fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

"Haaretz": Yad Vashem milcząco wspiera atak Putina na Polskę

AFP
- Organizując uroczystość z okazji 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz, izraelski Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu ułatwia Kremlowi obarczenie Polski winą za wybuch II wojny światowej i wybielenie uścisku dłoni Stalina z Hitlerem - pisze na łamach "Haaretz" publicysta Ofer Aderet.

W organizowanych przez Yad Vashem obchodach 75. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz nie weźmie udziału prezydent Andrzej Duda. Obecność polskiego prezydenta uzależniona była od możliwości publicznego zabrania głosu, na co nie wyrażono zgody.

Kilka dni później obchody związane z 75. rocznicą odbędą się również na terenie byłego obozu. 

"Organizacja więcej niż jednej uroczystości poświęconej wielkiej rocznicy nie jest taka niezwykła, ale dzieje się tu coś więcej. Za chęcią uczczenia pamięci ofiar kryją się inne, mniej honorowe cele" - pisze na łamach "Haaretz" publicysta Ofer Aderet. Wymienia m.in. wewnętrzną politykę społeczności żydowskiej, potyczki dyplomatyczne, spory historyczne i grę o władzę.

"Wykluczenie Dudy przez Yad Vashem z listy przemawiających byłoby łatwiejsze do uzasadnienia, gdyby głos zabrali ocaleni z Holokaustu lub historycy II wojny światowej. Ale wiceprezydent USA Mike Pence, prezydenci Rosji, Francji, Niemiec i Izraela, a także brytyjski książę Karol i premier Netanjahu zostali zaproszeni do zabrania głosu na tej uroczystości" - czytamy.

"Wyjaśnienie Yad Vashem, że wszyscy mówcy są 'głowami państw, które doprowadziły do wyzwolenia świata spod okupacji hitlerowskiej' pozostawia wiele do życzenia" - dodaje. Uważa, że w takiej sytuacji głosu nie powinni zabierać przedstawiciele Izraela i Niemiec. Wątpliwości ma także wobec prezydenta Francji, którego kraj współpracował z nazistami.

"Polski rząd w Londynie połączył się z aliantami, a polskie wojska walczyły z nazistowskimi Niemcami w każdych warunkach. Czy nie jest to wystarczający powód, aby umieścić najwyższego urzędnika na liście przemawiających podczas uroczystości upamiętniających wyzwolenie Auschwitz?" - pyta Aderet.

Autor zwraca uwagę na bliskie relacje rosyjskiego oligarchy żydowskiego pochodzenia, który organizuje w Izraelu Światowe Forum Holokaustu Mosze Kantora z Kremlem.

"Od miesięcy Putin prowadzi jawnie antypolską kampanię, twierdząc, że Polska odegrała rolę w wybuchu II wojny światowej i współpracowała z nazistowskimi Niemcami" - czytamy.

"Współpraca sowiecko/rosyjsko-niemiecka, której punktem kulminacyjnym był słynny pakt Ribbentrop-Mołotow, który podzielił Polskę na dwa okupowane państwa, jest obecnie przedstawiana przez Putina jako nieuchronna i coś, co rzeczywiście miało pomóc Polsce" - przytacza.

"Yad Vashem, jako najważniejsza instytucja na świecie zajmująca się ochroną pamięci o Holokauście, ma obowiązek trzymać się jak najdalej od wszelkich działań politycznych, dyplomatycznych i organizacyjnych, a także dbać o to, by jej jedyne względy były profesjonalne, historyczne i upamiętniające" - ocenia autor.

"Decyzja o udzieleniu głosu Putinowi, ale nie Dudzie, może być postrzegana tak, że Yad Vashem i izraelski rząd stanęły po stronie Putina. Posunięcie, które w tym kontekście jest równoznaczne z milczącym poparciem dla wypaczonej narracji Putina dotyczącej podziału Polski na początku II wojny światowej i wybielenia uścisku dłoni Związku Radzieckiego z Hitlerem".

Źródło: Haaretz
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA