fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Wybory prezydenckie w zakładach karnych: wyborcze pakiety trafią do kryminałów

W więzieniach i aresztach śledczych przebywa dziś blisko 75 tys. osób. Fot. Piotr Guzik
Większość skazanych ma prawo do udziału w prezydenckim głosowaniu. Po jego dokonaniu koperty muszą być zwrócone Poczcie Polskiej.

Forsowane przez rząd prezydenckie wybory zaplanowane na 10 maja zbliżają się wielkimi krokami. Jak będą wyglądać za kratami? To ważne, bo chodzi o ponad 75 tys. głosów. Oddać głos mogą wszyscy, którzy posiadają pełnię praw publicznych, w tym czynne prawo wyborcze. Jak pokazują poprzednie wybory, frekwencja za kratami bywa wysoka.

Nie wiedzą, na co się szykować

Ze statystyk Centralnego Zarządu Służby Więziennej wynika, że w więzieniach i aresztach śledczych przebywa dziś blisko 75 tys. osób (w tym tymczasowo aresztowanych – 8,4 tys.; skazanych – ponad 65 tys. i 740 – ukaranych). Zapełnienie jednostek wynosi dziś niewiele ponad 88 proc. Tyle statystyki. Jak więziennictwo przygotowuje się do zbliżających się wyborów?

Czytaj też: Wybory korespondencyjne: jest opinia PKW

Podpułkownik Elżbieta Krakowska, rzecznik prasowy dyrektora generalnego Służby Więziennej, mówi „Rzeczpospolitej”, że o formie wyborów ostatecznie zdecydują zapisy ustawy, która dziś jest jeszcze w Senacie, i wydane na jej podstawie rozporządzenie.

Na co szykuje się Służba Więzienna?

– Jeśli ustawa wejdzie w życie, poczta dostarczy do każdego zakładu karnego i aresztu śledczego w kraju odpowiednią ilość pakietów wyborczych. Będzie ona zgodna z wykazem wyborców przebywających w konkretnym więzieniu. Pakiety zostaną dostarczone do każdego osadzonego tak samo jak korespondencja. Następnie osadzeni, z zachowaniem środków bezpieczeństwa (odpowiednia odległość), doprowadzani będą do odpowiednio przygotowanego na terenie konkretnej jednostki pomieszczenia ze skrzynką wyborczą. Po zakończonym głosowaniu pakiety zostaną zwrócone Poczcie Polskiej – informuje rzecznik.

Odskocznia od monotonii

Czym dla skazanych jest udział w wyborach?

Profesor Brunon Hołyst, kryminolog, mówi „Rzeczpospolitej”, że nie doszukiwałby się górnolotnych powodów aktywnego udziału w procesie wyborczym.

– To pewna forma atrakcyjnego spędzenia czasu – mówi. I dodaje, że biorąc udział w głosowaniu, więźniowie chcą przerwać monotonię swojego życia, na którą są skazani w kryminale.

Za kratami na odwrót

Ostateczne wyniki głosowania w zakładach karnych często odbiegają od tych ogólnokrajowych. Dowód? Wybory prezydenckie z 2015 r.

– W zamkniętych obwodach wyborczych utworzonych w aresztach śledczych i zakładach karnych Bronisław Komorowski uzyskał wówczas 82,7 proc. głosów, a Andrzej Duda 14,8 proc. – informował Centralny Zarząd Służby Więziennej.

Z danych CZSW wynika, że do głosowania w drugiej turze wyborów prezydenckich uprawnionych było 76 815 osadzonych w aresztach i zakładach karnych. Do urn poszło 43 506 z nich, czyli frekwencja wyniosła 56,6 proc.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Paweł Moczydłowski, były szef więziennictwa  (1990–1994)

  Wybory w więzieniach i aresztach cieszą się zwykle dużą frekwencją. Dla skazanych jest to, po pierwsze, pretekst do wyjścia z celi, spotkań, dyskusji – jednym słowem, nawiązania kontaktu z współosadzonymi. Po drugie, większość na co dzień ma dostęp do środków masowego przekazu i nastroje panujące na zewnątrz im się udzielają. Wielu odczuwa potrzebę zabrania głosu w sprawach ważkich nie tylko dla kraju, ale i dla nich samych. Są świadomi programów partii czy konkretnych kandydatów. Zwracają uwagę na postulowaną przez nich politykę karną. Taki udział w wyborach sprawia, że nie czują się wykluczeni ze społeczeństwa. W końcu kiedyś do niego wrócą.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA