fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Polska to dobry kraj do robienia biznesu

Jorn Madsen
materiały prasowe
Niskie ceny paliw nie są dla nas niekorzystne. Kiedy paliwa tanieją, kierowcy kupują ich więcej, najczęściej napełniają bak do pełna i jeszcze robią zakupy w naszych sklepach – mówi wiceprezes Circle K na Europę Wschodnią Jorn Madsen.

Rz: Dlaczego Circle K zdecydował się na przejęcie sieci dystrybucji paliw w Europie Środkowej i Wschodniej?

To był element strategii wzrostu, która powstała jeszcze w latach 80. Od tego czasu firma dokonała wielu przejęć i akwizycji. W 2012 roku zdecydowaliśmy się wejść na rynek europejski i wówczas okazało się, że dystrybucja paliw i sieci sklepów Statoil idealnie pasuje do naszego biznesu. Wtedy też przejęliśmy tę część działalności Statoila w ośmiu krajach, w tym w Skandynawii – w Norwegii, Szwecji i Danii, a także w Rosji, Estonii, na Litwie, Łotwie i w Polsce.

Z 352 stacjami paliw Circle K stał się liczącym się graczem na polskim rynku. Czy Polska jest dzisiaj dobrym krajem do robienia biznesu?

Statoil rozpoczynał działalność w Polsce na początku lat 90., kiedy wchodziło tutaj wielu inwestorów, zresztą do dzisiaj działają na rynku, bo jest interesujący, duży i nieustannie rośnie. W Polsce rośnie także liczba samochodów, a ich kierowcy potrzebują coraz więcej i paliw i drobiazgów, jakie mogą kupić na naszych stacjach. Gospodarka się rozwija, ludzie stają się coraz zamożniejsi, więc i popyt na paliwa rośnie. Czyli jesteśmy tutaj ze względu na skalę, na pozycję w Europie, na położenie w samym środku kontynentu, na wzrost liczby dobrych dróg tranzytowych, budowę autostrad, inwestycje infrastrukturalne. To nie przypadek, że Polska w tej części Europy jest głównym rynkiem dla kapitału zagranicznego. Chyba nigdzie indziej nie widziałem też tylu dźwigów na budowach. Polska to nadal dobry kraj do robienia biznesu.

Nasz rynek nowych samochodów rośnie w tempie dwucyfrowym. Czyli zwiększa się liczba aut ekologicznych, które potrzebują mniej paliwa. Czy nie jest to zagrożeniem dla waszego biznesu?

Razem z tymi zmianami, zmieniają się także paliwa. To, co dzisiaj sprzedajemy na stacjach, jest efektem wieloletnich prac. Innowacyjne rozwiązania pozwoliły na wprowadzenie oferty „Miles" i „Miles Plus". Dzięki temu nasze paliwa stały się bardziej ekonomiczne i pozwalają na przejechanie większej liczby kilometrów na jednym baku. Współpracujemy także w firmami motoryzacyjnymi, które nie produkują już wyłącznie aut na benzynę, olej napędowy i gaz, ale i np. hybrydy, auta elektryczne. Jesteśmy więc przekonani, że nasz biznes ma przyszłość, bo liczba aut potrzebujących paliw będzie rosła. Trudno oczywiście powiedzieć, czy zostanie utrzymane tempo tego wzrostu. Ale kiedy widzę chęć posiadania coraz lepszych aut, rosnącą zamożność społeczeństwa, która powoduje, że w rodzinach coraz częściej pojawia się drugie auto, to jestem spokojny o perspektywy na przyszłość.

Czy po wybuchu afery spalinowej Volkswagena spadł popyt na olej napędowy, bo konsumenci zaczęli wybierać auta benzynowe bądź hybrydy?

W żadnym wypadku. Popyt na diesla jest generowany przede wszystkim przez wielki transport, gdzie ekonomia jest najważniejsza. Ale rzeczywiście w niektórych miastach władze ostro wzięły się za walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Na razie jednak jeszcze nie wiadomo do jakich zmian doprowadzi taka postawa.

Prezes Volvo Trucks powiedział mi, że auta dostawcze i śmieciarki, zwłaszcza w dużych miastach będą wkrótce napędzane elektrycznie. Ale kierowcy gdzieś muszą je ładować, tak jak teraz tankują diesla. Czy i na to jesteście przygotowani?

Już w tej chwili mamy szybkie ładowarki na niektórych naszych stacjach w Norwegii, Szwecji i Danii. I w miarę wzrostu liczby aut z napędem elektrycznym i popytu na tę usługę będziemy zwiększać ich liczbę. Nasza strategia jest ściśle podporządkowana temu, czego potrzebuje konsument.

Na rynku jest taka sytuacja: konsumenci twierdzą, że dla nich ograniczeniem w kupowaniu aut z napędem elektrycznym jest nie tylko cena, która zresztą szybko spada, ale i zagrożenie, że nie będą mieli gdzie napełnić baterii, bo ładowarek jest za mało. Pan mówi: jeśli będzie popyt. Czy nie mamy w tej sytuacji błędnego koła?

Circle K ma różne modele działalności uzależnione od potrzeb rynku. W Skandynawii współpracujemy z partnerami, jak chociażby Tesla, Green Contact, którzy mają swoje ładowarki na naszych stacjach. Oprócz tego mamy własną infrastrukturę do ładowania aut. Bo rzeczywiście w tym segmencie rynku motoryzacyjnego naprawdę dużo się dzieje. Volkswagen, Mercedes, Porsche, Audi, Nissan, Renault, Opel – wszyscy mają już auta z napędem elektrycznym i będzie ich coraz więcej. Na razie jednak, jak widać na przykładzie Norwegii, żeby elektryczne auta rzeczywiście zwiększały swój udział w rynku motoryzacyjnym, potrzebne jest kompleksowe wsparcie dla e-motoryzacji. Albo chociaż obniżone podatki dla nabywców takich samochodów.

Nie martwią pana dzisiejsze niskie ceny paliw?

Wbrew pozorom wcale nie jest to niekorzystne dla naszego biznesu. Bo kiedy paliwa tanieją, kierowcy kupują ich więcej, najczęściej napełniają bak do pełna i dodatkowo jeszcze robią zakupy w naszych sklepach. Wielu z nich uruchamia odstawione samochody, rośnie więc popyt. Natomiast kiedy paliwa są drogie, konsumenci zaczynają się zachowywać ostrożniej. Najczęściej wówczas przeznaczają na kupno paliwa np. 50 złotych i za tyle wlewają do baku. Rzadziej wówczas robią również zakupy w naszych sklepach.

Jeśli dochodzi do zmiany właściciela firmy, a tym bardziej rebrandingu, konsumenci mają wątpliwości, czy zostanie utrzymana jakość usługi albo produktu. Jak to się zmieni po przemianie ze Statoil na markę Circle K?

W tym przypadku obowiązuje zasada: zmieniła się nazwa, ale pracują dla nas ci sami ludzie, co wcześniej i zapewne także i klienci pozostają ci sami. Nie zmienia się jakość paliwa, usług, smak hot dogów.

Od 2 lat inwestujemy w naszą kawę, a receptury są przygotowane przez naszych europejskich baristów, którzy cały czas podróżują, testując kawę i mieszanki, z których jest zaparzana. Jednocześnie dokonujemy transferu wiedzy – wszystko, co jest najlepsze w Europie, przenosimy do Ameryki Północnej i odwrotnie.

Jesteśmy więc z jednej strony superlokalni, a z drugiej superglobalni. W Polsce cały czas staramy się dopasować do polskich smaków. Ziarna kawy, z której parzymy napój w polskich stacjach, są prażone w nieco inny sposób, niż np w USA czy Danii. Jeśli więc cokolwiek się zmieni, to z pewnością na lepsze.

W niektórych krajach Circle K ma również sklepy, niezależnie od stacji. Czy planujecie otworzyć taką sieć także w Polsce?

Mamy już taki sklep pilotażowy w Estonii na stacji kolejowej w Tallinie, jeden w centrum Rygi. Na razie wszystko idzie tam dobrze. Nie zdziwiłbym się, gdyby takie placówki zostały otwarte także na innych rynkach. Bo przecież nasza firma wcale nie zaczynała od sprzedaży paliwa, tylko od sklepu wielobranżowego. Chętnie więc do tego wracamy.

CV

Jorn Madsen jest Duńczykiem. Wiceprezesem Circle K na Europę Środkową i Wschodnią jest od października 2010 roku. Wcześniej pracował w Statoilu, gdzie był m.in odpowiedzialny za sprzedaż w Europie. Jest absolwentem Copenhagen Business School.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA