fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport

Tramwajowa awantura o pół miliarda

Fotorzepa, Adam Burakowski
Do poniedziałku, 18 lutego bydgoska Pesa ma czas na oprotestowanie wyników przetargu na dostawy 213 wagonów tramwajowych dla Tramwajów Warszawskich. Pesa ten przetarg przegrała. Wygranym jest południowokoreańska firma Hyundai Rotem Company.

Nie wiadomo, czy Pesa złoży protest w Krajowej Izbie Odwoławczej. Jeśli to zrobi, już ma silne wsparcie polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy uważają, że władze Warszawy, które organizowały - przetarg powinny wspierać rodzimy przemysł, a nie zagraniczną firmę.

Oprócz Pesy i Hyundaia oferty złożyło także konsorcjum dwóch firm Stadler i Solaris Tram, tyle że została ona uznana za nieważną z powodu przekroczenia terminów.

Hyundai Rotem Company należy do wielkiego koreańskiego konglomeratu Hyundai Corporation. Warszawski kontrakt byłby wejściem na rynek unijny, bo jak na razie jego tramwaje jeżdżą tylko w Stambule. Oferta Hyundaia opiewa na 1,852 mld złotych netto i była o prawie pół miliarda tańsza, niż kwota, jaką wyznaczyła Pesa - ponad 2,3 mln złotych. Hyundai zagwarantował, że pojazdy dla Warszawy będą prototypowe, wykonane dokładnie według specyfikacji znajdującej się w warunkach przetargu. - Postawiliśmy na cenę i jakość - tłumaczy prezes Tramwajów Warszawskich Wojciech Bartelski.

Tramwaje Warszawskie przeznaczyły na ten zakup 1,88 mld złotych netto (2,323 mld brutto). O wyborze decydowały kryteria: cena (64 proc.), rozwiązania techniczne (14 proc.) zużycie energii (12 proc.), plan utrzymania pojazdów (4 proc. ) i okres gwarancji (2 proc.) Pierwszy tramwaj ma być dostarczony po 22 miesiącach od podpisania umowy, a pozostałe, łącznie z ewentualną opcją do 2023 roku.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości, Kosma Złotowski, który wcześniej był prezydentem Bydgoszczy napisał już pismo do Komisji Europejskiej, w którym czytamy: „Decyzja ta budzi wątpliwości związane z faktem, że Hyundai nigdy wcześniej nie realizował tego typu zamówień w żadnym państwie UE. Również oferta cenowa koreańskiej firmy wydaje się zaskakująco niska, biorąc pod uwagę fakt, że nie posiada ona adekwatnego zaplecza produkcyjnego w UE do zrealizowania tak dużego zamówienia" i jednocześnie przypomina, że dwa lata temu Parlament Europejski zajął się transportem kolejowym i zwrócił się wówczas do Komisji Europejskiej o uważne przyglądanie się inwestycjom kolejowym z udziałem firm spoza UE. Chodziło wówczas zwłaszcza o niską oferowaną cenę, nieuczciwą konkurencję i zachęcanie do badania sytuacji firm pozaeuropejskich biorących udział w przetargach.

Europoseł chce także dowiedzieć się, czy KE ostatecznie zbada wyniki warszawskiego przetargu. Przy tym Kosma Złotowski podkreśla, że Hyundai nie ma w Polsce zaplecza technicznego i przemysłowego, a w przeszłości miał sądowy zakaz ubiegania się o zamówienia publiczne. Tymczasem kupno nowych tramwajów dla Warszawy ma być dofinansowany z funduszy UE.

- Prawo zamówień publicznych nie przewiduje możliwości faworyzowania rodzimych producentów, bo Unia Europejska stanowi jednolity rynek. Dotyczy to także państw, z którymi UE podpisała umowy o równym traktowaniu przedsiębiorców np. z Koreą Południową. Tak więc z punktu widzenia prawnego, producent koreański jest traktowany tak samo jak polski - stawia sprawę jasno prezes Tramwajów Warszawskich, Wojciech Bartelski. - Za niedotrzymanie zobowiązań z kontraktu na nowe tramwaje, w tym i związane z dostarczaniem pakietów serwisowych, grożą producentowi surowe kary - dodaje.

W ostatni piątek, 15 lutego wizytę w Tramwajach Warszawskich złożył poseł Zbigniew Gryglas z partii Porozumienie Jarosława Gowina, który sprawdzał wszystkie dokumenty i materiały dotyczące tego przetargu.

Jednak najmocniej w obronie Pesy, wystąpił wojewoda bydgosko-pomorski, Mikołaj Bogdanowicz. W liście do prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, do którego dotarła „Rzeczpospolita" wskazuje, że w tym przypadku nie chodzi jedynie o wspieranie narodowego przemysłu, ale i doświadczenie i pewność Pesy.

„Z dużym zaskoczenie przyjąłem podaną przez Pana publicznie informację o tym, że przetarg na dostawę 213 nowych tramwajów dla Warszawy wygrała koreańska firma Hyundai Rotem Company. Nie podzielam Pańskiej radości z tego faktu. Uważam, że wobec udziału w przetargu bydgoskich zakładów PESA takie jego rozstrzygnięcie należy uznać za co najmniej wątpliwe" - napisał wojewoda w liście do prezydenta Warszawy.

I dalej: „Nie chodzi wyłącznie o to, że konkurentem firmy koreańskiej był polski producent, lecz o jego ogromne, potwierdzone wcześniejszymi kontaktami, doświadczenie w dostawach nowoczesnego taboru tramwajowego. PESA dostarczyła do polskich i europejskich miast ponad 680 tramwajów. Posiada odpowiednie zaplecze techniczne i wysoko wykwalifikowaną kadrę" czytamy. I domaga się ponownego rozpatrzenia wyników przetargu i podjęcie decyzji z korzyścią dla rodzinnego przemysłu".

Prezes Tramwajów Warszawskich wskazuje, że Pesa tak urosła właśnie dzięki dostawom dla stolicy. - Wysoki poziom sprzedaży wagonów Pesy to zasługa Tramwajów Warszawskich. Z ponad 600 tramwajów jakie opuściły fabrykę w Bydgoszczy 281 wozi warszawiaków. Mamy cztery modele tramwajów tego producenta i każdy z nich jako prototyp, debiutował na stołecznych torach. W naszej flocie jest 530 wagonów, mamy najwyższy w Polsce udział nowych, niskopodłogowych tramwajów. A przecież zależy nam by w tym przetargu postawić na cenę i jakość. Tym się kierowaliśmy przy wyborze oferty na nawet 213 nowych tramwajów dla miasta - broni decyzji komisji przetargowej Wojciech Bartelski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA