fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Paweł Kowal: Rosja i Chiny rozgrywają Zachód

AFP
Chińczycy, którzy nie informowali o skali wirusa, dziś grają rolę strażaków.

Zaskakujące, jak bardzo wirus namiesza w stosunkach międzynarodowych. Pierwsze pęknięcie zaznaczyło się pomiędzy USA i Chinami. Stany oskarżają Chiny o ukrywanie faktów związanych z epidemią, prześladowanie lekarzy, którzy o niej informowali, i w późniejszym okresie o próby obciążenia odpowiedzialnością za katastrofę innych – w tym wypadku Stany Zjednoczone. Faktycznie, rzecznik chińskiego MSZ próbował publicznie przerzucić odpowiedzialność za epidemię wirusa SARS-CoV-2 na USA.

Dla Amerykanów szczególnie bolesne jest, że Chiny sprawnie korzystają z faktu, że kiedy epidemia osiąga szczyty zakażeń w państwach europejskich, a także rozpędza się w USA, w chińskiej prowincji Wuhan, w której się zaczęła, już wygasa. Pozwala to rządowi chińskiemu odegrać całkowicie nieoczekiwaną rolę: nie tego, który odpowiada za opóźnienia w informowaniu o skali i istocie wirusa, ale strażaka, który gasi pożar.

Prezydent Trump znalazł się w fatalnym położeniu. Nie wie jeszcze, jak szerokie żniwo wirus zbierze w USA – wie już jednak, że czekają go oskarżenia o naiwność polityczną. Gdy kilka tygodni temu podkreślał zaufanie do informacji, które przekazywał mu na temat epidemii prezydent Xi Jinping, wywiad amerykański alarmował, że nowy koronawirus ma wyjątkowe zdolności przenoszenia się i grozi znacznie poważniejszymi konsekwencjami, niż można by przypuszczać.

Dzisiaj prezydent Trump rozpoczyna drogę w nieznane – na tym etapie trudno powiedzieć, jakie będą skutki wirusa dla Ameryki, jak obostrzenia przyjmą Amerykanie, ile będzie zgonów i jak to wpłynie na przebieg kampanii wyborczej, w której za kilka miesięcy będzie uczestniczył.

Tymczasem dyplomacja USA najwyraźniej otrzymała zadanie „odkręcania" chińskiej narracji, a prezydent USA demonstracyjnie nazywa wirus chińskim. To jednak zbyt mało jak na imponującą informacyjną ofensywę Chińskiej Republiki Ludowej. Chińczycy mogą sobie teraz pozwolić na demonstracyjne wysyłanie do wielu państw świata, w tym sojuszników USA, maseczek i respiratorów. Znaczna część tej pomocy jest oczywiście odpłatna – ale sprawność medialna Chin pozwala ją przedstawić jako „pomoc". Bezradni urzędnicy w Europie, także w Polsce, naciskani przez opinię publiczną, proszą o pomoc i za nią publicznie dziękują. Królową polityki jest percepcja, po kilku miesiącach epidemii percepcja jest taka, że „tylko chińska pomoc może nas uratować".

Do gry o rolę dobrego bohatera epidemii włączyła się także Rosja – w tym wypadku sytuacja jest jeszcze bardziej kuriozalna: największe państwo świata stoi wobec widma epidemii u siebie, która dopiero się rozpędza – demonstracyjnie jednak „gra" politycznie pomocą dla takich państw jak Włochy, jednocześnie domagając się znoszenia sankcji związanych z zajęciem Krymu kilka lat temu.

Jeszcze kilka tygodni temu nie do pomyślenia było, że Chiny i Rosja tak sprawnie zagrają wirusem na rzecz swoich interesów, trudne do wyobrażenia było, jak słaby okaże się Zachód. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć, jak wygląda prawdziwy zakręt historii – to wygląda on właśnie tak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA