fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Czy autorytet Trybunału będzie powracał

Julia Przyłębska ma jeden z najdłuższych staż sędziowski
Fotorzepa, Robert Gardziński
Po pierwszym wywiadzie udzielonym przez nowego prezesa TK Julię Przyłębską dla „Rzeczpospolitej"

Z czasem autorytet Trybunału będzie powracał – obiecuje Julia Przyłębska, nowy prezes TK, w opublikowanej wczoraj rozmowie z „Rzeczpospolitą". Jej zdaniem w Trybunale nie ma żadnych wrogich obozów. Choć spór był długi i stanowczy, dotyczył stanowisk prawnych. Między sędziami były kontakty – nie koleżeńskie, nie towarzyskie, ale merytoryczne.

– Najważniejsza jest praca – mówi prezes. Wkrótce ma przydzielać sędziom poszczególne sprawy, a jest ich w TK ponad 160. Ma je wyznaczać według kolejności wpływu, im starsze, tym wcześniej trafią na wokandę.

– Uważam, że wraz z kolejnymi wyrokami autorytet TK będzie powracał. Zwrócimy Trybunał obywatelom, niech zacznie zajmować się ich sprawami, wtedy spór się wyciszy – twierdzi Przyłębska.

Na plus dla prezes TK przemawia fakt, że wiceprezes Stanisław Biernat uznał jej wybór już tego samego dnia. Jednocześnie Andrzej Rzepliński, były prezes TK, zakwestionował publicznie jej wybór na stanowisko prezesa TK.

W rozmowie z „Rz" prezes Przyłębska podkreśla, że nie ma nic przeciwko temu, aby sędzia TK wypowiadał się dla mediów, byle wypowiadał się rzeczowo.

– Nie uważam, że mam wyłączność na wypowiedzi. Jeśli sędziowie uznają, że chcą w jakiejś sprawie się wypowiedzieć, to mogą. To jest potem kwestia oceny tej wypowiedzi, czego ona dotyczy.

Nie zamierza tym bardziej wchodzić w niezawisłość sędziowską. Podkreśla, że każdy sędzia ma swój styl, a ona sama jest do tej niezawisłości przyzwyczajona.

Ma bodaj najdłuższy staż sędziowski spośród sędziów Trybunału, w tym wiele lat jako szefowa wydziału pracy w Poznaniu. Chwali się, że po roku doprowadziła, razem z zespołem, do tego, że liczba spraw przypadająca na jednego sędziego spadła z 1000 do 200.

Nie wszystko wygląda jednak tak różowo. Prezes potwierdziła, że prokuratura w Katowicach prowadzi postępowanie w sprawie domniemanego mobbingu nowych sędziów z rekomendacji PiS, nie tylko przez prezesa Rzeplińskiego.

Głośno też o kontrowersyjnej kwestii zaległych urlopów sędziów TK, w szczególności pobrania przez prezesa Rzeplińskiego na koniec kadencji ekwiwalentu za zaległy urlop w wysokości 150 tys. zł, co jest przedmiotem kontroli.

Czynni sędziowie TK też nie mogą być spokojni.

– Niektórzy mają od 50 do 100 dni urlopu, zwróciłam się do nich, by go wykorzystali do końca września – powiedziała „Rz".

– Największym moim problemem jest nagonka medialna. Ukazują się też bulwersujące, obraźliwe wypowiedzi, czasem wręcz groźby w internecie.

Rozmowa w „Rz" wywołała lawinę komentarzy, które pokazują, że atmosfera wokół TK wciąż jest gorąca.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.domagalski@rp.pl

Powiedzieli

prof. Genowefa Grabowska, dziekan Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie

Jako profesorowie uczelni, a sporo sędziów Trybunału ma taki status, też mamy dłuższe urlopy, ale nie wyobrażam sobie, by dział kadr nie ustalił, który ile ma niewykorzystanych dni, i nie wysłano go na urlop. To, że ktoś w czasie urlopu przyjdzie do pracy i nawet coś robi, nie oznacza, że ma prawo do ekwiwalentu za tę pracę. Tak działa prawo pracy w każdej instytucji, a jeśli w Trybunale Konstytucyjnym były takie zaniedbania, to obciążają one jej szefa, tj. byłego prezesa TK.

Jeśli chodzi o głosy odmawiające nowej prezes Trybunału statusu prezesa, to z niesmakiem słucham tych opinii, zwłaszcza jak wyraża je były prezes Trybunału wobec swojej następczyni. A ponoć środowisko, w którym się funkcjonuje, zobowiązuje.

Andrzej Zoll w latach 1993–1997 prezes TK

Mam podstawowe wątpliwości co do wyboru nowej prezes Trybunału Konstytucyjnego, i to na kilku płaszczyznach. Po pierwsze, patrząc na przebieg jej kariery, można mieć wątpliwości, czy wyróżnia się wiedzą prawniczą, co jest wymagane na tym stanowisku. Po drugie, są wątpliwości proceduralne. W głosowaniu na kandydatów wzięło udział sześć osób, w tym trzech dublerów. Pozostali uczestnicy Zgromadzenia Ogólnego (osiem osób) nie głosowali. Nie można więc powiedzieć, że kandydaci na funkcję prezesa mieli mandat ZO. Nie podjęto uchwały o wystąpieniu do prezydenta RP z przedstawieniem kandydatur ZO. Nie ma już w Polsce niezależnego organu kontrolującego konstytucyjność ustaw, zadanie to spada zatem na sądy powszechne.

prof. Kamil Zaradkiewicz, były dyrektor zespołu orzecznictwa biura TK

Każdy sędzia, w tym TK, podlega rygorom kodeksu pracy, dotyczą go zatem także przepisy urlopowe. Jego pracodawcą jest TK, a prezes, który ma szczególny status, powinien wystąpić po prostu z wnioskiem urlopowym do wiceprezesa, by mu go udzielił. Co się tyczy statusu nowej prezes, to nie budzi on żadnych wątpliwości. Julia Przyłębska została wybrana i powołana przez prezydenta zgodnie z konstytucją. Podważanie tego wyboru podważa status prezesa i samego Trybunału, a jeśli takie opinie wypowiada prezes Rzepliński, to narusza on status sędziego TK w stanie spoczynku.

Leszek Kubicki, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku

Moim zdaniem zastrzeżenia do wyboru nowej prezes Trybunału Konstytucyjnego są uzasadnione. Zgłoszenie jej kandydatury odbyło się bowiem niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Po pierwsze, skład zgromadzenia sędziów Trybunału był nienależyty, a w związku z tym dokonany wybór kandydatów był prawnie nierelewantny.

Jeśli chodzi o zaległy urlop byłego prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, to w pełni rozumiem, że nie mógł z tego urlopu skorzystać, gdyż sytuacja Trybunału była tak skomplikowana, a nawet tragiczna, że musiał cały czas pełnić swoje obowiązki. Na jego miejscu postąpiłbym tak samo. Co do zaległego urlopu z poprzednich lat, to nie potrafię się ustosunkować.

Wiesław Johann, sędzia TK w stanie spoczynku

Julia Przyłębska została powołana na prezesa zgodnie z prerogatywami prezydenta, podobnie jak powołuje sędziów innych sądów. Nie ma więc żadnych podstaw do podważania tego wyboru, nie ma zresztą organu, który mógłby podważyć decyzje prezydenta. Nie zmienia to faktu, że np. były prezes TK, jak każdy obywatel, może mieć inny pogląd i może go wyrażać publicznie, byle zachował umiar i uczciwość w swych ocenach. Co się tyczy urlopu, to sędziów TK obowiązują te same zasady co innych pracowników, nie sądzę jednak, by zaległości urlopowe były jakimś planowanym sposobem uzbierania ekwiwalentu pieniężnego na koniec kadencji. To raczej skutek rytmu pracy w Trybunale. Nie widzę więc sensu w przymuszaniu sędziego do urlopu, powinno się te kwestie rozwiązywać we wzajemnych uzgodnieniach.

Jerzy Stępień w latach 2006–2008 prezes TK

Pani Julia Przyłębska robi wszystko, żeby przekonać, że problem Trybunału mamy za sobą. Jej deklaracja, że nic się nie stało i wszystko już posprzątane, nie przekonuje. Jest też poważny problem, jeśli chodzi o procedurę jej wyboru. Została powołana przez prezydenta, ale nie było wniosku Zgromadzenia Ogólnego sędziów TK o przedstawieniu kandydatury jej i pana Muszyńskiego. Nie ulega wątpliwości, że tryb konstytucyjny nie został zachowany. Jeśli chodzi o zaległe urlopy, to wprawdzie przepisy prawa pracy są jasne, ale proste sięgnięcie do nich nieuprawnione. Trudno w tej sytuacji powiedzieć, że pozycja ustrojowa sędziego TK jest podobna do pozycji pracownika, którego prawa i obowiązki reguluje kodeks pracy. Jeśli prezes Biernat nie może w trudnej sytuacji TK skorzystać ze swojego prawa do urlopu, to powinno być to uszanowane.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA