fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Starcie na szczytach służb, czyli losy Pawła Wojtunika, byłego szefa CBA

Paweł Wojtunik, były szef CBA, nie odpuszcza następcom.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Choć Paweł Wojtunik ze stanowiska szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego zrezygnował już w grudniu 2015 r., po tym jak ABW cofnęła mu dostęp do informacji niejawnych, mamy do czynienia z kolejnymi odsłonami starcia na szczytach służb.

W związku z czwartkowym przesłuchaniem Pawła Wojtunika, byłego szef CBA, przypominamy tekst z ubiegłego roku. Więcej już jutro w "Rzeczpospolitej" i na rp.pl.

Czytaj także: Paweł Wojtunik: Brakowało tylko, by mnie aresztowano

Sąd zbada, czy Agencja i premier naruszyli prawo, odbierając byłemu szef CBA dostęp do informacji niejawnych.

Głośna sprawa z odebraniem poświadczenia bezpieczeństwa Pawłowi Wojtunikowi, byłemu szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego znajdzie swój finał w sądzie.

Certyfikat zabrał Wojtunikowi nowy szef ABW Piotr Pogonowski, zarzucając mu, że nie daje rękojmi zachowania tajemnicy. W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, którą właśnie złożył, Wojtunik wytyka Pogonowskiemu wielokrotne złamanie prawa. Twierdzi, że ustawa o ABW „jest bezwzględnie wykorzystywana jako narzędzie służące do usuwania ze stanowisk osób od tej władzy niezależnych". Stawia też mocne zarzuty koordynatorowi ds. służb Mariuszowi Kamińskiemu, że wykorzystuje stanowisko do „zaspokojenia zemsty i ambicjonalnego urazu do jego osoby".

Historia zaczęła się w grudniu 2015 r. Paweł Wojtunik podał się wtedy do dymisji, bo ABW cofnęła mu dostęp do informacji niejawnych. – Decyzja powoduje automatyczne odsunięcie od wszelkiego rodzaju informacji o charakterze niejawnym. Dalsze moje tkwienie na stanowisku, bez dostępu do informacji niejawnych, które stanowią 99 proc. materiałów rozpatrywanych przez CBA, byłoby farsą i fikcją – mówił Wojtunik. – Nigdy nie dopuściłem się żadnego przestępstwa, tym bardziej ujawnienia informacji niejawnych – zapewniał.

Po trwającym rok postępowaniu, co było niezgodne z prawem (osoba, która odchodzi ze stanowiska, nie podlega już kontroli, a postępowanie z mocy prawa trzeba umorzyć), Wojtunikowi cofnięto certyfikat bezpieczeństwa, uznając, że „nie daje on rękojmi zachowania tajemnicy". Odwołał się od tej decyzji do premier Beaty Szydło, ale w maju tego roku podtrzymała ona stanowisko Piotra Pogonowskiego, szefa ABW.

Wojtunik, który z powodu braku dostępu nie mógł znaleźć pracy w zawodzie i wyjechał za granicę (od roku pracuje na stanowisku doradcy premiera Mołdawii z ramienia UE), nie zamierza sprawy odpuścić. Twierdzi, że Mariusz Kamiński mści się za to, że złożył przeciwko niemu doniesienie do prokuratury w sprawie nielegalnych operacji w czasach, gdy kierował on CBA (chodziło o aferę gruntową). Kamiński został za to skazany, a potem ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Inaczej nie mógłby zostać ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych.

W skardze do WSA Wojtunik ujawnia też szczegóły tego konfliktu. Pisze, że jako szef CBA wszczął postępowanie wewnętrzne „dotyczące nieprawidłowości przy rejestracji dokumentów związanych z odwołaniem pana Mariusza Kamińskiego, a podejmowanych m.in. przez wówczas odchodzącego ze stanowiska dyrektora Gabinetu Szefa CBA Piotra Pogonowskiego (obecnego Szefa ABW)".

Postępowanie wobec Pogonowskiego zakończono w CBA z powodu jego odejścia ze służby. „Pan Mariusz Kamiński bardzo emocjonalnie podchodził do swojego odwołania, a ja stałem się bardzo szybko celem ataków i krytyki ze strony jego osoby oraz jego otoczenia politycznego" – uzasadnia Wojtunik.

Przypomina też, że Kamińskiemu (z zawiadomienia Wojtunika właśnie) prokuratura chciała postawić zarzuty za kilka głośnych spraw, które CBA w czasach Kamińskiego prowadziła – Weroniki Marczuk, posłanki Sawickiej czy „sprawę domu w Kazimierzu" (chodzi o majątek prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i jego małżonki).

ABW zabrała byłemu szefowi CBA certyfikat pod pretekstem ujawnienia w rozmowie z Elżbietą Bieńkowską, ówczesną wicepremier w lokalu Sowa & Przyjaciele, gdzie nielegalnie nagrywano VIP-ów, informacji z jednego ze śledztw. Sprawa była badana, a prokuratura uznała, że Wojtunik prawa nie złamał i niczego nie ujawnił.

Jednak w uzasadnieniu decyzji o zabraniu byłemu szefowi CBA certyfikatu nie pojawia się zarzut rozmowy z Bieńkowską, ale taki, że jako szef Biura chronił źródło, które dostarczyło CBA nagrania z podsłuchów w restauracji (chodzi o 11 taśm z rozmowami polityków, które w marcu 2015 r. CBA oddało prokuraturze).

Drugi zarzut jest taki, że Wojtunik ujawnił Radosławowi Sikorskiemu, wtedy szefowi MSZ, że w resorcie ustawiono przetarg i CBA zatrzyma jedną z jego podwładnych (chodziło o głośną sprawę odprysku tzw. infoafery) – śledztwo znowu po analizie i inicjatywie Prokuratury Krajowej prowadzi gliwicka prokuratura. Wojtunik broni się, że informacje te były już po zatrzymaniu urzędników resortu, a sprawa była publicznie znana.

– Działania podejmowane w sprawie poświadczenia bezpieczeństwa pana Pawła Wojtunika były prowadzone w oparciu o przepisy prawa oraz miały charakter wyłącznie merytoryczny – zapewnia tymczasem „Rzeczpospolitą" Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: i.kacprzak@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA