fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Czy ktoś kradnie jedzenie pacjentom szpitali?

123RF
Służby sanitarne skontrolują, czy nie dochodzi do kradzieży żywności dla pacjentów.

Rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska chce, by w szpitalach żywiono pacjentów lepiej. Zwróciła się więc do głównego inspektora sanitarnego, by ten zlecił podległym jednostkom sanepidu kontrolę posiłków podawanych w szpitalach w całej Polsce.

– Zastrzeżenia pacjentów do jakości żywności w szpitalach czy innych placówkach realizujących stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne pojawiają się regularnie w zgłoszeniach kierowanych do biura rzecznika praw pacjenta. W ostatnim roku było ich blisko 90. Dla porównania: w 2013 r. takie zgłoszenia były sporadyczne – informuje „Rz" Krystyna Kozłowska. – Obiekcje pacjentów budzi przede wszystkim jakość podawanych w szpitalach posiłków – za małe porcje, zbyt zimne posiłki, brak urozmaiconego menu oraz niedostosowanie posiłków do choroby pacjenta i wynikającej z niej diety (np. dieta cukrzycowa, bezglutenowa czy wątrobowa) – dodaje.

Przyznaje też, że liczba zgłoszeń rośnie wraz z popularnością w serwisach społecznościowych stron, na których publikowane są zdjęcia szpitalnych posiłków. Pacjenci, widząc, że niektóre szpitale żywią lepiej, zaczynają walczyć o podniesienie standardów także tam, gdzie sami się leczą.

– W sieci jest mnóstwo zdjęć słabej jakości posiłków. My na przykład otrzymujemy ich ok. 100 dziennie. Na naszą stronę zagląda aż 1,4 mln osób tygodniowo, a codziennie internauci pozostawiają pod zdjęciami aż 1,5 tys. komentarzy. Trudno pozostać wobec tego obojętnym – mówi Tomasz Krzemiński, twórca fanpage'u na FB „Posiłki w szpitalach." Założył stronę po tym, jak sam kilkakrotnie był w szpitalu i podawano mu wówczas nieco „dziwne" jedzenie. Nie wiadomo jednak, kiedy te kontrole się odbędą ani jak konkretnie będą one wyglądać. – Nie jesteśmy w stanie kontrolować jakości posiłków szpitalnych, bo to nie leży w naszych kompetencjach. My sprawdzamy jedynie, czy są one przygotowywane z zachowaniem należytej staranności i czy warunki panujące w kuchniach nie grożą zatruciem. Robimy to od dawna – mówi Jan Bondar, rzecznik GIS. – Odpowiedzieliśmy już pani rzecznik, że nie będziemy wszczynać dodatkowych kontroli.

Bondar tłumaczy jednak, że sanepid co roku sprawdza, jak wygląda menu w szpitalach, ale nie po to, by kogokolwiek karać, ale by wiedzieć, jaka jest sytuacja. Bo odpowiednie karmienie pacjentów jest częścią procesu leczniczego. – Nie jest najlepiej. W około 40 proc. szpitali w Polsce żywi się pacjentów źle, choć menu szpitalne zazwyczaj opracowują dietetycy – zdradza rzecznik sanepidu. Nie oznacza to jednak, że w szpitalach nic się nie zmieni. Jan Bondar zdradza, że ostatnio GIS podpisał porozumienie z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Za pomocą jego zbrojnego ramienia, czyli Inspekcji Handlowej, będziemy sprawdzać, czy np. zgadza się waga podawanych porcji. Słowem, czy kotlety są tak duże, jak być powinny. Chcemy także zwiększyć nadzór nad firmami kateringowymi dostarczającymi żywność do szpitali – wyjaśnia Bondar.

Nieoficjalnie mówi się także, że Ministerstwo Zdrowia chce, by przygotowane zostało specjalne rozporządzenie określające normy żywienia szpitalnego. Miałoby być ono podobne do tego, które mówi o zasadach żywienia w szkołach i przedszkolach. Nie wiadomo jednak, czy ono powstanie, bo z uwagi na różnorodność chorób zmieniają się także zalecenia co do diety. – Nie sposób tego opisać w jednym dokumencie – mówi nam osoba z bliskiego otoczenia Ministerstwa Zdrowia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA