fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Węgiel

Będzie strajk w PGE?

Kopalnia w Bełchatowie
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Jesteśmy ignorowani przez prezesa energetycznej grupy i przez polski rząd – alarmują związkowcy z kopalni węgla brunatnego w Bełchatowie.

Górnicy z kopalń węgla brunatnego nie mają tak dobrze, jak ich koledzy na Śląsku, którzy wywalczyli sobie we wrześniu rządową obietnicę pracy aż do emerytury. Po ogłoszeniu przez Polską Grupę Energetyczną nowej strategii, zakładającej osiągnięcie przez nią neutralności klimatycznej do 2050 r., działające w grupie górnicze związki zawodowe grożą strajkiem.

– Usłyszeliśmy w mediach, że prezes PGE chce do końca 2021 r. pozbyć się aktywów węglowych. A my nie wiemy nic na temat tego, jak ten proces ma wyglądać – tłumaczy Ryszard Fryś, szef Solidarności w kopalni węgla brunatnego Bełchatów. – Czujemy się ignorowani przez prezesa PGE i przez polski rząd. Ale wiadomo, że Bełchatów to nie tyle głosów wyborczych co Śląsk – dodaje.

Narastający konflikt

Sytuacja w PGE jest napięta już od dłuższego czasu, a ogłoszenie zielonej strategii dodatkowo zaostrzyło konflikt. Związkowcy alarmują, że nowa strategia nie była z nimi wcześniej konsultowana. Zarząd przedstawił ją dziennikarzom w ubiegłym tygodniu, a wideokonferencję ze związkami zaplanował na 26 października. Komitet protestacyjno-strajkowy wezwał do bojkotu konferencji.

– Jesteśmy otwarci na rozmowy i na zmiany w grupie, o ile są korzystne dla pracowników. Natomiast zarząd nie traktuje nas poważnie, dlatego przygotowujemy się do strajku – zapowiada Fryś.

Z tymi zarzutami nie zgadza się PGE, która przekonuje, że cały czas prowadzi dialog ze związkowcami, a kierunki rozwoju grupy były im sygnalizowane wiele razy. – Wszystkie tematy poruszone w strategii były dyskutowane ze stroną społeczną, m.in. na spotkaniu jeszcze w maju. Kwestie mające znaczenie dla całej grupy były i nadal są omawiane na różnych forach przy udziale zarządu PGE oraz np. zarządów spółek z grupy zarówno od strony działań już podjętych, jak i planów na przyszłość – zapewnia biuro prasowe PGE.

Nie tylko Bełchatów

Bełchatowski kompleks energetyczny odpowiada za 20 proc. energii elektrycznej produkowanej w kraju. W sumie z węgla brunatnego produkuje się w Polsce około 26 proc. energii, podczas gdy z węgla kamiennego, wydobywanego w kopalniach głębinowych, niemal 50 proc. O swoje upominają się nie tylko górnicy z Bełchatowa, ale też z należącej do PGE kopalni Turów w Bogatyni, a także pracownicy Zespołu Elektrowni Pątnów–Adamów–Konin, który ma zlikwidować swoje aktywa węglowe najpóźniej w 2030 r.

– Decyzja ZE PAK oznacza, że ludzie pracujący dziś w kopalniach i elektrowniach spalających węgiel brunatny będą musieli zmienić swoje życie. Potrzebujemy rządowego programu dla pracowników, np. emerytur pomostowych, by pomóc tym osobom, które nie będą mogły odnaleźć się w nowej rzeczywistości – mówił Maciej Sytek, prezes Agencji Rozwoju Regionalnego w Koninie podczas piątkowego posiedzenia dwóch parlamentarnych zespołów: Wielkopolski i ds. Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej. Wielkopolska Wschodnia jako pierwszy polski górniczy region zadeklarowała osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2040 r.

– Rząd zawarł już porozumienie z górnikami na Śląsku, ale nie może być tak, że zapewnia dobre warunki tylko jednej grupie, a pozostałych górników zostawia na marginesie – skwitował Sytek.

Z kolei rejon Bogatyni nie został nawet wzięty pod uwagę jako beneficjent pieniędzy dla regionów górniczych z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, bo kopalnia Turów chce funkcjonować aż do wyczerpania złóż, czyli do 2044 r. W Elektrowni Turów powstaje właśnie nowy blok węglowy, który PGE uruchomi na początku przyszłego roku.

Gorący kartofel

Jak dotąd zarząd PGE unikał jednoznacznych deklaracji, czy wybuduje kontrowersyjną odkrywkę węgla Złoczew, która miałaby przedłużyć funkcjonowanie Elektrowni Bełchatów. Choć nieoficjalnie w PGE od dawna słychać, że budowa kopalni w sytuacji zaostrzającej się unijnej polityki klimatycznej nie ma sensu, to z uwagi chociażby na oczekiwania związkowców inwestycja nie została oficjalnie porzucona. Ostatecznie PGE przerzuci odpowiedzialność za los tego projektu na barki państwa. Plan grupy przewiduje bowiem wydzielenie aktywów węglowych i przeniesienie ich do osobnej państwowej spółki. W ten sposób PGE będzie mogła zrealizować cel neutralności klimatycznej, a likwidacją kopalń i energetyki opartej na węglu zajmie się państwo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA