fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pogoda

Przez Czechy przeszło tornado. Zerwane dachy, połamane drzewa

Burze i gradobicia nawiedziły w czwartek wieczorem Morawy Południowe. Przez miasta Hodonin i Brzecław przeszło tornado, które spowodowało ogromne zniszczenia. Co najmniej trzy osoby nie żyją, są setki rannych. Na pomoc wysłano wojsko.

Strażacy ogłosili specjalny stopień alarmowy. Tworzą sztab kryzysowy i wzywają jednostki z innych regionów. Na pomoc poszkodowanym wysłane zostało wojsko, do akcji ratowniczej włączyły się też służby słowackie i austriackie.

Burza zamieniła się w trąbę powietrzną, zrywając dachy z domów, łamiąc drzewa i burząc domy.  Strażacy przekazali, że nie byli w stanie wyjechać do wszystkich incydentów. W ciągu godziny otrzymali ponad 300 zgłoszeń.

- Interweniujemy przede wszystkim tam, gdzie zagrożone jest zdrowie ludzi - poinformowano.

Padający grad miał wielkość piłek tenisowych. Zerwane są linie energetyczne, zamknięta jest autostrada łącząca Pragę z Bratysławą.

Wielu ludzi wciąż uwięzionych jest pod gruzami domów. Na razie potwierdzono śmierć 3 osób. Kilkaset jest rannych.

Tylko w szpitalu w Hodoninie, miasteczku na granicy czesko-słowackiej, opatrzono ponad 200 poszkodowanych. W Hodoninie tornado zniszczyło m.in. dom seniora i lokalne zoo.

Jak poinformował zastępca burmistrza wioski Hrušky, połowa wsi jest zrównana z ziemią. Marek Babisz przekazał, że siła trąby powietrznej była tak duża, że samochody lądowały na domach. Wiatr zerwał również dach z miejscowego kościoła.

- To jest piekło – powiedział gubernator Moraw Południowych Jan Grolich po wizycie w dotkniętej żwyiołem okolicy.

- Przez wieś przeszło tornado, połowa wsi jest zrównana z ziemią, zostały tylko mury bez dachów, bez okien. Kościół nie ma dachu, nie ma wieży, samochody lądowały na domach, ludzie nie mieli gdzie się schować. Szkoła nie ma elewacji, nie ma dachu, nie mogłem się nawet dostać do przedszkola. Stuletnie lipy, świerki są wyrwane z korzeniami, to szaleństwo - relacjonował.

- Uratowałem matkę z dwumiesięcznym dzieckiem. Powiedziała, że dach sąsiada był na ich podwórku. Nie mieli dokąd pójść, zostają u nas - dodał zastępca burmistrza.

Burze zmusiły premiera Czech Andreja Babisa do pozostania w Brukseli po szczycie UE, ponieważ lądowanie w Pradze byłoby zbyt niebezpieczne.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA