fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Rynek elektromobilności w Polsce powoli rośnie

W lutym w Polsce było zarejestrowanych łącznie ponad 9,8 tys. aut osobowych z napędem ektrycznym
Fotorzepa/Marta Bogacz
Liczba stacji ładowania pojazdów elektrycznych zwiększyła się do ok. 1,1 tys.,a liczba aut osobowych na prąd sięga 10 tys.

Materiał powstał we współpracy z PKN Orlen

Rynek elektromobilności w Polsce ciągle jest we wstępnej, ale jednocześnie intensywnej fazie wzrostu. W 2019 r. liczba ogólnodostępnych stacji ładowania aut elektrycznych potroiła się. W lutym było ich już 1093 – wynika z danych Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) i Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM).

W ramach tych stacji funkcjonuje ponad 2 tys. ogólnodostępnych punktów lądowania. 30 proc. z nich to szybkie punkty ładowania prądem stałym (DC), a pozostałe to wolne ładowarki prądu przemiennego (AC).

Gros stacji ładowania znajduje się w największych aglomeracjach. Liderem jest tu Warszawa z ponad 140 obiektami. Ponad 60 jest ich w Katowicach, a powyżej 40 – we Wrocławiu, Gdańsku i Krakowie. Znacznie mniej jest w Poznaniu, Opolu, Szczecinie i Łodzi.

Rynek elektromobilności w naszym kraju dzieli dość duży dystans od innych państw, a nawet miast europejskich. Tylko w Londynie funkcjonuje ponad 1,5 tys. publicznie dostępnych punktów ładowania. W Niemczech ich liczba już w ub.r. przekroczyła 20 tys.

Kierunek zmian nad Wisłą jest jednak dobry. Z ostatnich danych wynika, że w lutym było w Polsce zarejestrowanych łącznie ponad 9,8 tys. aut osobowych z napędem elektrycznym. 58 proc. stanowiły pojazdy w pełni elektryczne, a pozostałą część hybrydy typu plug-in. Prawie połowa tych elektryków została zarejestrowana w ubiegłym roku. W dwóch pierwszych miesiącach 2020 r. liczba nowo zarejestrowanych tego typu samochodów (nowych i używanych) sięgnęła 1,2 tys. To aż o 181 proc. więcej niż rok wcześniej.

Rośnie też liczba innych pojazdów zasilanych prądem. Elektrycznych motocykli i motorowerów zarejestrowanych jest ponad 6,4 tys. W pierwszych dwóch miesiącach tego roku zarejestrowano ich ponad 0,2 tys., co oznaczało zwiększenie rok do roku o 151 proc. Coraz więcej jest też elektrycznych aut dostawczych i ciężarowych. Na koniec lutego było ich 561. Powoli zwieksza się też liczba elektrycznych autobusów (obecnie jest ich 232).

Aby w pełni oddać obraz polskiego rynku elektromobilności, warto też zwrócić uwagę na samochody hybrydowe, czyli najczęściej wyposażone w silnik spalinowy i jeden lub kilka elektrycznych. Tych jeździ już po naszych drogach ponad 130 tys. W styczniu i lutym zarejestrowano ich prawie 10,4 tys. (+ 111 proc. rok do roku).

Słabo rozwija się za to rynek pojazdów mechanicznych zasilanych CNG (sprężony gaz ziemny) i LNG (skroplony gaz ziemny). Aut osobowych i dostawczych zasilanych tymi paliwami jeździ po naszych drogach łącznie ponad 5 tys. W styczniu i lutym zarejestrowano ich jednak tylko 59. To mniej niż rok wcześniej.

Rynek stacji ładowania pojazdów elektrycznych ciągle jest stosunkowo mały, zarówno w porównaniu z innymi krajami europejskim, jak i z tradycyjnymi stacjami. Z danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego wynika, że tych ostatnich jest ok. 7,8 tys. Tymczasem stacji ładowania mamy ok. 1,1 tys., przy czym tych najbardziej użytecznych, oczekiwanych przez kierowców i siłą rzeczy najdroższych, w budowie i eksploatacji jest znacznie mniej. Co więcej, rynek szybkich i superszybkich ładowarek jest dość rozdrobiony.

W rozwoju rynku elektromobilności pomaga rządowy system wsparcia z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Pieniądze dostępne w jego ramach mogą być wykorzystane m.in. na budowę i rozbudowę infrastruktury do ładowania energią elektryczną pojazdów oraz do uruchomienia produkcji pojazdów wykorzystujących do napędu prąd. W szczególności z funduszu można uzyskać dopłatę: do stacji ładowania normalnej mocy (do 25,5 tys. zł) i dużej mocy (do 150 tys. zł). A jeżeli infrastruktura ma służyć do ładowania środków publicznego transportu zbiorowego, to nawet do 240 tys. zł.

Rozwój rynku elektromobilności napotyka również bariery. Jednym z kluczowych problemów jest długi, sięgający nierzadko kilkunastu miesięcy, czas oczekiwania na przyłączenie nowej stacji ładowania do sieci elektroenergetycznej. W rozwoju rynku nie pomagają też wysokie opłaty stałe za prąd, nadmiernie obciążają operatorów. Ponadto należy udoskonalić przepisy dotyczące umiejscawiania punktów ładowania w budynkach mieszkalnych wielorodzinnych i obok nich.

Wreszcie zagrożeniem, które będzie miało ogromny wpływ na rozwój rynku elektromobilności w najbliższych miesiącach, i którego dziś nikt nie potrafi oszacować, jest pandemia koronawirusa.

Szacunki PSPA, jeszcze z końca ubiegłego roku, mówią o potencjale rynku prywatnej infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych na poziomie 80–100 tys. punktów w perspektywie do 2025 r. Aby tak się jednak stało, niezbędne jest wypracowanie i wdrożenie rozwiązań prawnych, które ułatwiłyby instalację punktów w budynkach mieszkalnych wielorodzinnych.

Z badań przeprowadzonych przez PSPA wynika, że ponad 90 proc. użytkowników pojazdów elektrycznych w Polsce chciałoby mieć możliwość ładowania samochodu w miejscu zamieszkania. Podobne preferencje wykazują kierowcy pojazdów zasilanych paliwami kopalnianymi, którzy w przyszłości chcą się przesiąść na auta elektryczne.

- Materiał powstał we współpracy z PKN Orlen

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA