fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Wszyscy chcą walczyć o prawdę

AFP
Rozwój mediów społecznościowych determinuje rywalizację wyborczą.

Kampania przed tegorocznymi wyborami samorządowymi była starciem totalnym, prowadzono ją w czasie rzeczywistym: minuta po minucie. Angażowała wszystkie siły polityków, sztabów i doradców.

Jakie będą kampanie w roku 2019? Zapewne jeszcze bardziej totalne i agresywne. Zarówno rządzący, jak i opozycja zdają sobie sprawę, że będzie to gra absolutnie o wszystko. Politycy na pewno będą mówili o smogu, energii, wizji Polski, 500+, praworządności, prawach kobiet czy handlu w niedzielę. Ale główni rozgrywający – Donald Tusk i Jarosław Kaczyński – sygnalizują, że kampanie będą bitwą o prawdę.

– Jesteśmy zagrożeni w dzisiejszym świecie kłamstwem i manipulacją w przestrzeni publicznej. Przywrócenie prawdy jest rzeczą pilną – mówił niedawno Donald Tusk, odnosząc się do twierdzenia premiera Mateusza Morawieckiego, że za decyzje o podwyżkach cen energii odpowiedzialność ponosi Platforma Obywatelska.

Po co ta riposta przewodniczącego Rady Europejskiej? Otóż Tusk doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że taka narracja PiS mocno szkodzi jego dawnej formacji. W końcu rządziła przez osiem lat. Trzeba zatem uzmysłowić elektoratowi, że PiS posługuje się fake newsami.

Dokładnie to samo robi partia rządząca. Twierdzenie, że PiS zmierza do polexitu, do kategorii fake newsa zakwalifikował tuż po pierwszej turze wyborów osobiście Jarosław Kaczyński.

– Wielu mieszkańców dużych miast zostało okłamanych, zostało zmanipulowanych i w centrum tej manipulacji jest jedno twierdzenie: że PiS przygotowuje polexit – mówił w Radomiu.

Nietrudno przy tym zauważyć, że nowa powyborcza strategia PiS – w tym m.in. ekspozycja unijnych flag w trakcie spotkań, hasło „Polska bijącym sercem Europy" i wiele innych działań – to próba walki z tym, co politycy PiS nazywają kłamstwem.

Okazało się bowiem, że hasło o próbie wyprowadzenia Polski z UE mogło mieć przełożenie na mobilizację wyborców w dużych miastach. Głównie tych, którzy na wybory chodzą w sytuacji zagrożenia i najczęściej decydują o ich wyniku. Można to było zaobserwować właśnie w wyborach samorządowych. Właśnie dlatego wszystkie siły PiS idą w tym kierunku, by przekonać wyborców, że z polexitem partia rządząca nie ma nic wspólnego.

Ale walka z fake newsami jest dużo trudniejsza dla polityków niż wcześniej. Głównie za sprawą nowych mediów, które nie tylko przyspieszyły obieg informacji politycznych, ale i sprawiły, że te nieprawdziwe krążą w nich znacznie szybciej. To przyspieszenie najlepiej widać, jeśli chodzi o nadawanie tonu na Boże Narodzenie. Gdy kilka lat temu powstała teoria, że partie muszą dać ludziom coś, o czym mogliby mówić przy świątecznych stołach, to temat trzeba było narzucić na wiele dni przed świętami. Bo inaczej informacja nie trafiłaby do powszechnego obiegu. Teraz obieg informacji jest tak szybki, że temat można wrzucić nawet dzień przed Wigilią.

Media stały się nie tylko społecznościowe i niezwykle szybkie, ale też tożsamościowe. Politycy z łatwością wprowadzają do obiegu treści, trafiające później na portale i wpływające na tematy telewizyjne, kompletnie nieprawdziwe. W kampanii samorządowej w warszawie co jakiś czas pojawiała się plotka, że Rafała Trzaskowskiego PO wymieni na Andrzeja Halickiego.

Z kolei politycy PiS podkreślali, że są ofiarą fałszu rozpowszechnianego na masową skalę na Facebooku przez Platformę. Mówił o tym wielokrotnie Patryk Jaki i jego doradcy.

W 2019 r. partie i politycy nie będą mogli zatrzymać się tylko na wpływie na media. Po części same muszą stać się mediami tworzącymi własne treści, kreującymi w mediach społecznościowych trendy i przygotowującymi kontry do twierdzeń przeciwników. I to na masową skalę, na bieżąco przez całą dobę. Z refleksem, wyczuciem nośnych dla społeczeństwa tematów. To ogromne wyzwanie dla i tak działających zwykle w ogromnym stresie i dużym obciążeniu sztabów i polityków podejmujących decyzje.

Rozbijanie twierdzeń przeciwnika i tworzenie własnych – jak pokazały wybory samorządowe – może zdecydować o zwycięstwie lub porażce. PO prawidłowo zidentyfikowała, że na wszystkich kanałach i wszystkich frontach trzeba mówić, że PiS wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej. W 2019 podobna opowieść może przesądzić, kto będzie sprawował władzę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA