fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Mniej zapału do zatrudniania

Fotorzepa
Po gorączce sezonowych ofert przełom lata i jesieni może być na polskim rynku pracy spokojniejszy.

Rekrutacyjny zapał, który było widać w planach polskich firm na II kwartał, teraz w ich deklaracjach na kolejne trzy miesiące, nieco osłabł. Trzy czwarte firm na pytanie o plany dotyczące zatrudnienia w III kwartale odpowiada „bez zmian". Odsetek tych, które na kolejne trzy miesiące przewidują wzrost liczby pracowników wynosi 14 proc., a więc o 4 pkt proc. mniej niż rok wcześniej – wynika z najnowszego badania agencji zatrudnienia ManpowerGroup, które objęło 750 firm z całej Polski.

Kryzysu nie widać

Wprawdzie pracodawcy chcący powiększać załogę wciąż mają przewagę nad tymi, którzy zamierzają ograniczać zatrudnienie, lecz ta przewaga jest teraz najmniejsza od dwóch lat. Wynosi 9 pkt proc. (po korekcie sezonowej 6 pkt proc.), a w dwóch sektorach (finansach i energetyce), planów redukcji liczby pracowników jest nawet więcej niż deklaracji jej wzrostu

Ekonomiści i eksperci uspokajają jednak, że nie ma powodów do obaw przed pogorszeniem koniunktury na rynku pracy, tym bardziej że gospodarka rośnie, a nastroje firm też są dużo lepsze niż np. przed rokiem. – Spowolnienie na progu jesieni nie powinno mieć wpływu na ogólny obraz rynku pracy, gdzie w większości sektorów obserwujemy stały popyt na pracowników. Obecną sytuację można nazwać ostrożnie optymistyczną, a po spodziewanym spowolnieniu we wrześniu możemy spodziewać się poprawy klimatu – twierdzi Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce.

Systematycznie maleje też bezrobocie, które według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w maju br. spadło o 0,2 pkt proc. do 7,5 proc. (Było najniższe od 26 lat). Z drugiej strony rośnie też nadal liczba ofert pracy. Najnowszy Barometr Ofert Pracy (BOP) – wskazujący na zmiany liczby ofert publikowanych w internecie wzrósł w maju o 2,6 pkt w skali miesiąca i wyniósł 225,1 pkt – podało w poniedziałek Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC).

– Mamy w gospodarce dobrą koniunkturę i sezonowe ożywienie – twierdzi Robert Pater, kierownik Katedry Ekonomii Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie i współautor raportu. Według niego, w tym roku co miesiąc jest do wyboru w Internecie ok. 160 tys. ofert pracy, o 4 proc. więcej niż rok wcześniej.

Wprawdzie tempo ich przyrostu nie jest już tak szybkie, ale jak zaznacza Grzegorz Baczewski, dyrektor Departamentu Pracy, Dialogu i Spraw Społecznych Konfederacji Lewiatan, to m.in. efekt wysokiej bazy – wiele firm w ostatnich miesiącach na tyle już zwiększyło załogę (w sektorze przedsiębiorstw przekroczono już poziom 6 mln pracowników), że nie mają specjalnej potrzeby dalszych rekrutacji. Tym bardziej że coraz częściej napotykają wtedy deficyt kandydatów.

Rekord wakatów

Według Baczewskiego, wiele z firm, które teraz rekrutują, boryka się z rotacją pracowników skuszonych przez konkurencję.

Paradoksalnie to właśnie tak dobra (z punktu widzenia pracowników) sytuacja na rynku pracy może teraz ograniczać chęci pracodawców do zwiększania zatrudnienia. – Ostrożne nastawienie co do planów rekrutacyjnych na najbliższe trzy miesiące spowodowane jest między innymi trudnościami z pozyskaniem kandydatów. Napływ pracowników z Ukrainy jedynie w ograniczonym stopniu pozwoli zmniejszyć niedobór rąk do pracy, w szczególności na stanowiskach dla osób wykwalifikowanych – ocenia Marek Strojkowski, kierownik ds. rozwoju biznesu w ManpowerGroup.

Podobne przyczyny wskazuje Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP – według niego ostrożne podejście firm do zwiększania zatrudnienia może być przejawem ich świadomości, że deficyt pracowników nie jest przejściowym problemem, a ma trwały charakter. Potwierdziły to ogłoszone ostatnio dane GUS o wzroście liczby wolnych miejsc pracy w I kwartale tego roku. Na koniec marca polskie firmy miały aż 119,5 tys. wakatów, o ponad jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Najwięcej, aż 30 tys. wolnych miejsc pracy było w przetwórstwie przemysłowym, choć sporo pracowników (po ponad 18 tys.) brakowało też w budownictwie i handlu.

– Firmy od dłuższego czasu z coraz większym trudem i coraz wyższym kosztem próbują pozyskać pracowników. Część z nich może być już zniechęcona i teraz zaczyna szukać innych rozwiązań. Być może będziemy teraz mieli okres bardziej kapitałochłonnego niż pracochłonnego wzrostu – przewiduje Grzegorz Baczewski.

Zatrzymać ludzi

Łukasz Kozłowski zwraca uwagę, że wyznaczony przez większość pracodawców cel utrzymania zatrudnienia na obecnym poziomie wcale nie musi być łatwy do osiągnięcia.

– Dla wielu pracodawców większym problemem niż szukanie nowych pracowników jest teraz utrzymanie obecnego stanu zatrudnienia i ograniczenie rotacji – zwraca uwagę ekspert Pracodawców RP. On również przewiduje, że firmy, dochodząc do granicy prostego zwiększania zatrudnienia mogą teraz szukać nowych dróg rozwoju, na przykład poprzez inwestycje w automatyzację oraz szkolenia ludzi. ©?

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.blaszczak@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA