fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telekomunikacja i IT

Dilerzy operatorów złapali oddech

Fotorzepa, Radek Pasterski
Największe sieci sklepów Orange, T-Mobile, Playa i Plusa mają za sobą półrocze spadku przychodów i zysków. II kwartał był już jednak lepszy niż w 2019 r.

Tradycyjnych salonów i punktów obsługi klientów operatorów telekomunikacyjnych z roku na rok ubywa. To efekt kolejnych przejęć i cyfryzacji, która sprawia, że coraz więcej można zrobić w sieci. Według danych zebranych przez „Rzeczpospolitą" w ubiegłym roku czterem największym telekomom w kraju ubyło około 150 sklepów i w końcu grudnia prowadziły one około 3,2 tys. tzw. POS-ów (ang. point of sales). Tymczasem cztery lata wcześniej było ich ponad 3,5 tys. W tym roku sklepów też ubyło, ale dzieje się to wolniej. Epidemia i zamknięcie galerii handlowych, a wraz z nimi takich miejsc, paradoksalnie uwidoczniły zarządom i akcjonariuszom telekomów, jak ważna jest tradycyjna sieć sprzedaży.

– Mieliśmy sprawną komunikację i jasne wytyczne, co pozwoliło nam szybko wdrożyć odpowiednie procedury. Mogliśmy też liczyć na wsparcie płynnościowe w formie zaliczki na poczet przyszłych prowizji w spółkach należących do segmentu zarządzania sieciami punktów sprzedaży – nie ukrywa Rafał Stempniewicz, członek zarządu OEX.

Spółki zależne OEX należą do grona największych dystrybutorów telekomów. W sumie w końcu czerwca prowadziły 334 salony Orange, Plusa i T-Mobile. To, że telekomy pomagały sieciom salonów, przyznaje także wiceprezes Eurotelu Tomasz Basiński. Ta grupa obsługuje w sumie 184 salony T-Mobile i Playa. Według Basińskiego dzięki specjalnym bonusom mogły zachować płynność, a potem zarobić więcej po ponownym otwarciu sklepów po okresie lockdownu.

Pomoc operatorów, ale przede wszystkim państwa sprawiła, że pod względem finansowym dilerskie sieci mają za sobą bardzo dobry kwartał. Po publikacji sprawozdań za I półrocze br. ich notowania na warszawskiej giełdzie szły w minionym tygodniu w górę.

– Od maja obserwujemy powrót klientów do salonów i rosnącą sprzedaż. Przychody już w czerwcu przekroczyły wartość odnotowaną w czerwcu ubiegłego roku, a EBITDA w drugim kwartale 2020 wzrosła w stosunku do analogicznego okresu w 2019 o ponad 30 proc. (do 6,3 mln zł – red.) – mówi Stempniewicz.

Przyznaje przy tym, że wyższy zysk to częściowo efekt jednorazowych czynników związanych z pandemią: renegocjacji czynszów i pomocy wynikającej z pierwszej tzw. tarczy antykryzysowej, w tym oszczędności na składkach na ubezpieczenie społeczne, wypadkowe, chorobowe i zdrowotne pracowników.

W sumie salony Orange, Plusa i T-Mobile zarządzane przez Grupę OEX w I poł. br. odnotowały 79,5 mln zł przychodu, o 13 proc. mniej niż przed rokiem. Spadł im też zysk EBITDA: o 14,9 proc., do 7,9 mln zł. Salony T-Mobile i Playa prowadzone przez grupę Eurotel też zakończyły półrocze niższymi przychodami i zyskami. W sumie grupa w I półroczu br. odnotowała spadek przychodów o około 9,5 proc. do 188,6 mln zł, ale jej zysk netto skoczył do 9,7 mln zł. Także w wypadku tej firmy duże znaczenie miały ułatwienia wynikające z przepisów antycovidowych, dopłaty do wynagrodzeń i wsparcie operatorów. A mimo tego zdaniem zarządu spółki możliwe, że w drugim półroczu zyski będą wyższe. Pomóc mają oszczędności, w tym wynegocjowane niższe czynsze, oraz sezonowy wzrost popytu na urządzenia Apple'a. Grupa z Gdańska prowadzi bowiem sieć sklepów iDream z produktami amerykańskiego potentata i to jest obecnie biznes, który waży najwięcej w jej przychodach. Teraz Eurotel może sprzedawać Apple'owskie sprzęty także korporacjom. Jest na tyle nieźle, że zarówno Stempniewicz, jak i Basiński nie wykluczają przejęć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA