fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

F-35 skuteczne, ale drogie i wymagające

Pixabay
Czy kupimy najdroższe muzeum lotnicze, czy maszynę, która może przełamać obronę przeciwnika – na temat planowanego zakupu samolotu F-35 trwa debata.

MON zapowiedziało zakup 32 samolotów piątej generacji, czyli F-35. To jedne z najlepszych maszyn na świecie, ale niezwykle drogie – jeden samolot może kosztować ok. 100 mln dol., nie licząc infrastruktury. Andrzej Dera z Kancelarii Prezydenta zasugerował w Polsat News, że ich zakupy odbędą się poza budżetem MON.

Zdania ekspertów są podzielone.

generał bryg. Tomasz Drewniak
EAST NEWS

Gen. bryg. pil. Tomasz Drewniak

b. szef Sił Powietrznych, ekspert Fundacji Stratpoints:

– Co oznacza, że samolot jest piątej generacji, czym różni się od samolotu czwartej generacji? Różnica polega na sposobie komunikacji z pilotem. W samolotach czwartej generacji, czyli F-16, pilot sam zbiera i obrabia informacje, a następnie podejmuje decyzje, w przypadku F-35 to samolot je zbiera i obrabia, a następnie proponuje rozwiązanie – komputer tej maszyny najpewniej wykorzystuje możliwości sztucznej inteligencji. Plusem jest to, że za kilka lat wejdziemy do klubu sojuszniczych krajów, które nimi dysponują. Mają go już m.in. Wlk. Brytania, Włochy, Holandia, Belgia, Norwegia.

Dzisiaj rozmawiamy tylko o zakupie tego samolotu, a to błąd. Powinniśmy dążyć do uczestnictwa w programie F-35, czyli korzystania z technologii tworzących tę maszynę.

Dowódcy, z którymi rozmawiałem, wskazywali, że gdy maszyna kosztuje np. 100 mln dol., to dodatkowo w „ziemię". czyli infrastrukturę. trzeba włożyć 200 mln dol. Przykład? Australia, tworząc bazę dla F-35, zainwestowała 1,3 mld dol. australijskich.

Nie sztuka kupić maszynę i nie móc korzystać z jej możliwości. Trzeba zbierać i zasilać samoloty odpowiednią ilością informacji, a bez specjalistycznego centrum dowodzenia nie jest to możliwe. Połączenie z tymi samolotami musi się odbywać z wykorzystaniem szerokopasmowego łącza HD. Bez spełnienia tych warunków będziemy mieli najdroższe na świecie muzeum lotnictwa.

generał bryg. Jan Rajchel,
EAST NEWS

Gen. bryg. pilot Jan Rajchel

b. komendant WSO Sił Powietrznych w Dęblinie, ekspert Fundacji Stratpoints, prof. Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach:

– Polska nie jest przygotowana na przyjęcie tych maszyn. 10 lat temu powstawało konsorcjum państw uczestniczących w programie budowy F-35. Od tego czasu przygotowywały się, tworząc infrastrukturę m.in. dowodzenia, rozpoznania, gromadzenia danych niezbędnych do efektywnego wykorzystania tej maszyny. My robimy odwrotnie – planujemy zakup i wyszkolenie pilotów, ale nie wiemy, co dalej będziemy robić.

W rzeczywistości zostaniemy na łasce sojuszników, którzy będą musieli przekazywać nam pewne dane np. dotyczące rozpoznania. W wariancie najgorszym, czyli wybuchu wojny, polskie Siły Powietrzne przez jakiś czas będą musiały same się bronić. Czy do takich działań jest potrzebny F-35? To nie jest dobry myśliwiec, a do tego gorzej uzbrojony niż np. F- 16. To samolot do przełamywania obrony powietrznej przeciwnika, czyli do działań ofensywnych. Osobiście wątpię, abyśmy dokonali ataku wyprzedzającego. Zatem w pierwszej fazie wojny możemy utracić przewagę w powietrzu. Jest to doskonały samolot uzupełniający system obrony powietrznej.

ekspert Bartosz Głowacki
EAST NEWS

Bartosz Głowacki

ekspert lotniczy „Skrzydlata Polska":

– Atutem F-35 jest nowoczesność. I nie chodzi tu wyłącznie o zastosowanie innowacyjnych rozwiązań konstrukcyjnych i specjalnych powłok zapewniających efekt stealth – obniżonej wykrywalności, które minimalizują możliwość namierzenia przez pokładowe stacje radiolokacyjne i radary. Samolot F-35 dzięki specjalnemu wyposażeniu zyskał zupełnie nowe zdolności bojowe w cyberprzestrzeni. Piloci mówią, że Lightning II to latający komputer, który jest w stanie zapewnić pilotowi pełną świadomość sytuacyjną na polu walki. Komputer Lightninga II analizuje informacje także z zewnętrznych źródeł i w sposób zautomatyzowany pozwala niszczyć cele, zbierać i dostarczać zwiadowcze dane załogom innych samolotów i rakietowej artylerii. Wada F-35? Ogromne koszty przygotowania do działania pilotów w rozszerzonej rzeczywistości, stworzenie w Polsce specjalnej infrastruktury, kodowanej bezpiecznej sieci transmisji danych i łączności pozwalającej wykorzystać wirtualne narzędzia supermaszyny F-35.

analityk lotnictwa Jerzy Gruszczyński
EAST NEWS

Jerzy Gruszczyński

były pilot, szef pisma „Lotnictwo Aviation International":

– Opcja pozyskania F-35 nie ma wad. Nowy samolot powinien dostarczyć nam nowych zdolności bojowych, których nie mamy, a w obliczu istniejących zagrożeń – bardzo potrzebujemy. To przede wszystkim możliwość wykonywania skutecznych uderzeń na silnie bronione tzw. strefy antydostępowe przeciwnika, czyli umocnione i chronione skoncentrowaną obroną powietrzną obszary o strategicznym znaczeniu na pierwszej linii i tyłach wroga. Dziś nie mamy środków bojowych, zwłaszcza lotniczych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA