fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Lasy bez polis. Ale klęska jak w Australii nam nie grozi

Pożary lasów już od kilku miesięcy nękają Australię. Spłonęło więcej drzew, niż rośnie we wszystkich polskich lasach
AFP
Znakomita większość lasów w Polsce nie jest ubezpieczona. Koszty byłyby ogromne. – Nie znaczy to jednak, że lasy nie są chronione – zapewniają leśnicy.

Lasy zajmują 29,6 proc. lądowej powierzchni Polski – w sumie ok. 9,3 mln ha. 7,2 mln ha lasów zarządzają w imieniu Skarbu Państwa Lasy Państwowe. Powoli, lecz stale, rośnie udział lasów prywatnych. To już blisko 20 proc. ogólnej powierzchni lasów.

– Ani Lasy Państwowe, ani parki narodowe czy gminy posiadające lasy komunalne, a także, według naszej wiedzy, prywatni właściciele nie ubezpieczają lasów jako takich – mówi Krzysztof Trębski z zespołu ds. mediów w Lasach Państwowych, główny specjalista Służby Leśnej. – Powodem jest przede wszystkim brak odpowiedniej oferty ubezpieczycieli – dodaje. I tłumaczy, że jej zbudowanie byłoby bardzo trudne. – W przypadku Lasów Państwowych mamy do czynienia z ogromnym obszarem. Co więcej, zarządzane przez nas lasy są wspólnym narodowym dobrem i są dostępne dla każdego. Łatwo sobie wyobrazić, co to oznacza, patrząc z punktu widzenia ubezpieczyciela mającego wycenić ryzyka, np. pożarowe. Blisko 40 proc. pożarów na gruntach Lasów Państwowych to wynik celowych podpaleń, a ogólnie w ponad 90 proc. przypadków jest to wina człowieka – wylicza Trębski. – Trudno sobie wyobrazić ubezpieczyciela, który byłby w stanie przejąć finansową odpowiedzialność za najróżniejsze ryzyka w tych warunkach i przy tak wielkich obszarach, a przy tym wyceniłby koszt asekuracji w granicach rozsądnych ekonomicznie dla klienta – dodaje. Jak tłumaczy, ubezpieczenia lasów – choć to wciąż nisza – na świecie istnieją. Rozwijają się tam, gdzie w strukturze własności lasów dominuje sektor prywatny: duże koncerny leśne lub wielu posiadaczy małych fragmentów lasu, dla których łatwiej opracować polisę. Tak jest w Szwecji i w Finlandii.

– Trudno byłoby wskazać kraj, w którym lasy administrowane przez państwo lub wyspecjalizowane agendy są w pełni ubezpieczane w związku z pożarami. Rozmiar potencjalnych szkód sprawia, że koszt polisy przekraczałby możliwości finansowe ubezpieczającego – potwierdza Marcin Tarczyński, menedżer do spraw komunikacji i analiz w Polskiej Izbie Ubezpieczeń. – Nie znaczy to jednak, że lasy w Polsce, w każdym razie ta ogromna większość w zarządzie Lasów Państwowych, są pozbawione ochrony – uspokaja Trębski. – Cały model prawno-ekonomiczny zorganizowania Lasów Państwowych jest pomyślany tak, by same się finansowały, bez korzystania bezpośrednio z pieniędzy podatników, dysponując przy tym odpowiednimi rezerwami finansowymi, by móc zapobiegać różnym zagrożeniom dla lasów oraz usuwać ich skutki – dodaje.

Przekonuje, że to same Lasy Państwowe są swoistym ubezpieczycielem lasów, którymi zarządzają. – Co roku przeznaczają z własnych środków ponad 300 mln zł na ochronę lasów przed zagrożeniami. Na ochronę przed pożarami idzie z tego ponad 100 mln zł – wylicza.

Lasy Państwowe mają m.in. 666 wież obserwacyjnych, które pokrywają swoim zasięgiem niemal wszystko ich w zarządzie, do tego sieć punktów alarmowych, blisko 400 lekkich samochodów patrolowo-gaśniczych, około 11 tys. punktów czerpania wody i tysiące kilometrów utrzymywanych w lasach pasów przeciwpożarowych. Do tego jako jedyna służba leśna w UE LP czarterują flotę samolotów i śmigłowców patrolowych oraz gaśniczych.

– To się sprawdza – przekonuje Krzysztof Trębski. Wylicza, że tylko w 2019 r. w całej Polsce wybuchło blisko 9,2 tys. pożarów lasów. To najwięcej w UE po Hiszpanii i Portugalii. O prawie jedną czwartą więcej niż rok wcześniej i ponad dwukrotnie więcej niż w 2017 r. – Ale choć Lasy Państwowe zarządzają trzema czwartymi polskich lasów, na gruntach w ich zarządzie wybucha tylko co trzeci z wszystkich pożarów lasów w kraju. Co ważne, co roku w LP utrzymujemy przeciętną powierzchnię pożaru lasu w granicach 0,2–0,3 ha, co oznacza, że są one szybko wykrywane i gaszone, zanim zdążą się rozprzestrzenić – mówi Krzysztof Trębski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA