Wynajem

Najemca płaci gotówką za kilka miesięcy? To podejrzane!

Nie zawsze da się uchronić przed wynajęciem mieszkania trudnemu najemcy.
AdobeStock
W praktyce bardzo trudno się uchronić przed wynajęciem mieszkania np. agencji towarzyskiej.
Rynek najmu rośnie w bardzo szybkim tempie. Zalewają go mieszkania kupowane przez inwestorów. Na wynajmie lokalu można zarobić średnio 5–6 proc. Ale można też trafić na kłopotliwego najemcę. Uciążliwi bywają nie tylko studenci. Życie ciągłymi imprezami potrafi zatruć sprawiający miłe wrażenie pracownik korporacji albo młoda para wszczynająca nocne awantury. A czasem bywa jeszcze gorzej.

„Sekretarki" przeszły sito

– W praktyce bardzo trudno się uchronić przed wynajęciem mieszkania np. agencji towarzyskiej – mówi Artur Kaźmierczak, prezes zarządzającej najmem firmy Mzuri Investments. – Przybytki tego typu raczej nie zapowiadają, jaką działalność zamierzają prowadzić w lokalu. Przedstawiają fałszywe historie i dokumenty. Kilka lat temu zdarzyło się – jedyny raz w niemal dziesięcioletniej historii Mzuri – że agencja towarzyska przeszła przez nasze sito weryfikacji najemcy. Wynajęliśmy mieszkanie trzem normalnie wyglądającym paniom, które przedstawiły zaświadczenia o zatrudnieniu jako sekretarki. W papierach wszystko się zgadzało, nic nie wzbudzało podejrzeń – wspomina. Już po tygodniu zaczęły napływać skargi od sąsiadów i administratora wspólnoty. Odwiedzający panie klienci hałasowali w nocy, dzwonili pod błędne numery drzwi, brudzili korytarze. – Szczęście w nieszczęściu, że agencje towarzyskie, działające na obrzeżach legalności, nie chcą kłopotów. Nasza szybka i zdecydowana reakcja, częste wizyty w mieszkaniu i zapowiedź, że nie odpuścimy, sprawiły, że po kolejnym tygodniu lokal stał już pusty – opowiada szef Mzuri. – Trzeba więc działać szybko i stanowczo, choć z wyczuciem. Agencje towarzyskie mają powiązania ze światem przestępczym. W opisywanym przypadku wyprowadzce z pewnej odległości spokojnie przyglądali się niebyt sympatycznie wyglądający dwaj panowie o posturze bokserów wagi ciężkiej – opowiada Kaźmierczak.
Szef Mzuri ostrzega przed lokatorami płacącymi gotówką za kilka miesięcy z góry. – To powinno wzbudzić podejrzenia – mówi. Bardzo uciążliwi jako najemcy bywają czasem studenci. Znana jest historia właścicielki mieszkania ignorującej skargi sąsiadów, których budziły głośne imprezy. Jednej z sąsiadek właścicielka musiała wypłacić 30 tys. zł odszkodowania. Tak orzekł sąd.

Telefon do przyjaciela

Dariusz Kłosiński, właściciel firmy Fiesta, która zarządza nieruchomościami, komentuje, że nigdy nie będziemy mieć stuprocentowej pewności, że najemca nie okaże się kłopotliwy. – Ryzyko można jednak zminimalizować, czemu służą określone procedury. Samo dobre wrażenie, jakie robi na nas potencjalny lokator, to za mało, choć jest oczywiście ważne – podkreśla. – Mieszkanie wynajmujemy na co najmniej rok. Przy czynszu w wysokości 3 tys. zł miesięcznie kontrakt opiewa na 36 tys. zł. Dlatego też w rozmowie z potencjalnym najemcą musi paść kilka pytań. Przede wszystkim, kto będzie mieszkał w lokalu. Czy samotny pan czy grupa najemców? Każdego lokatora powinniśmy poznać osobiście. Warto, by w umowie znalazł się zapis, że najemcy solidarnie odpowiadają za jej wykonanie. Koniecznie trzeba znać sytuację zawodową lokatora. Poprośmy o zaświadczenie o zatrudnieniu, a nawet o wysokości zarobków – mówi Dariusz Kłosiński. – Wynajmujący coraz częściej nie boją się zadawać pytań, także tych o sytuację materialną czy sposób opłacania czynszu – zauważa Marcin Krasoń, analityk Home Brokera. – I to dobrze. Wynajem lokalu to biznes jak każdy inny. Oprócz zaświadczenia o dochodach można też poprosić o przedstawienie raportu z Biura Informacji Kredytowej, który potwierdzi, że po drugiej stronie mamy wiarygodną osobę. Jeśli ktoś jest uczciwy, nie ma powodów, by nie pokazał takich dokumentów. Musimy też wiedzieć, jakie plany zawodowe i życiowe ma lokator. – Jeśli usłyszymy, że właściwie to chciałby wyjechać za granicę, powinna się nam zapalić czerwona lampka. Może się okazać, że najemca zniknie po kilku miesiącach – przestrzega Dariusz Kłosiński. – Nasza firma prosi też najemców o podanie kontaktów do rodziny, kogoś z przyjaciół. Jest to przydatne nie tylko wtedy, gdy lokator przestaje płacić czynsz i zaczyna się ukrywać przed właścicielem. Rozmowa z rodzicami może go zdyscyplinować. Telefon do rodziny będzie też potrzebny, gdy najemca np. trafi nagle do szpitala.

Upomnienie na piśmie

Warto też skorzystać z oferty towarzystw ubezpieczeniowych. Można wymagać od najemcy, by wykupił polisę OC. – To kilkadziesiąt złotych rocznie, a może nas uchronić przed szkodą, jeśli lokator na przykład zaleje mieszkanie – mówi właściciel Fiesty. Nawet najlepsza umowa nie zagwarantuje jednak, że lokator dotrzyma jej zapisów. Co wtedy robić? – Na początek trzeba najemcę upomnieć, najlepiej pisemnie – radzi Dariusz Kłosiński. – Jeśli to nie pomoże, pozostaje droga prawna. Trzeba wypowiedzieć umowę, powołując się na naruszenie któregoś z jej zapisów – mówi szef Fiesty. Maciej Klukowski, dyrektor Home Management z Metrohouse Franchise, dopowiada, że umowa najmu powinna wyraźnie wskazywać sposób przeznaczenia lokalu na cele mieszkaniowe. – Warto umieścić zapis umożliwiający nam okresowe przeglądy lokalu. Trzeba też jasno określić, ile osób będzie w nim mieszkało – mówi. – Jeśli już właściciel wpadnie w kłopoty, warto, by współpracował ze wspólnotą i dzielnicowym. Jeżeli nie wiedział o prowadzonym w mieszkaniu procederze, powinien szybko wyprowadzić najemcę – mówi. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.gawronska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL