fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Umowy

Sprzedał auto z ukrytą wadą, zwróci kupującemu dużo więcej niż dostał

Adobe Stock
Właściciel auta zataił przed kupującym wadę silnika. Teraz musi mu oddać niemal dwa razy tyle, ile wziął za auto, choć - jak twierdzi - o wadzie nie wiedział.

Wyrok kieleckiego sądu, o którym donosi portal autokult.pl, powinien być przestrogą  zarówno dla sprzedających, jak i kupujących używane samochody.

Czytaj też:

Sprzedający odpowiada za wady

Czy kupno auta z cofniętym licznikiem to błąd

Przedmiotem transakcji był Opel Astra sprowadzony z Niemiec w 2015 r. Cena ofertowa za sześcioletnie auto była zachęcająca - 18 900 złotych, więc szybko znalazł się nabywca. Przed podpisaniem umowy auto zostało sprawdzone na stacji diagnostycznej. Tam znaleziono uszkodzenie czujnika temperatury spalin. Dlatego cena transakcyjna wyniosła 18 tys. zł.

Nowy właściciel krótko cieszył się nabytkiem.  Samochód od razu zaczął się psuć, a po kilku dniach w ogóle nie można go było uruchomić.

Był to nie lada problem dla nowego właściciela, ponieważ był on taksówkarzem, a zakupione auto miało służyć właśnie do zarobkowania.

Nabywca wadliwego Opla zażądał od sprzedawcy zwrotu kosztów naprawy (5 tys. zł), a także odszkodowania za straty związane z postojem taksówki.

Sprawa trafiła do sądu, który pod koniec sierpnia 2018 r. wydał wyrok. Powołując się na opinię rzeczoznawcy uznał, że sprzedawca jest winny sprzedania samochodu z wadą silnika, o której nie powiedział kupującemu. Sąd zastosował przepisy kodeksu cywilnego dotyczące rękojmi. Przewidują one, że sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę fizyczną lub prawną. Może się zwolnić z tej odpowiedzialności, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy.

Sprzedawca uznał ten werdykt za krzywdzący, bo twierdził, że  nie wiedział o wadzie. Sąd odwoławczy nie przyjął jednak tego argumentu i podtrzymał  wyrok sądu I instancji.

Mężczyzna, który sprzedał auto z zepsutym silnikiem, musi teraz zapłacić łącznie 30 tysięcy złotych. Jak wyjaśnia portal autokult.pl kwota obejmuje m.in. rekompensatę za poniesione straty z tytułu niewykonywania przejazdów  taksówkowych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA