fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Protesty nielegalne, policja bezradna

Protest po wyroku TK
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Prokuratorzy mają ścigać organizatorów demonstracji za sprowadzenie zagrożenia epidemiologicznego. Premier twierdzi, że protesty przyczyniają się do wzrostu zakażeń.

– Demonstracje, jakie odbywają się w Polsce, wywołują zagrożenie epidemiczne. Ich efekty, dużą liczbę zakażeń, będziemy oglądać za 10–14 dni – ta wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego z czwartkowej konferencji jasno pokazuje, że rząd nie ustąpi protestującym, którzy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego wyszli na ulice. Premier przypomniał, że demonstrujący łamią prawo – dziś zabronione są zgromadzenia powyżej pięciu osób. A jak wynika z danych policji, tylko w środę na ulice 410 miast wyszło 430 tys. osób. Policja nie ściga jednak demonstrantów, bo nie byłaby w stanie wystawić tylu mandatów.

– Zgromadzenia tysięcy ludzi w całej Polsce to wykroczenie. Nierealne jest, byśmy byli w stanie wszystkich ukarać – mówił w środę w radiowej Jedynce gen. Jarosław Szymczyk, komendant główny policji. Zwłaszcza że policjanci kontrolują blisko pół miliona osób na kwarantannie i sami też chorują.

Tymczasem prokurator krajowy Bogdan Święczkowski skierował do prokuratur regionalnych wytyczne, w których zaleca energiczne ściganie „czynów zabronionych" mających związek z demonstracjami przeciwko wyrokowi TK. Nie chodzi tylko o ataki na funkcjonariuszy publicznych czy zakłócanie nabożeństw, ale i o organizację protestów czy nawoływanie do udziału w nich. Wykroczenia te mają być ścigane z art. 165 § 1 pkt 1 kodeksu karnego „w zakresie sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego" – napisał prokurator krajowy.

Kontrowersje wywołało zachowanie funkcjonariusza ABW, który samochodem potrącił dwie protestujące kobiety. Według „GW" prokurator chciała postawić mu zarzut spowodowania wypadku, narażenie ofiar na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia i nieudzielenia pomocy. Ale sprawę jej odebrano. Zachowanie kierowcy, ma być ocenione pod kątem spowodowania wykroczenia, bo ofiary - jak twierdzi prokuratura, odniosły obrażenia powodujące rozstrój zdrowia na czas poniżej 7 dni - a wtedy jest to tylko wykroczenie.

Choć rząd krytykuje protestujących, na razie nie wprowadził nowych obostrzeń związanych z dniem Wszystkich Świętych.

Dodatkowych rygorów nie szykują też zarządcy cmentarzy, w tym największych, jak Cmentarz Północny w Warszawie, który co roku 1 listopada w ciągu godziny odwiedza zwykle ok. 25 tys. osób.

– Będzie jak zawsze, z tym że bacznie będziemy obserwować, czy noszone są maseczki i czy zachowywany jest dystans – mówi „Rz" insp. Mariusz Ciarka, rzecznik KGP. – Apelujemy, by odwiedziny cmentarzy rozłożyć na kilka dni – dodaje.

Generalnie, większość Polaków stosuje się do obowiązujących w pandemii rygorów. Na 343 tys. osób w kwarantannie sprawdzonych minionej doby, policjanci ujawnili tylko 700 naruszeń.

Rosnącą skalą napięć społecznych jest zaniepokojony rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar. Ich przejawem – jak zaznacza w piśmie do szefa policji – są m.in. protesty w kościołach, czy zamieszczanie haseł na ich elewacjach. Rzecznik pyta, ile w kraju po 22 października wszczęto postępowań dotyczących takich zdarzeń (z oświadczenia MSWiA z 28 października 2020 r. wynika, że policja prowadzi 101 takich spraw). Rzecznik pyta także, jakie działania prewencyjne podejmuje policja w związku z groźbą eskalacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA