Zdaniem gościa red. Zuzanny Dąbrowskiej ostatnie sugestie wicepremiera Mateusza Morawieckiego o prowadzeniu tzw. kreatywnej księgowości przez rząd PO-PSL ma głównie cel polityczny. - Morawiecki stawia i nie stawia pod znakiem zapytania, to co się działo w 2014 i 2015 roku – mówił Piasecki. - Zdaniem wicepremiera wysokość PKB została zawyżona – dodał.
Wszyscy dziennikarze zaczęli się doszukiwać, o co chodziło konkretnie wicepremierowi – i jak twierdzi Piasecki - za granicą Polsce to nie pomoże, ale być może pomoże w wewnętrznej walce politycznej. - Z tym wzrostem za PO mogło być coś nie tak – powiedział Piasecki. - Trzeba pamiętać, że GUS jest swego rodzaju przekaźnikiem. Minister Morawiecki zakwestionował rzetelność GUS i resortu finansów.
- W związku z tym, że wzrost za 2016 r. zostanie ogłoszony za tydzień i będzie najsłabszy od lat. Biorąc pod uwagę kwestionowanie poprzednich, to może on będzie po prostu normalny – oceniał Piasecki.
Dodał, że wzrost PKB będzie poniżej 3 proc., a minister Morawiecki zakładał pierwotnie, że będzie to grubo powyżej, nawet 3,8 proc.
Zdaniem specjalisty, w rozpoczętym roku Morawiecki będzie inwestował zarobione pieniądze i z pewnością będzie wyższy wzrost PKB. - W 2017 r. wicepremier musi wydać zarobione pieniądze, więc inwestycje ruszą i musi być wzrost PKB – oceniał Piasecki.
- W oczach opinii publicznej została podważona rzetelność GUS, wobec której przez 20 lat nie miał nikt żadnych wątpliwości – mówił o efekcie sugestii wicepremiera dziennikarz „Rz”.
- Wpływy podatkowe wyglądają lepiej, to uszczelnienie, które zapowiadali politycy, przynosi efekty, choć nie tak wielkie jak zakładali – mówił Piasecki.
Piasecki mówił, że politycy zawsze korzystają z zarobionych przez NBP pieniędzy, ale czasem oczekiwania bywały większe, niż późniejsze efekty. - Nie zawsze ten zysk Narodowego Banku Polskiego jest tak wysoki, jak się przyzwyczajamy – mówił dziennikarz.
Zdaniem gościa budżet jest napięty ze względu na politykę socjalną rządu premier Beaty Szydło, co rodzi wątpliwości. - Być może będzie nas czekała podwyżka podatków – wyrokował Piasecki.