Leszek Świętalski.

Skok w bok śmieciarki

Za zaśmiecanie lasów odpowiedzialne są nierzadko firmy odbierające śmieci. Wynika to m.in. z raportu NIK.

– Nie wszystkie samorządy sprawdzają, gdzie śmieciarki wywożą komunalne odpady – przyznaje Leszek Świętalski.

– A szkoda, niektóre odpady nigdy nie trafiają na wysypisko. W ten sposób firmy odbierające odpady pozbywają się tanio problemu – wyjaśnia.

Podobnego zdania jest Marek Wójcik, doradca ds. legislacji Związku Miast Polskich. Jego zdaniem jest jednak wyjście z tej sytuacji. Wystarczy zainstalować elektroniczny monitoring w śmieciarce.

– Wówczas łatwo ustalić, dokąd jadą komunalne śmieci: do pobliskiego lasu czy może jednak na składowisko odpadów. Wiele gmin już tak robi. Umożliwiają to już przepisy – podkreśla Marek Wójcik.

Mobilna aplikacja

W swoim raporcie dotyczącym komunalnych odpadów NIK podaje dobre przykłady walki z porzucaniem śmieci.

W Krakowie mieszkańcy mogą skorzystać z aplikacji na urządzenia mobilne „Kiedy wywóz" i zgłosić miejsce „dzikiego wysypiska".

Miasto, oprócz stacjonarnych punktów selektywnej zbiórki odpadów urządziło także tzw. gniazda z pojemnikami na papier, szkło, metal i tworzywa sztuczne.

Z kolei warszawiacy mogą telefonicznie zgłaszać na numer 19 115 dzikie wysypiska. W Bydgoszczy mieszkańcy mają dostęp do internetowej strony czystabydgoszcz.pl. Za jej pośrednictwem zgłaszają przypadki zanieczyszczania terenu, które na bieżąco są następnie nanoszone na interaktywną mapę.

Ułatwia to służbom miejskim kontrolę miejsc tego rodzaju, jak dzikie wysypisko. Nie są to jednak działania wystarczające.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA