Policjanci z Paryża będą mieli do dyspozycji 12 opancerzonych pojazdów. Decyzja o ich wykorzystaniu zostanie podjęta jutro.

Służby i rząd do minimum chcą ograniczyć przemoc i zniszczenia, które mogą powstać w związku z zaplanowanym na jutro protestem "żółtych kamizelek".

MSW Francji poinformowało, że do Paryża mogą przyjechać przedstawiciele skrajnej prawicy, którzy chcą rewolucji, ale również przedstawiciele skrajnej lewicy, którzy opowiadają się za powstaniem. 

Funkcjonariusze obawiają się, że młodzi mieszkańcy Paryża z biedniejszych dzielnic wykorzystają panujący chaos, by okraść ekskluzywne sklepy. Do podobnych zdarzeń doszło w ubiegły weekend.

Premier zapowiedział na jutro wprowadzenie wyjątkowych środków w całym kraju.

Łącznie do stawienia się wezwano 89 tys. policjantów, 8 tys. z nich będzie pilnowało porządku w Paryżu. Do pracy zmobilizowano również wszystkie służby ratownicze.

- Biorąc pod uwagę to, co się wydarzyło, bezwzględnie konieczne jest podjęcie wszelkich możliwych działań, aby powstrzymać zamieszki - powiedział rzecznik policji Jérôme Bonner.

- Stawką jest bezpieczeństwo Francuzów i naszych instytucji. Wzywam do odpowiedzialności - powiedział premier Edouard Philippe.

- Wszyscy uczestnicy debaty publicznej, politycy, przywódcy związków zawodowych, dziennikarze i obywatele będą odpowiedzialni za swoje wypowiedzi w najbliższych dniach - dodał.