fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Sąd: związek jest martwy, ale rozwodu nie będzie

123RF
Nie sposób dopatrzyć się w odmowie zgody na rozwód ze strony zdradzonej i porzuconej przez męża takich pobudek, które zasługiwałyby na dezaprobatę z punktu widzenia wartości powszechnie akceptowanych społecznie – orzekł Sąd Apelacyjny w Krakowie.

Mariusz Z. i Jolanta J. (dane fikcyjne) byli parą od przełomu 2013 i 2014 roku. Spędzali wspólnie cały wolny czas, łączyła ich wspólna pasja – konie. Mariusz, który zawodowo pracował w stadninie koni jako masztalerz, wielokrotnie wyznawał swojej partnerce miłość, zapewniał że chce założyć z nią rodzinę. Równocześnie zapewniał ją, iż jego uprzednia znajomość z inną kobietą została definitywnie zakończona.

Zdrada w Paryżu

Para zaczęła starania o dziecko. W sierpniu 2014 roku okazało się, że Jolanta jest w ciąży. Przyszli małżonkowie rozpoczęli przygotowania do uroczystości ślubnej i wesela. Niestety podczas rutynowej wizyty ginekolog stwierdził, iż dziecko nie żyje. Mimo tej tragedii para nie przerwała przygotowań do ślubu, i w październiku zalegalizowała swój związek.

Po ślubie małżonkowie zamieszkali w lokalu służbowym Mariusza Z. na terenie stadniny koni. Początkowo ich związek funkcjonował prawidłowo: prowadzili gospodarstwo domowe i spędzali wspólnie czas po pracy.

Do nieporozumień zaczęło dochodzić przed wyjazdem Mariusza na Finał Mistrzostwa Świata Koni Arabskich w Paryżu, na który mężczyzna nie chciał zabrać swojej żony. Kobieta odczuwała smutek po stracie dziecka, mąż unikał jednak okazywania jej uczuć, mówiąc by się uspokoiła.

Bezpośrednio po wyjeździe, Jolanta została anonimowo poinformowana, że mąż jest umówiony w Paryżu na romantyczną kolację z byłą partnerką. Mariusz nie odbierał telefonów i nie dzwonił do żony. Kobieta zaniepokojona sytuację weszła na profil męża na Facebooku. Okazało się, że mąż cały czas utrzymywał kontakt z byłą partnerką. Podczas pobity w stolicy Francji zdradził żonę.

Po powrocie do kraju był zawiedziony i zdenerwowany dalszą obecnością żony w mieszkaniu. Zażądał od niej natychmiastowego wyprowadzenia się i szybkiego rozwodu. Wówczas doszło do drastycznego pogorszenia się relacji pomiędzy małżonkami. Mariusz powtarzał żonie, że nigdy jej nie kochał, że dobrze się stało, że ich dziecko umarło, że było „odrzutem". Podważał fakt ciąży, domagał się zakończenia związku i wyprowadzenia się żony z mieszkania. Kobieta reagowała płaczem, histerią. W końcu skorzystała ze specjalistycznej pomocy psychologiczno – psychiatrycznej.

Chciała walczyć o uratowanie małżeństwa. W kwietniu 2015 roku napisała list do męża prosząc o spotkanie i rozmowę, proponując terapię. Mariusz nie odpowiedział. Nie odpowiadał także na przesyłane telefonicznie prośby żony, dążącej do poprawy wzajemnych stosunków.

Związek małżeński jest martwy

Mężczyzna wystąpił o rozwód, ale Jolanta się na to nie zgodziła.

Rozpatrujący pozew Sąd Okręgowy w Kielcach ocenił opisane fakty jako wystarczające do potwierdzenia , iż związek małżeński stron jest martwy, a szczególnie wobec jednoznacznej postawy męża, który uznaje, że przeszłość może wiązać jedynie z obecną partnerką, nie ma realnych szans na jego reaktywację i odbudowę więzi które decydują o jego istnieniu.

Co więcej sąd stwierdził, że „rozkład pożycia został zawiniony wyłącznie przez powoda, który nie tylko zdradził żonę z byłą partnerką uprzednio niezgodnie z prawdą zapewniając o zakończeniu z nią znajomości, później nie tylko zachowywał się wobec niej wulgarnie, stosując także siłę fizyczną, ale ją porzucił, odmawiając udziału w inicjowanych przez żonę próbach odbudowy związku".

Ostatecznie Sąd Okręgowy stanął na stanowisku, iż odmowa zgody na rozwód nie może być uznana za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego, będąc tym samym negatywną przesłanką, niweczącą możliwość rozwiązania małżeństwa.

Apelację od tego wyroku złożył Mariusz Z., twierdząc, iż żona pierwotnie zgodziła się na rozwód, a następnie zmieniła zdanie, co było już tylko przejawem szykany wobec niego przejawiającej się w chęci niedopuszczenia do legalizacji związku partnerskiego w którym obecnie pozostaje.

Jego argumentów nie podzielił jednak Sąd Apelacyjny w Krakowie (sygn. akt I ACa 85/16).

W wyroku z 10 maja 2016 roku sąd stwierdził, że twierdzenia powoda nie uwzględniają, że nie tylko sama odmowa zgody ze strony małżonka niewinnego ale także jego zmiana stanowiska w tym względzie, w trakcie procesu nie może być traktowana sama w sobie jako nadużycie tego uprawnienia, w sposób nie zasługujący na ochronę.

- W szczególności nie sposób dopatrzyć się w odmowie zgody na rozwód ze strony zdradzonej i porzuconej przez męża, która nadal subiektywnie uważa, że związek stron można reaktywować, takich pobudek, które zasługiwałyby na dezaprobatę z punktu widzenia wartości powszechnie akceptowanych społecznie – podkreślił sąd.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA