fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Die Welt: PiS uśpił własne społeczeństwo, Polacy nie są bojownikami o wolność

Fotorzepa/Grzegorz Rutkowski
Większość Polaków obojętnie patrzy na tzw. reformę sądownictwa – ocenia warszawski korespondent niemieckiego dziennika „Die Welt”. Podkreśla, że musi to zrozumieć Bruksela, gdzie politycy wciąż wierzą, iż „Polska zawróci z obranej drogi".

O opublikowanym we wtorek eseju Philippa Fritza informuje niemiecka rozgłośnia Deutsche Welle.

Jak pisze Fritz, wielu dziennikarzom, którzy obserwują wydarzenia w Polsce, trudno było pojąć, z jaką łatwością PiS powołał byłego komunistycznego prokuratora Stanisława Piotrowicza na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, choć zmiany w sądownictwie partia rządząca uzasadnia właśnie tym, że 30 lat po upadku komunizmu wciąż jest zbyt wielu komunistycznych sędziów.

„Dla wieloletniego obserwatora tzw. reformy sądownictwa bezczelność tej decyzji była nie do pobicia" – pisze Fritz.

Według niego większość polskiego społeczeństwa wcale nie interesuje się Piotrowiczem i jego komunistyczną przeszłością.

"Obojętność w społeczeństwie jest najlepszym podkładem dla ambitnej polityki silnej ręki. Przypadek Piotrowicza może być symbolem stosunku wielu Polaków do przebudowy sądownictwa w ich kraju. Podczas gdy dziennikarze i opozycja patrzą z niedowierzaniem i ciągle ostrzegają przed następstwami, większość ludzi okazuje pewnego rodzaju obojętność" – pisze komentator „Die Welt".

Twierdzi, że kilka lat temu, gdy rozpoczęły się protesty przeciwko "dobrej zmianie" w sądownictwie wierzył, że opór polskiego społeczeństwa i Unii Europejskiej powstrzyma PiS od "wyrządzenia trwałych szkód w państwie prawa".

„Stawiałem też – wbrew powszechnej wówczas wśród kolegów opinii – na postępowe siły w PiS, którym zależy na dobrych relacjach z Brukselą, mimo pewnego głodu władzy. Dziś wiem, że się myliłem" – przyznaje Fritz tłumacząc, że nie docenił siły oddziaływania wizerunku drugiej strony, czyli Jarosława Kaczyńskiego i ówczesnej premier Beaty Szydło.

Zgodnie z tym wizerunkiem Kaczyński miał rozbić "rzekomo skorumpowany system, w którym od chwili wejścia Polski do UE w 2004 roku nieliczni skorzystali kosztem wielu".

„Właśnie «sędziowska kasta», jak pogardliwie nazywa ją rząd, ma być symbolem tej złej sytuacji. Dla partii jest ona nie tylko przeszkodą na drodze do pełnej władzy i musi zostać «odwołana», ale stanowi też środek do uzyskania władzy. Z której strony by na to nie spojrzeć, tzw. reforma sądownictwa jest centralnym filarem polityki PiS" – ocenia Fritz.

Jego zdaniem musi to zrozumieć przede wszystkim Bruksela, bo unijni politycy nadal wierzą, iż „Polska zawróci z obranej drogi, gdy wytknie się jej faul".

„O tym, że tak nie będzie, możemy przekonać się na przykładzie wyroków i opinii Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu i Komisji Weneckiej Rady Europy, jak również ustępstw, na które do tej pory idzie PiS. Gdy przeciwny wiatr z zagranicy jest zbyt silny, PiS cofa części reformy. Równocześnie w innych sprawach przepycha nowe ustawy" – dodaje korespondent „Die Welt".

W jego ocenie  „za pomocą prawnych niuansów i suchego urzędniczego języka, z którym walczy Komisja Europejska, polski rząd uśpił też własne społeczeństwo. Sądy, jeśli nie dotyczą kogoś bezpośrednio np. w formie sprawy karnej, są dla większości ludzi nudnym tematem" – dodaje Fritz. Zauważa, że wszystko to ma miejsce w czasie, gdy wreszcie większa części społeczeństwa korzysta na dobrobycie i boomie gospodarczym.

„Koncepcja państwa prawa wydaje się abstrakcyjna i mało sexy. PiS zrozumiał to lepiej, niż opozycja" – stwierdza Philipp Fritz.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA