fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Niemcy policzyli gejów i lesbijki w Polsce

Społeczności LGBT uważają, że powinny mieć więcej praw.
Fotorzepa/Piotr Guzik
Mniejszości seksualne stanowią 4,9 proc. polskiego społeczeństwa – podał niemiecki instytut Dalia.

Berliński ośrodek badania opinii publicznej przeprowadził ankietę w dziewięciu europejskich krajach. Sondaż odbywał się metodą internetową, a ankietowanym zadano pytanie: „Czy identyfikujesz się jako lesbijka, gej, osoba biseksualna lub transpłciowa?". W kolejnym proszono o bardziej dokładne określenie swojej seksualności.

Odsetek 4,9 proc. w Polsce sytuuje nasz kraj tuż poniżej średniej 5,9 proc. ze wszystkich państw. Największą społeczność LGBT (7,4 proc.) stwierdzono w Niemczech. Na kolejnych miejscach są Hiszpania (6,9 proc.) i Wielka Brytania (6,5 proc.), a najmniejszy odsetek mniejszości obliczono na Węgrzech (1,5 proc).

W sumie w badaniu wzięło udział 11,8 tys. osób. Ile w Polsce? Tego Dalia nie podaje. Berlińscy badacze podkreślają, że ze względu na metodologię „ich szacunków nie należy traktować jako ostatecznych". Jednak jednocześnie zauważają, że to „jedno z niewielu, jeśli nie jedyne badanie, który pozwala na porównania między różnymi krajami".

W Polsce badanie ma też tę zaletę, że jak dotąd było niewiele prób oszacowania społeczności LGBT. Pytania o orientację nie pojawiały się w spisie powszechnym ani w Diagnozie Społecznej. W dodatku odsetek mniejszości to temat polityczny. Wraca zawsze, gdy o prawach LGBT, np. o związkach partnerskich, rozmawiają politycy.

Prawica zazwyczaj podaje niższy odsetek, a lewica wyższy. – Homoseksualiści stanowią półtora procent populacji w Polsce – mówił w 2014 r. Jarosław Zieliński z PiS. Podobnymi liczbami posługuje się ks. prof. Dariusz Oko. Z kolei prezydent Słupska Robert Biedroń uważa, że orientację nieheteroseksualną „ma 2 mln Polaków", czyli około 5 proc. Podobna liczba znalazła się w krytykowanym przez prawicę raporcie o rodzinach LGBT „Rodziny z wyboru w Polsce".

Obie strony sporu inaczej interpretują też wyniki ośrodka Dalia. Poseł PiS Jacek Żalek twierdzi, że trudno się do nich odnieść z powodu braków warsztatowych. – Badania internetowe docierają tylko do określonych grup społecznych. Wiele zależy od tego, na jakich portalach informowano o ankiecie – zauważa.

– „Nieheteronormatywność" to obszerne pojęcie, do którego pasuje wiele zachowań. Dlatego niektórzy badacze podają odsetek 10 proc. – mówi z kolei działacz LGBT Tomasz Szypuła. – Jednak wynik 4,9 proc. nie jest zaskoczeniem. To w przybliżeniu średnia z wielu oszacowań – dodaje.

Ośrodek Dalia dodatkowo podzielił badanych na kilka grup. Podał, że w Polsce do bycia osobą nieheteroseksualną przyznaje się 5,5 proc. mężczyzn i 4,3 proc. kobiet. Większe różnice są przy podziale na grupy wiekowe. Za lesbijkę, geja, osobę bi- lub transseksualną uważa się aż 10,5 proc. osób w wieku 14–29 lat, tylko 0,8 proc. w przedziale 30–49 lat i 4,3 proc. między 50. a 65. rokiem życia.

– Tak wysoki odsetek u młodych badanych pokazuje, że sondaż raczej mierzył sympatię do postulatów mniejszości seksualnych niż rzeczywistą przynależność do tej społeczności – mówi Jacek Żalek.

Tomasz Szypuła zauważa jednak, że młode pokolenie ma więcej otwartości w mówieniu o swojej seksualności. – Wyrasta w innej kulturze niż pokolenia wychowane w PRL, gdy homoseksualność uważano za temat tabu – mówi.

Jego zdaniem sondaż pokazał, że społeczność LGBT w Polsce jest na tyle liczna, że powinien liczyć się z nią ustawodawca. Na razie nie ma jednak większych szans na przyznanie nowych praw mniejszościom seksualnym.

Na początku listopada Sejm odrzucił projekt Nowoczesnej o wprowadzeniu karalności za tzw. mowę nienawiści odnośnie do m.in. gejów i lesbijek. W trakcie debaty wrócił temat liczebności LGBT. – Nowoczesna zajmuje się problemami wąskiej grupy, która chce się wyróżniać – argumentowała Barbara Chrobak z Kukiz'15.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA