fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Po podwyżkach dla pracowników sądów i prokuratur czas na zmiany - Jacek Skała

Maj 2019 roku – miasteczko namiotowe pod Ministerstwem Sprawiedliwości. Górniczy związkowcy wsparli pracowników wymiaru sprawiedliwości w proteście.
Forum, Mateusz Wlodarczyk
Prokuratura w 2019 r. jest zupełnie inną instytucją niż ta sprzed 2016 r.

Po wielu miesiącach protestów 4 lipca 2019 r. podpisaliśmy porozumienie przewidujące podniesienie wynagrodzeń pracowników prokuratury i sądów o 900 zł. Ma to być wypłacane w dwóch transzach po 450 zł w październiku i styczniu. Nie jest to pierwsza podwyżka dla tej grupy zawodowej w ostatnich czterech latach, ale z pewnością najpoważniejsza.

Dokonaliśmy szybkich obliczeń, o ile wzrosły w latach 2016–2019 płace pracowników prokuratury z uwzględnieniem transzy, która ma być wypłacona w styczniu 2020 r. i okazuje się, że o ponad 56  proc. To wzrost niespotykany w żadnej innej grupie zawodowej. Gdy jednak przeliczy się procenty na kwoty, wychodzi nieco ponad 1600 zł. Taka kwota szczególnego wrażenia już nie robi, bo świadczy o tym, z jak niskiego pułapu startowały płace pracowników prokuratury w 2016 r. po ośmiu latach zamrożenia.

Droga była wyboista, ale kierunek słuszny

Warto przy okazji przypomnieć sobie, jaką drogę przeszły związki zawodowe w prokuraturze i sądach, zanim podpisano porozumienie. Była długa i wyboista. Dlatego ze zdziwieniem wysłuchałem wypowiedzi byłego ministra sprawiedliwości Borysa Budki, który na antenie jednej ze stacji telewizyjnych stwierdził, że w okresie dwóch wcześniejszych kadencji parlamentarnych podobnych protestów nie było.

Szybko obliczyliśmy, że w latach 2011–2015 takich akcji protestacyjnych odbyło się dziesięć. Po raz pierwszy w historii, jesienią 2012 r. kilka tysięcy pracowników sądów i prokuratury przemaszerowało spod Stadionu Narodowego na Wiejską pod gmach parlamentu. Potem takie przemarsze odbywały się jeszcze kilkakrotnie. Były też akcje honorowego krwiodawstwa, czerwone kartki do premiera, symboliczne rozmrażanie bryły lodu i wiele innych działań.

W trakcie obecnej kadencji pierwsza z demonstracji miała miejsce pod Kancelarią Premiera w mroźne listopadowe popołudnie 2017 r. Rok później rozpoczęła się cała seria protestów. Część organizowaliśmy jako związek zawodowy. Były czerwone kartki do premiera, „czarne" demonstracje pod budynkami prokuratur i sądów w całej Polsce, przemarsze ulicami Warszawy i innych dużych miast. Ale i akcje spontaniczne, których związki zawodowe nie organizowały.

Pracownicy prokuratur i sądów skrzykiwali się na forach internetowych i masowo chorowali na przełomie roku. Wymiar sprawiedliwości bliski był paraliżu. Gdyby nie pewne okoliczności, mogliśmy uzyskać satysfakcjonujące rezultaty już wówczas. Protesty nie ustały. Nie było chyba w Polsce sądu i prokuratury, na której nie wisiały protestacyjne flagi i plakaty.

W sekretariatach zaroiło się od czarnych koszulek z symbolami protestu. W kwietniu znów polała się urzędnicza krew, a ulicami miast przechodziły kolejne manifestacje. W końcu Na Rozdrożu, pod oknami Ministerstwa Sprawiedliwości wyrosły protestacyjne namioty, którym towarzyszyły akcje lokalne pod budynkami naszych prokuratur i sądów w całej Polsce.

Prawie wszyscy chcieli rozmawiać

Oprócz akcji odbywały się liczne debaty z udziałem zainteresowanych stron. Dzięki inicjatywie Barbary Chrobak w Sejmie RP obradował okrągły stół pracowników wymiaru sprawiedliwości, a przed sejmową Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka trwała burzliwa dyskusja. Rozmawialiśmy też w Centrum Dialogu Społecznego i podczas cyklicznych spotkań z Ministerstwem Sprawiedliwości. I jedno trzeba oddać naszym partnerom. Ten dialog był realny. Nikt nie unikał rozmów, nikt nie stosował forteli.

Mimo napięć, które są nierozłącznym elementem negocjacji, cały czas towarzyszyło nam przeświadczenie, że obu stronom zależy na rozwiązaniu konfliktu, że mają one pełną świadomość, jak niskie są uposażenia pracowników wymiaru sprawiedliwości. Nasze zdziwienie budziło jedynie znikome zainteresowanie problemem opozycji parlamentarnej. Nie licząc już wspomnianej Barbary Chrobak, która od zawsze toczyła bój o płace pracowników w prokuraturach i sądach, na debacie w Komisji Sprawiedliwości stawił się jeszcze tylko jeden poseł spoza większości sejmowej.

Kluczowym momentem okazały się pierwsze dni lipca 2019 r. To wtedy minister Michał Wójcik referował na Komitecie Stałym Rady Ministrów projekt nowej ustawy, przewidującej m.in. zwiększenie konkurencyjności wynagrodzeń. Wydawało się, że jesteśmy o krok od przyjęcia jako podstawy obliczania płac systemu mnożnikowego powiązanego z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce. Takie rozwiązanie zapewniłoby w przyszłości stały progres wynagrodzeń uzależniony od wzrostu przeciętnego wynagrodzenia.

Ciężka praca za odpowiednie pieniądze

Podobne rozwiązanie wywalczyli w akcjach protestacyjnych prokuratorzy i sędziowie dziesięć lat temu i funkcjonuje ono z powodzeniem. Stanowi w szczególności wentyl bezpieczeństwa, na wypadek gdyby większość rządząca znów zechciała zamrozić płace, tak jak w latach 2009–2015. Niestety, Rada Ministrów na taki system nie wyraziła zgody. I nie jest tajemnicą, że głównym oponentem było Ministerstwo Finansów. To wtedy proces negocjacji znalazł się w największym kryzysie.

Zaproponowaliśmy wówczas powrót do realizacji naszego podstawowego postulatu, który artykułowaliśmy już podczas akcji protestacyjnych w grudniu ubiegłego roku, czyli podwyżek kwotowych o 1000 zł. Przypomnieć tu wypada utworzone z inicjatywy Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP porozumienie dziewięciu  związków działających w sądach i prokuraturach. To właśnie w tym porozumieniu 17 stycznia 2019 r. w Prokuraturze Krajowej podpisaliśmy się pod wspólnym postulatem podwyżek o 1000 zł na każdy etat. Postulat ten powtórzyłem podczas debaty przed Komisją Sprawiedliwości, wskazując na pilną potrzebę tysiączłotowych podwyżek bez względu na toczące się prace nad rozwiązaniami systemowymi, czyli nową ustawą o pracownikach sądów i prokuratury.

4 lipca 2019 r. w gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości postulat ten został spełniony, bo obok 900 zł w ciągu najbliższych miesięcy w styczniu tego roku pracownicy otrzymali dwustuzłotowe podwyżki.

Czy to jednak znaczy, że zapomnieliśmy o rozwiązaniach systemowych? Nic z tych rzeczy. One nadal są dla nas priorytetowe, a dla prokuratury i sądów wręcz niezbędne. Sądzę, że świadom jest tego także minister sprawiedliwości, prokurator generalny, który ustami ministra Michała Wójcika zapowiadał ponowienie inicjatywy legislacyjnej. Jest to chyba najstosowniejszy moment, aby w najbliższych miesiącach utrwalić niewątpliwy sukces, jakim są podwyżki kwotowe, i zapewnić na przyszłość stały mechanizm wzrostu płac, który spowoduje, że ciężka praca w wymiarze sprawiedliwości będzie konkurencyjnie, a nawet atrakcyjnie wynagradzana.

Tylko bowiem taka płaca zapewni stabilność kadry administracyjnej, która jest wydrenowana do granic możliwości w wyniku dynamicznego procesu odejść. Przewidziane w porozumieniu podwyżki na jakiś czas zahamują ten proces, ale na pewno nie na zawsze. Dlatego tak ważne jest kontynuowanie prac nad ustawą o pracownikach sądów i prokuratury. Nie zapominamy również o ustawie o modernizacji prokuratury. Ona, podobnie jak ustawa o pracownikach, przepadła na posiedzeniu Komitetu Stałego.

Oczywiście kością niezgody były podwyżki. Te nastąpiły, bo w projekcie mowa była właśnie o tysiącu złotych. Sam projekt był jednak pełen innych ciekawych rozwiązań, które uczyniłyby prokuraturę instytucją nowoczesną, w pełni przygotowaną do wyzwań związanych ze zwalczaniem współczesnej przestępczości.

Przemawia za tym także przyjęcie planów modernizacyjnych dla wielu innych służb państwowych, m.in. dla policji. Teraz prokuratura, która przecież nadzoruje prace tych służb, zasługuje i coraz mniej cierpliwie czeka na swój plan modernizacji, który przeniesie ją w XXI w.

Nawet jednak bez planu modernizacji prokuratura w 2019 r. jest zupełnie inną instytucją niż ta sprzed 2016 r. Wspominałem już, że same wynagrodzenia pracowników wzrastają o ponad 56 proc. W latach 2016–2019 prokurator krajowy przekazał na fundusze premiowania i nagradzania po prawie 7500 zł na każdy etat. Sam budżet prokuratury w porównaniu z 2015 r. jest wyższy o 32 proc. 60 tys. prokuratorów wspomaga już nie jak za czasów Andrzeja Seremeta 300 asystentów, ale 1100.

Korzystnych rozwiązań systemowych doczekali się także prokuratorzy. Mam tu na myśli obowiązkowy referat, obowiązkowe dyżury zdarzeniowe, obniżenie wieku przechodzenia w stan spoczynku, dodatki za pracę w sądzie dyscyplinarnym.

Wreszcie nie sposób nie wspomnieć o tym, co niezwykle ważne nie tylko dla prokuratorów, ale wszystkich obywateli, czyli cofnięciu „kontradyktoryjnej" reformy procesu karnego, przez którą polski proces karny byłby dłuższy i droższy, a przestępcy wzmocniliby w nim swoją pozycję.

Te wszystkie osiągnięcia są w znakomitej mierze spełnieniem postulatów Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Pokazują, że niektóre procesy, choć długie, mają pozytywny finał. Nie byłoby go jednak, gdyby nie tysiące pracowników, którzy przez wiele miesięcy nie ustawali w protestach. Za to zaangażowanie należą się szczególne podziękowania. Przed nami jednak kolejne wyzwania.

W jedności siła

Jeszcze nie opadł kurz po namiotowym miasteczku Na Rozdrożu, a czas rozpocząć uzgodnienia zasad podziału środków na podwyżki. Jak będzie sprawiedliwie? Takie pytanie zadaliśmy pracownikom, kierując do nich specjalnie przygotowaną ankietę. Zapytaliśmy, czy opowiadają się za równym podziałem środków, czy też przynajmniej częściowym przeznaczeniem wywalczonych pieniędzy na zażegnanie poważnych problemów wynagrodzeń pracowniczych w prokuraturze.

Te problemy to w szczególności zjawisko znacznego spłaszczenia płac między nowo zatrudnionymi a pracownikami z długoletnim stażem. Innym problemem są dysproporcje płacowe na tych samych stanowiskach określane mianem „kominów płacowych". Jest wreszcie poważny problem dysproporcji terytorialnych w wynagrodzeniach. Różnice w prokuraturach rejonowych funkcjonujących w obrębie 45 prokuratur okręgowych sięgają według naszych szacunków 400 zł. W okręgowych jest to już kwota zbliżona do 600 zł.

Niezależnie od powyższego nie należy tracić z pola widzenia, że wszyscy pracownicy w równym stopniu dotknięci byli wieloletnim zamrożeniem funduszu wynagrodzeń. Naszym zadaniem jest teraz przynajmniej częściowe zadośćuczynienie za te wszystkie lata dla tych, którzy pomimo katastrofalnej sytuacji płacowej wytrwali w tej trudnej służbie i nie odeszli do lepiej opłacanych zawodów. To zadanie na teraz. Zadaniem na przyszłość jest budowa silnego, dobrze opłaconego i znakomicie przygotowanego korpusu pracowników sądownictwa i prokuratury. Bez takiego korpusu służba kilkunastu tysięcy prokuratorów i sędziów nie będzie przynosić oczekiwanych rezultatów dla całego społeczeństwa.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA