fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Rozwód najmniej bolesny w zaciszu kancelarii prawnika

123RF
Co roku sądy orzekają ok. 60 tys. rozwodów. Jak najlepiej dla psychiki i kieszeni podsądnego go przeprowadzić?

7,4 miesiąca średnio trwa w sądach pierwszej instancji proces rozwodowy – tak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości. Czasem jednak trwa i osiem lat. Prawnicy twierdzą, że sprawy się wydłużają, bo strony składają wiele dowodów. Najlepiej byłoby więc wszystko zawczasu uzgodnić w zaciszu kancelarii, a jeszcze lepiej w pakiecie z podziałem majątku i bez orzekania o winie. To zgodna opinia prawników zajmujących się rozwodami.

Ograniczyć emocje

– Porozumienia należy zawrzeć na takich warunkach, żeby obie strony odczuwały lekki dyskomfort – radzi adwokat Andrzej Michałowski. – W sądzie też sprawdza się żołnierska reguła, że im więcej potu na poligonie, tym mniej krwi w boju. To uchroni przed przekleństwem rozwodów: rzuceniem intymnej prywatności na żer bezdusznych oprawców-prawników.

– W miarę bezbolesne sprawy rozwodowe mogą być tylko dla małżonków – studzi optymizm adwokat Dariusz Pluta. – Dla ich małoletnich dzieci z reguły są bolesne i zostawiają ślad w psychice. Rolą profesjonalnych pełnomocników jest więc dążenie do kompromisu i jego osiągnięcie.

Czas i finanse

– Klientowi należy przedstawić wizję rozwodu ugodowego w opozycji do wieloletniego procesu, konsumującego koszty, czas i nerwy – tłumaczy adwokat Rafał Sarbiński. – W praktyce adwokackiej często oprócz wynagrodzenia ryczałtowego za sprawę rozwodową uzgadnia się z klientem wynagrodzenie dodatkowe obejmujące stawkę za udział w każdym posiedzeniu sądowym.

– Czas w sprawie rozwodowej biegnie na niekorzyść klienta: w płaszczyźnie finansowej, osobistej, psychicznej i fizycznej – wskazuje adwokat Rafał Wąworek. – Dlatego najlepiej sprawę zakończyć na pierwszym terminie. Warto zainwestować nie tylko w dobrego i uczciwego adwokata, ale także w psychologa lub terapeutę, który wykasuje niepotrzebne emocje – mówi.

Im bowiem dłuższy proces, tym większa wrogość pomiędzy stronami. Nie warto też udowadniać wyłącznej winy.

– W większości przypadków adwokaci są ostatnimi, którzy będą zachęcać do żądania ustalania wyłącznej winy drugiego małżonka, zdając sobie sprawę, że w praktyce oznacza to wieloletnią nieczystą i niszczącą walkę sądową na wyczerpanie – mówi mecenas Wąworek. – Dlatego uważam, że orzekanie o winie powinno być wyłączone z rozwodów, jak to jest w wielu krajach, np. w Niemczech czy Norwegii.

Ostatnio Ministerstwo Sprawiedliwości zwiększyło tzw. minimalną stawkę adwokacką za prowadzenie sprawy rozwodowej z orzeczeniem winy, jest wyższa o 50 proc. i wynosi 1080 zł. Taka zmiana jednak zapewne nie zmniejszy liczby takich spraw.

– Gdyby prawidłowo działała zasada: ile pracy prawnika, tyle zwrotu kosztów, inaczej wyglądałoby rozliczenie po trzech rozprawach, a inaczej po ośmiu latach, i to pewnie łagodziłoby spór i przyśpieszało jego rozwiązanie – wskazuje adwokat Krzysztof Czyżewski.

Dodajmy, że bywają procesy, które mają kilkanaście rozpraw i oczywiście trwają latami. Co więcej, niektórzy sędziowie liczą, że dłuższy proces wyciszy emocje, a nieraz pogodzi małżonków.

Opinia dla „Rz"

prof. Henryk Haak, specjalista od prawa rodzinnego, Uniwersytet Szczeciński

Są trzy główne przyczyny, dla których małżonkowie walczą o ustalenie winy przy rozwodzie, co oczywiście zaostrza spór i go przedłuża, mimo że kodeks rodzinny dopuszcza rozwód bez orzekania o winie na zgodny wniosek małżonków. Po pierwsze, może chodzić o zwykłe poczucie sprawiedliwości, o orzeczenie, że to drugi małżonek jest winny rozpadu małżeństwa. Po drugie, wyłączna wina małżonka występującego o rozwód może uzasadniać jego odmowę. Wreszcie winny małżonek jest szerzej zobowiązany do alimentowania niewinnego, dla którego orzeczenie winy stanowi swego rodzaju zabezpieczenie majątkowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA