fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Ośrodek w Gostyninie: Dziś to 65 osób, ale będzie więcej

www.sxc.hu
Dziś to 65 osób, ale będzie więcej

Czym jest Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie (KOZZD) i dlaczego należy się zajmować kilkudziesięcioma umieszczonymi w nim osobami? Mogą o to spytać niezorientowani w problematyce izolacji prewencyjnej, która polega na pozbawianiu wolności dlatego, że dana osoba – zdaniem sądu – zagraża społeczeństwu. Rzecznik praw obywatelskich odpowiada: należy to robić w duchu poszanowania standardów międzynarodowych. Dlatego że jest to miejsce pozbawienia wolności, zamknięte przed społeczeństwem i środowiskiem naukowym; miejsce, w którym dana osoba może spędzić resztę życia, dlatego że odpowiednia ustawa nie reguluje jej praw, podstaw ich ograniczenia i zasad życia w KOZZD.

Czytaj też:

Z Gostynina nie ma wyjścia, czyli izolacja po odbyciu kary pozbawienia wolności

Spór Rzeczników o prawa osadzonych w Gostyninie

Rolą instytucji zajmujących się ochroną praw człowieka jest stanie na straży praw każdego obywatela, a zwłaszcza tych, którzy są narażeni na złe traktowanie i przebywają w różnego rodzaju miejscach detencji. Takim miejscem jest też KOZZD, mimo że to podmiot leczniczy, którego celem jest prowadzenie terapii. Położony jest w lesie, otoczony murem, monitorowany kamerami telewizji przemysłowej. Na 65 osób pozbawionych tam wolności zatrudniono 272 pracowników. Zdecydowana większość to ochrona.

Pytań nie brakuje

Rzecznik dostrzega wiele luk prawnych w ustawie z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób – na podstawie której sąd może umieścić w KOZZD. Pozostawienie problemów tych osób na marginesie zainteresowania organów państwa tym bardziej obliguje rzecznika praw obywatelskich do alarmowania o nieprawidłowościach.

Można zatem zadać pytanie, na jakiej podstawie prawnej pacjenci KOZZD nie mogą obecnie przebywać na świeżym powietrzu dłużej niż godzinę dziennie, dlaczego nie pozwala im się nawet za odpłatą wykonać kserokopii dokumentacji sądowej, ani też wziąć udziału w pogrzebie matki lub ojca. Ustawa nie zawiera tych regulacji, wobec czego określa je regulamin wewnętrzny KOZZD.

A co z zasadami

Jak to możliwe, że przy tworzeniu regulacji prawnych nikt nie pochylił się nad zasadami pobytu w izolacji. Nie uwzględniono np. prawa danej osoby do bycia wysłuchanym podczas procedury przedłużania jej co pół roku pobytu w KOZZD. Taka decyzja sądu ma formę notatki do akt sprawy, a nie zaskarżalnego postanowienia. Nie przewidziano też żadnych norm przygotowania pacjenta do opuszczenia KOZZD.

Należy zatem postawić także pytanie, czy terapia, która jest celem funkcjonowania KOZZD, może być prowadzona w warunkach bytowych niegwarantujących choćby minimum intymności. Obecnie, z braku norm prawnych ustalających ilość metrów kwadratowych przypadających na pacjenta, bądź wielkość i liczebność pokoi mieszkalnych, zapełnia się je kolejnymi piętrowymi łóżkami, tworząc sale ośmio- lub dziesięcioosobowe. Nie ma miejsca nawet na własne rzeczy.

Ministerstwo Zdrowia, któremu podlega ten podmiot leczniczy, zapewnia o planach wybudowania nowego budynku, z odpowiednimi standardami. Wszyscy jednak wiemy, jak długo są prowadzone takie inwestycje, zwłaszcza że ta nawet nie została rozpoczęta. Inna sprawa, czy dobrym pomysłem jest wybudowanie drugiego budynku również w Gostyninie. Dlaczego nie rozważa się innego miejsca w Polsce, chociażby ze względu na bliskość miejsca zamieszkania rodzin pacjentów? Co się stanie w sytuacji, gdy i ten nowy budynek się szybko zapełni? Dyrektorzy zakładów karnych systematycznie występują bowiem o uznanie kolejnych osób za stwarzające zagrożenie. Należy przemyśleć to systemowo i perspektywicznie.

Tego rodzaju placówki jak w Gostyninie istnieją również w innym państwach, np. w Niemczech. Z ustawodawstwa niemieckiego wybrzmiewa jednak, że z osobą niebezpieczną pracuje się tak, by doprowadzić do opuszczenia przez nią takiej placówki (w Niemczech mieszczą się one przy zakładzie karnym). Przewidziane są wyjścia poza ośrodek, swoboda pobytu na świeżym powietrzu, pojedyncze pokoje. Pacjentów zachęca się do gotowania, spędzania czasu na warsztatach czy uprawianiu ogródka.

Postulaty bez odpowiedzi

Taki sposób traktowania osób niebezpiecznych dla społeczeństwa to przepaść w stosunku do tego, co stworzyliśmy w Polsce. Ministrowie zdrowia i sprawiedliwości przez pięć lat nie reagowali na postulaty zmian legislacyjnych zgłaszanych przez rzecznika praw obywatelskich. W lutym 2019 r. zaalarmowany został w tej sprawie prezes Rady Ministrów. Coraz bardziej jest wątpliwe, czy uda się wypracować zmiany i wprowadzić je przed końcem obecnej kadencji Sejmu, zwłaszcza że temat nie jest popularny wśród polityków. Nie można jednak udawać, że problemu nie ma. A to ustawodawca zdecydował o takim, a nie innym sposobie funkcjonowania KOZZD, pozostawiając luki prawne w wielu zasadniczych kwestiach. Rzutuje to także na pracę osób zatrudnionych w ośrodku, o czym także nie można zapominać w debacie nad tym, co należy zmienić.

Autorka jest doktorem nauk prawnych, dyrektorem Zespołu ds. Wykonywania Kar w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA