fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Ryzyko związane z wakatem na stanowisku RPO. Może rozpętać się burza

RPO Adam Bodnar i poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS) podczas rozprawy w TK
RPO Adam Bodnar i poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS) podczas rozprawy w TK
Fot. Trybunał Konstytucyjny
Urząd rzecznika praw obywatelskich był nieraz nieobsadzony, ale inna będzie sytuacja, jeśli TK zakwestionuje przejściowe urzędowanie RPO.

W czwartek o 9.00 Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić orzeczenie. Jeśli utrzyma zaskarżone przepisy nakazujące obecnemu RPO pełnienie obowiązków do wyboru następcy, nic się nie zmieni. Jeśli jednak TK uzna je za niekonstytucyjne w istotnym zakresie, może rozpętać się burza.

Czytaj także:

Trybunał wkracza

Po pierwsze, kto (Bodnar czy ktoś inny) i w jakim zakresie wykonywać będzie obowiązki RPO. Przede wszystkim chodzi o sprawy sądowe, które wszczął w tym przejściowym okresie, a jest ich ponad 100: skargi nadzwyczajne czy najgłośniejsza z nich – skuteczny wniosek o wstrzymanie na czas postępowania dotyczącego koncentracji firm wykonania decyzji prezesa UOKiK w sprawie przejęcia przez PKN Orlen spółki medialnej Polska Press.

Choć kadencja prof. Bodnara skończyła się 9 września 2020 r., po trzech próbach nie udało się wybrać jego następcy (kolejna ma być na najbliższym posiedzeniu Sejmu). Zgodnie z konstytucją rzecznika wybiera Sejm, w którym PiS ma większość, ale za zgodą Senatu, a tam rządzi opozycja. Sejm zaś dwa razy odrzucił kandydatkę opozycji, a senacka opozycja odrzuciła kandydata PiS.

Do tej pory w takim „bezkrólewiu" czynności RPO wykonywał dotychczasowy rzecznik lub jeden z zastępców. Tak było po tragicznej śmierci Janusza Kochanowskiego w katastrofie smoleńskiej, kiedy obowiązki rzecznika objął Stanisław Trociuk – i wtedy, i obecnie zastępca RPO.

– Jeden sąd administracyjny zakwestionował wtedy moją legitymację do występowania w imieniu Urzędu RPO, ale NSA skorygował jego decyzję – mówi „Rz" Stanisław Trociuk.

Zresztą wszyscy zastępcy RPO mają jego pełnomocnictwa udzielone jeszcze przed 9 września, a Stanisław Trociuk do zastępowania go we wszystkich sprawach.

O tym przejściowym okresie konstytucja milczy, a ustawa o RPO mówi w art. 3 ust. 6, że gdy nie dojdzie na czas do wyboru rzecznika, to dotychczasowy rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego. I tego przejściowego przepisu dotyczy sprawa przed TK. Tak samo jest zresztą w NIK i NBP.

Reprezentujący wnioskodawców poseł Marek Ast na pytanie, co miałoby nastąpić w razie stwierdzenia niekonstytucyjności tego przepisu, powiedział, że uchwalenie noweli, która na czas do wyboru nowego RPO da możliwość pełnienia obowiązków, ale ze zmniejszonymi kompetencjami niż określone w konstytucji. Pytanie komu, tym bardziej że prof. Bodnar zapowiadał, iż w razie orzeczenia niekonstytucyjności opuści urząd.

– Profesor Bodnar musi pełnić funkcję do czasu wyboru nowego rzecznika przez Sejm i Senat, a Trybunał nie może stwierdzić żadnej niezgodności, bo jej nie ma. Gdyby jednak stwierdził niezgodność, to i tak żadną ustawą nie można „odwołać" Bodnara, bo w ten sposób pozbawiłoby się obywateli konstytucyjnych uprawnień. Problemem przecież nie jest tu żadna sprzeczność ustawy z konstytucją, lecz brak ponadpartyjnego porozumienia. Polityk partii rządzącej jako RPO to żart z obywateli i mógłby on cofnąć sprawy i zniweczyć zabezpieczenia. Gdyby jednak Adam Bodnar zrezygnował, to i tak pełni obowiązki do czasu odwołania go przez Sejm, a próby stworzenia quasi-rzecznika ustawą naruszałyby konstytucyjną regulację – ocenia prof. Maciej Gutowski, adwokat.

Ustawa niewykluczona

– Formalnie taka ustawa cieszyłaby się domniemaniem zgodności z konstytucją, ale stanowiłaby jej obejście, co byłoby zarzewiem kolejnego konfliktu ustrojowego. Mniejsze kontrowersje budzi natomiast to, że nowy RPO – ktokolwiek nim zostanie – będzie mógł odstępować od działań zapoczątkowanych przez jego poprzednika. Może wycofać pozwy i wnioski w sądach, w tym o zabezpieczenie – ocenia adwokat Mateusz Irmiński z kancelari SKS Legal.

Sam prof. Bodnar w programie „Rzecz o prawie" był pytany o to, co chciałby pozostawić po sobie na tym urzędzie.

– Liczę, że pozostanie zrozumienie, iż każdy może paść ofiarą przemocy czy choćby nieprawidłowości działań władzy. I wtedy będzie potrzebował ochrony niezależnych od niej instytucji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA