fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2020

Prasa zagraniczna o wyborze Dudy: Polska odpływa od Europy

Tuż przed wyborami Andrzej Duda poleciał szukać poparcia u Donalda Trumpa. Ale amerykańskie media nie są mu przychylne
AFP
Zagraniczne media rysują w ciemnych barwach obraz naszego kraju po wyborach. Cena dyplomatyczna kampanii prezydenta będzie wysoka.

Zza przejeżdżającego drogą traktora ukazuje się plakat wyborczy Andrzeja Dudy. Obraz po chwili przesuwa się ku górze, gdzie stoi kapliczka.

– Narodowo-populistyczny kandydat Andrzej Duda obiecał mieszankę polityk antyeuropejskich, antyimigracyjnych i anty-LGBT. Rafał Trzaskowski chciał budować mosty z Brukselą i powstrzymać dalszą polityzację sądów. Na tej wsi na południu kraju połączenie wartości katolickich i hojnych subwencji socjalnych przyciągnęło jednak większość ku 48-letniemu krakusowi – komentuje spiker Euronews.

To ocena, która mieści się w głównym nurcie relacji z Polski głównych mediów zachodnich. O ile nie jest na ich tle wręcz pobłażliwa.

Żydowskie interesy

„Pan Duda będzie teraz mógł iść dalej drogą wyznaczoną przez konserwatywny, narodowy rząd, który walczył o przejęcie kontroli nad sądami i mediami, jednocześnie podsycając strach przed homoseksualistami, Unią Europejską, cudzoziemcami i ostatnio Żydami" – pisze w korespondencji z Warszawy „New York Times". „Argumenty ksenofobiczne nie są niczym nowym dla PiS, który przejął władzę w 2015 r. na fali kampanii przeciw przyjęciu imigrantów, uważał się za obrońcę chrześcijaństwa przeciw obcym siłom i widział w Unii zagrożenie dla narodowej autonomii. Jednak apele nacechowane antysemityzmem w kraju, którego Żydzi zostali zasadniczo wymordowani w Holokauście, były do tej pory uważane za niedopuszczalne" – dodaje dziennik. Przypomina także, że państwowa telewizja, którą przekształcono w maszynę propagandową rządu, sugerowała, że „pan Trzaskowski byłby kontrolowany przez żydowskie interesy odnośnie do złożonych kwestii związanych ze zwrotem własności pochodzącej z czasów drugiej wojny".

AFP przypomina z kolei, że Duda uznał homoseksualizm za gorszy od komunizmu.

– Z tych wyborów wyłania się Polska podzielona na dwie części. Jej przyszłość nie jawi się w zbyt różowych kolorach, bo trudno będzie załagodzić ten spór i doprowadzić do ponownego nawiązania więzi między oboma obozami – mówi dziennikowi „Le Figaro" politolog z Uniwersytetu Kieleckiego Kazimierz Kik.

„El Pais" nie ma z kolei wątpliwości, że „wynik wyborów pozwoli PiS dalej rozwinąć zestaw reform, który od 2015 r. coraz bardziej oddala kraj od postulatów Unii Europejskiej".

„Duda wygrywa w wyniku brutalnej kampanii i wykorzystując wszystkie instytucje państwa, ale tylko niewielką przewagą. Telewizja publiczna została oddana do jego dyspozycji, podobnie rząd" – mówi hiszpańskiemu dziennikowi Dorota Heidrich z Instytutu Nauk Politycznych UW.

Polska kampania odbiła się echem w Izraelu. „Jerusalem Post" opisuje materiał emitowany w najlepszym czasie antenowym TVP Info pod tytułem „Czy Trzaskowski spełni żydowskie żądania?".„Trzaskowski unikał odpowiedzi w sprawie reparacji wysuwanych przez niektóre organizacje żydowskie. To są rzecz jasna niewygodne pytania dla kandydata" – komentował prezenter. TVP Info wcześniej sugerowało, że Trzaskowski chce pozwolić Żydom okraść Polskę z 200 mld złotych przez restytucje – podkreśla dziennik.

Marionetka

To jednak w Niemczech polskie wybory wywołały największe zainteresowanie. „Zwycięzca wyborów prezydenckich nazywa się Jarosław Kaczyński. To on włada umysłami, cieszy się ogromnym autorytetem, kontroluje kierunek rozwoju Polski" – pisze w analizie „Der Spiegel". „Prezydent jest tylko jego marionetką. Kaczyński trzyma go pod kontrolą z cienia, jest szarą eminencją". Zdaniem tygodnika „Kaczyński przejmuje coraz więcej władzy, niewiele zapożycza z liberalnej demokracji i choć nie marzy wprost o dyktaturze, to jednak chce silnego państwa, w którym (jego) większość rządzi bez nadmiernych ograniczeń ze strony inaczej myślących i mniejszości".

„Die Welt" podkreśla: „Z pytaniem, czy Duda pozostanie prezydentem, czy nie, wiążą się kwestie systemowe, wręcz cywilizacyjne: Polska definiuje swoje miejsce w Europie, a tym samym stosunek do sąsiadów. Czy kraj chce być bardziej otwarty, tolerancyjny, czy też rząd będzie kontynuował swoją coraz bardziej autorytarną, »turbonacjonalistyczną« politykę? Odpowiedź na to pytanie będzie szczególnie ważna dla Niemiec" – podkreśla dziennik. Zwraca też uwagę, że w kampanii Kaczyński zapowiedział, iż chce przemyśleć „sytuację mediów". „W warszawskich redakcjach odbiera się to jako groźbę. Jeśli w razie zwycięstwa PiS miałoby przejąć kontrolę nad resztą niezależnych mediów, sprowokowałoby to kolejny duży konflikt z UE".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA