fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

W rządzie PiS mężczyźni zarabiają więcej niż kobiety

W urzędach podległych premierowi kobiety zarabiają najmniej
Rafał Oleksiewicz/REPORTER
Lepsze pensje i stanowiska kierownicze dla mężczyzn - to realia w administracji.

Choć wszystkie ministerstwa zapewniają, że pracownicy mają równe prawa i nie są dyskryminowani ze względu na płeć (zabrania tego kodeks pracy oraz zarządzenia korpusu służby cywilnej), rządowe dane na temat wysokości wynagrodzeń urzędniczek i urzędników pokazują, że mężczyźni – w większości – zarabiają lepiej. Takie wnioski płyną z odpowiedzi ministerstw oraz instytucji podległych premierowi na pytania posłów PO.

Najlepiej w GUS

W Kancelarii Premiera kobieta zarabia 8,5 tys. zł brutto, mężczyzna – ponad 10 tys. zł, mężczyźni także zajmują blisko dwukrotnie częściej stanowiska kierownicze – wynika z danych przygotowanych przez szefa Służby Cywilnej Dobrosława Dowiat-Urbańskiego.

Także w Centrum Obsługi Administracji Rządowej, UOKiK czy Biurze Rzecznika Praw Pacjenta pensje mężczyzn są wyższe o ok. tysiąc złotych. W Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii średnie wynagrodzenie brutto mężczyzn jest o 5 proc. wyższe niż kobiet, ale już średnie wynagrodzenie mężczyzn we wszystkich jednostkach podległych i nadzorowanych przez minister Jadwigę Emilewicz (m.in. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości czy Urząd Zamówień Publicznych) jest aż o ponad 15 proc. wyższe niż kobiet – wylicza resort. To efekt m.in. dużej ilości specjalistycznych stanowisk technicznych, które zajmują mężczyźni.

Kobiece pensje gorzej wypadają także za pracę w ministerstwach, np. w Ministerstwie Cyfryzacji średnie wynagrodzenie urzędniczki to 6,6 tys. zł, mężczyzny – 7,3 tys. zł (choć zbliżona jest liczba osób na stanowiskach kierowniczych).

Wyjątki pojawiają się w sfeminizowanych resortach, jak np. w Ministerstwie Edukacji Narodowej, ale już w instytucjach mu podległych są w większości nieco wyższe dla mężczyzn (Centralna Komisja Egzaminacyjna czy Centrum Nauki Kopernik) lub porównywalne jak w Ministerstwie Energii. W resorcie Krzysztofa Tchórzewskiego miesięczne zarobki kobiet i mężczyzn oscylują ok. 5,5 tys. zł.

Są też paradoksy: w Głównym Urzędzie Statystycznym, który podlega premierowi (blisko pięć razy więcej stanowisk kierowniczych piastują kobiety), widać niewielką różnicę w wynagrodzeniach na ich korzyść: o 300 zł brutto więcej.

Badania nie wyszły

Przy ustalaniu wynagrodzenia zasadniczego członkowie korpusu służby cywilnej są oceniani pod kątem wartościowania stanowiska pracy, poziomu kompetencji, wyników pracy oraz uwarunkowań rynku pracy. Dlaczego sytuacja finansowa kobiet jest gorsza?

Chciała to zbadać Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, poprzez aplikację („Równość płac”) – komputerowa porównywarka tych samych stanowisk mężczyzn i kobiet. Ale żadne ministerstwo nie skorzystało z niej, tłumacząc, że albo liczba takich samych stanowisk jest za mała, albo (np. w resortach siłowych, jak MON i MSWiA) mają odmienną specyfikę. – Trudno uwierzyć w te tłumaczenia, bo administracja publiczna ma bardzo podobną siatkę stanowisk i płac. Według mnie, by zlikwidować lukę płacową, wystarczy dobra wola. A jej nie ma – mówi Joanna Piotrowska, prezes Fundacji Feminoteka.

W 2014 r. Najwyższa Izba Kontroli wykryła, że na ok. 120 tys. osób zatrudnionych w ministerstwach, urzędach i spółkach publicznych kobiety zarabiają średnio o ok. 11 proc. mniej niż mężczyźni na podobnych stanowiskach. Różnice sięgają nawet 30 proc. Mężczyźni w ministerstwach dostają też większe premie i częściej korzystają np. z ryczałtów na paliwo czy służbowych telefonów.

W Polsce statystycznie kobieta, wykonując taką samą lub porównywalną pracę co mężczyzna, zarabia od niego od 7 proc. do 17 proc. mniej. Przekłada się na średnio o 700 zł niższe wynagrodzenie, a im wyższe stanowisko – tym większe różnice, sięgające nawet kilku tysięcy złotych – alarmuje resort minister Rafalskiej.

Najwyższą lukę płacową widać właśnie w administracji rządowej, gdzie wynagrodzenie kobiet średnio jest o 26 proc. niższe niż mężczyzn. Dlaczego? – Bierze się to ze stereotypów na temat roli kobiet i mężczyzn. Podczas rekrutacji kobiety podają znacznie niższe wynagrodzenie niż kandydaci-mężczyźni, nie ma też prawnego obowiązku wzięcia urlopów ojcowskich – wylicza Piotrowska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA