fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Klub nie zapłaci za nos złamany przez ochroniarza

Fotorzepa, Piotr Nowak
Kibic, któremu podczas zamieszek na stadionie ochroniarz złamał nos metalową bramką, nie otrzyma odszkodowania. Sąd uznał, że był to nieszczęśliwy wypadek.

W lutym 2007 r. Błażej N. wówczas 17-latek, jako kibic sportowy przyjechał z ojcem na mecz piłkarski na stadion w Łodzi. Znalazł się w grupie kibiców, których wpuszczono na sektor dla przyjezdnych. Ci kibice, których nie wpuszczono, usiłowali przedostać się górą przez ogrodzenie. Ochroniarze starali się temu zapobiec. Doszło do przepychanek, ochrona użyła gazu. Podczas tych wydarzeń Błażej N. został uderzony w twarz metalową bramką rozdzielającą sektory i doznał złamania nosa z przemieszczeniem. Prokuratura umorzyła postępowanie karne w sprawie uszkodzenia ciała z powodu niewykrycia sprawców.

Sam Błażej N. przed sądem przekonywał, że bramka została celowo kopnięta przez jednego z ochroniarzy. Od klubu sportowego, agencji ochrony i ubezpieczyciela domagał się odszkodowania i zadośćuczynienia za uszkodzenie ciała.

Sąd Rejonowy w Łodzi oddalił roszczenie, uzasadniając, że nie ma dowodów na to, że któryś z ochroniarzy celowo uderzył bramą w Błażeja N. Zdarzenie zakwalifikował jako nieszczęśliwy wypadek, za który odpowiedzialności nie ponosi ani organizator imprezy masowej, ani firma ochroniarska, ani ubezpieczyciel.

Sąd podniósł, że nie ma dowodów, że działania ochroniarzy wobec kibiców podyktowane były agresją, złośliwością lub chęcią wywołania zamieszek. Wykazano racjonalne powody, dla których ruch kibiców na miejsca na stadionie był powolny (konieczność sprawdzenia kibiców i dość późne ich przybycie na stadion). Ochroniarze byli upoważnieni do decydowania o ruchu kibiców, w tym również limitowania tego ruchu przez zamykanie bramki na sektor. A nawet gdyby się okazało, że zamknięcie bramek było nieuzasadnione, to kibicom nie przysługuje uprawnienie do przełamywania woli ochroniarzy, lecz co najwyżej roszczenie cywilnoprawne wobec organizatora imprezy w związku z niewykorzystanym biletem.

Sąd wskazał, że Błażej N. znajdował się tuż przy bramce rozdzielającej sektory, a zatem niejako w centrum wydarzeń, które miały bardzo dynamiczny przebieg. Znalazł się tam na własne ryzyko i nie zastosował się do uzgodnień poczynionych z ojcem. Umówił się z nim, że będzie czekać na niego w sektorze kibiców na górze trybuny. Będąc tuż przy bramie rozdzielającej sektor, świadomie znalazł się w sytuacji stwarzającej zwiększone ryzyko wystąpienia szkody.

Wyrok utrzymał w mocy Sąd Okręgowy w Łodzi.

Sygn. akt III Ca 430/15

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA