fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Wspomnienie o Alinie Janowskiej

PAP
W wieku 94 lat zmarła po długiej chorobie Alina Janowska, aktorka o pięknym życiorysie i wyjątkowym, wszechstronnym talencie.

Można powiedzieć, że miała w życiu szczęście. Nie tylko dlatego że udało się jej wydostać z Pawiaka, gdzie wielokrotnie przesłuchiwana była przetrzymywana przez siedem miesięcy w 1942 roku oskarżona przez hitlerowców o pomoc rodzinie żydowskiej.

Przeżyła też powstanie warszawskie, w którym była łączniczką dowództwa batalionu „Kiliński” aż do ostatnich dni walki. A w PRL–u nie wypominano jej ziemiańskiego pochodzenia i ojca, który był adiutantem jednego z najwybitniejszych generałów II RP.

Jako aktorka też miała szczęście. Wprawdzie z czynnego życia zawodowego wycofała się prawie dekadę temu, ale wciąż cieszyła się sympatią kolejnych pokoleń. Stało się tak głównie za sprawą roli sprzed półwiecza, w ciągle przypominanym, bo ciągle aktualnym serialu „Wojna domowa” Jerzego Gruzy.

Zagrała w nim ciotkę nastoletniej Anuli. I zaprezentowała najlepsze cechy swojego nowoczesnego – nie tylko na tamte czasy – aktorstwa, ów specyficzny rodzaj dystansu do kreowanych przez siebie bohaterek, co pozwalało wydobyć z nich cechy często zupełnie nieoczekiwane.

Nie można wszakże jej dorobku ograniczać do roli najpopularniejszej, bo z filmowych wcieleń Aliny Janowskiej można wręcz ułożyć historię polskiej kinematografii. Pojawiła się już w pierwszym powojennym filmie „Zakazane piosenki”, co prawda, tylko na moment, zaśpiewała „Czerwone jabłuszko”, to wszakże wystarczyło by ją zapamiętać. W pierwszej komedii „Skarb” zagrała Basię, którą można nazwać najlepszą drugoplanową rolą kobiecą.

W latach 60. i 70. kino potrafiło wykorzystać nie tylko jej talent komediowy, bo z jednej strony był zabawny „Dzięcioł” Jerzego Gruzy, z drugiej – dramatyczny, wojenny „Samson” Andrzej Wajdy lub klasyka – główna rola w „Dulskich” według Zapolskiej w reż. Jana Rybkowskiego czy baronowa Krzeszowska w telewizyjnej „Lalce” Ryszarda Bera.

Z dużym ekranem pożegnała się w pierwszej dekadzie XXI wieku w świetnym stylu rolami zabawnej pułkownik Dowgird w „Ostatniej akcji” Michała Rogalskiego oraz lirycznej Marii w „Niezawodnym systemie” Izabeli Szylko. Za tę drugą kreację dostała nagrody na dwóch zagranicznych festiwalach. Dłużej była obecna na małym ekranie, tworząc przez kilkanaście lat jedną z najbardziej rozpoznawalnej postaci serialu „Złotopolscy”. Potem przeniosła się jeszcze na dwa sezony do nie mniej popularnej „Plebanii”.

Była aktorką, która bardzo szybko doceniła siłę telewizji, to dzięki niej w latach 60. zyskała ogromną popularność. Występowała w serialach dla dorosłych i dla młodzieży (od „Stawki większej niż życie” i „Czterdziestolatka” po „Podróż za jeden uśmiech), w sensacyjnych Kobrach czy programach kabaretowych. Teatr zresztą nie bardzo potrafił docenić wszechstronne możliwości Aliny Janowskiej.

W filmie "Pan Samochodzik i Templariusze":

Niechęć teatru rekompensowała sobie występami estradowymi i kabaretowymi. Była znakomitą interpretatorką piosenek, zarówno przedwojennych („Ja się boję sama spać”), jak i powstałych w Studenckim Teatrze Satyryków („Okularnicy”, „Widzisz mała”). Z popularnych przebojów francuskich („Rififi”, „Padam”) robiła arcydziełka sztuki aktorskiej, a song Pete’a Seegera „Where Have All the Flowers Gone?” interpretowała lepiej niż Marlena Dietrich.

Nie można też nie wspomnieć o jej społecznikowskiej pasji, o aktywności w środowisku aktorskim i kombatanckim, na rzecz dzieci i renowacji Powązek oraz dla warszawskiego Żoliborza, w którym przeżyła kilkadziesiąt lat z drugim mężem, wybitnym szermierzem, a potem nie mniej znanym architektem, Wojciechem Zabłockim, liczną gromadą dzieci i wnuków.

Po raz ostatni pojawiła się publicznie w 2013 roku na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, gdzie obchodzono wówczas uroczyście jej 90. urodziny. Wystąpiło wielu świetnych aktorów. Ona ograniczyła się do groteski muzycznej we własnej choreografii, bo przecież karierę artystyczną zaczynała od tańca. Postępująca choroba Alzheimera nie pozwoliła jej już na nic więcej.

"Ostatnia akcja":

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA