fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport drogowy

Uber i Bolt pojadą tylko jako zwykła taksówka

Przewoźnicy osób w Polsce od czwartku będą mogli świadczyć swoje usługi tylko z licencją taksówkarską
shutterstock
Od czwartku wszystkie pojazdy świadczące usługę przewozu osób będą jeździć oznakowane jak taxi. Kierowcy będą musieli posiadać specjalną licencję, podobnie jak platformy łączące ich z pasażerami.

1 października w życie wejdzie tzw. ustawa lex Uber, której celem jest ujednolicenie rynku przewozu osób. O ile tradycyjne korporacje taksówkarskie będą działać jak dotychczas, o tyle dla części operatorów pośredniczących w usługach przez aplikację to prawdziwa rewolucja. – Od czwartku nasza flota w całości składać się będzie z licencjonowanych kierowców, którzy posiadają lokalne oznaczenia taxi na autach. Natomiast okaże się dopiero, czy konkurencyjne platformy, których model funkcjonowania na rynku polegał na współpracy tylko z nielicencjonowanymi kierowcami, przejdą tę transformację – mówi Krzysztof Urban, zarządzający Free Now w Polsce.

Jak tłumaczy, nowe wymogi mogą dla nich oznaczać konieczność rezygnacji ze współpracy z wieloma kierowcami, którzy nie spełniają wymogów nowej ustawy. A już dziś brak rąk do pracy w tym zawodzie. Szacuje się, że w ciągu niecałego roku z branży odeszło ponad 30 proc. taksówkarzy, teraz z rynku zniknąć może nawet 70 proc. tych, którzy dotąd jeździli dla platform łączących ich z pasażerami, ale bez licencji taxi.

– Niektórzy nie zdecydowali się na wyrobienie licencji, utracili więc możliwość otrzymywania zleceń z naszej platformy – potwierdza nam Michał Konowrocki, dyrektor Zarządzający Uber Polska.

– Tej jesieni przemieszczanie się po polskich miastach może zająć pasażerom nieco więcej czasu – dodaje Łukasz Stachowiak, country manager w firmie Bolt.

Czekają nas 50-proc. podwyżki?

Trudna sytuacja w branży przewozowej, z jednej strony będąca konsekwencją nowych regulacji, zaś z drugiej wywołana pandemią – to potężne wyzwanie dla takich operatorów jak Uber, Bolt, ale również i Free Now czy iTaxi. Niedobór kierowców – zdaniem ekspertów – to zagrożenie, że klienci będą musieli dłużej czekać na zamówiony samochód. Inną konsekwencją ma być wzrost cen. Andrzej Padziński, członek zarządu iTaxi, twierdzi, iż lex Uber zniweluje różnice w cenach za przejazd. Szacuje się, że koszty za kurs wzrosną zatem u tańszych przewoźników nawet o ponad 50 proc.

– Przewidujemy, że w obecnej sytuacji wejście ustawy w życie pogłębi konsolidację rynku – zaznacza. I dodaje, że iTaxi z tej „pandemicznej walki" o utrzymanie biznesu, klienta i pracownika, wyszło z tarczą. – Popularność naszych usług rośnie, widzimy też trzykrotnie większy wzrost zainteresowania współpracą z nami ze strony dotychczasowych współpracowników aplikacji taksówkowo-przewozowych, jednak większość z nich nie spełnia wymagań. Największą liczbę przyjmowanych kierowców stanowią osoby pochodzące z tradycyjnych korporacji taxi – przekonuje Andrzej Padziński.

Część przedstawicieli branży uważa, że nowe regulacje, obligujące do posiadania licencji nie tylko kierowców, ale i platformy łączące ich z pasażerami, a także obowiązek oznaczenia i odpowiedniego wyposażenia pojazdów, przyniosą poprawę jakości usług i bezpieczeństwa na drogach.

Zaporowe wymogi

Nowelizacja ustawy o transporcie największe zmiany przyniosła Uberowi. I nie chodzi tylko o kierowców jeżdżących z tą aplikacją. Platformy łączące pasażerów i kierowców muszą posiadać bowiem licencję na pośrednictwo w przewozie. A taką może uzyskać jedynie firma zarejestrowana w Polsce. Uber będzie musiał w naszym kraju ponadto odprowadzać podatek CIT i VAT od usług pośrednictwa (poprzednio ten obowiązek spoczywał na świadczących sam przewóz).

Uber zainwestował 6 mln zł w stworzenie ogólnokrajowego programu wsparcia lokalnych partnerów i kierowców w dostosowaniu się do nowych wymogów (dotyczyło to pomocy przy wyposażeniu pojazdu w lampę taxi i obowiązkowe oznakowania, przeprowadzenie badań technicznych pojazdu oraz badań lekarskich dla kierowców). Michał Konowrocki twierdzi, że zmiany wprowadzone przez lex Uber nie wpłyną na wzrost cen.

– Koszt przejazdu i czas oczekiwania dalej uzależniony będzie od kilku czynników, w tym od liczby dostępnych kierowców, aktualnych zamówień, odległości, a także pory dnia. Zawsze jednak cena jest z góry znana, podobnie jak trasa przejazdu – podkreśla.

Bolt zapewnia, że nie będzie podwyżek. – Ceny na naszej platformie nie wzrosną, od miesięcy pracujemy nad tym, by pasażerowie i kierowcy nie odczuli zmiany wynikającej z nowej legislacji w swoich portfelach – zapewnia nas Łukasz Stachowiak.

Bolt i Uber od 1 października będą korzystać z przywilejów charakterystycznych dotąd dla taksówek – jeździć po buspasach, zatrzymywać się na kopertach i wjeżdżać do stref o ograniczonej dostępności dla ruchu kołowego.

Adam Jędrzejewski prezes, stowarzyszenie Mobilne Miasto

Nowelizacja prawa transportu drogowego to ważny etap w cyfryzacji gospodarki. Wspieramy rozwiązania, które pozwalają przemieszczać się w sposób wygodny, oszczędny i ekologiczny, a możliwość korzystania z technologii jest w tym niezbędna. Ministerstwo Finansów w dialogu z rynkiem przygotowało możliwość korzystania z e-Kasy, a Ministerstwo Cyfryzacji z aplikacji do wyliczania opłaty za przejazd. Te działania wpłyną na poprawę pozycji Polski w europejskim rankingu gospodarki cyfrowej DESI, a przede wszystkim przełożą się na wygodę korzystania z usług transportowych. ?

Branża przewozów w dołku

Co trzecia firma taksówkarska znajduje się w słabej lub złej kondycji finansowej. Liczba zawieszonych działalności w branży od marca do maja wzrosła rok do roku z prawie 2 do 6 tys. Tak wynika z czerwcowych badań Bisnode. To pokazuje, jak mocno kryzys związany z pandemią uderzył w taksówkarzy. W trakcie lockdownu popyt na usługi przewozowe runął o 80 proc. Epidemia dodatkowo „wywiała" z zawodu wiele osób. Fakt, że teraz kierowcy wozić będą mogli pasażerów tylko z licencją, to kolejna bariera, zwłaszcza dla tych, którzy jeździli z aplikacją tylko dorywczo. Jak mocno odbije się to na działalności platform pośredniczących w przewozach? Duża część rynku z pewnością odczuje zmiany – zamówienia przejazdu w mieście za pośrednictwem aplikacji mobilnych stanowią 48 proc. wszystkich kursów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA