fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Zakaz uboju religijnego bardzo kosztowny dla polskiej gospodarki

Wstrzymanie uboju religijnego spowoduje reakcję łańcuchową, która spustoszy szereg gałęzi polskiej gospodarki.
Bloomberg
Wstrzymanie uboju religijnego spowoduje reakcję łańcuchową, która spustoszy szereg gałęzi polskiej gospodarki. Łączne straty gospodarki mogą w krótkiej perspektywie sięgnąć nawet 30 mld zł – szacują producenci mięsa.

„Rzeczpospolita" dotarła do przygotowanych przez jednego z dużych producentów drobiu wyliczeń konsekwencji wprowadzenia zakazu uboju religijnego (koszernego i halal) dla naszej gospodarki. Zakaz rząd zapisał w tzw. piątce Kaczyńskiego dla zwierząt. Ustawę w tej sprawie przyjął już Sejm. We wtorek pracował nad nią Senat, ale i tak ostateczny głos w tej sprawie będzie należał do posłów i prezydenta. Przeciwko zakazowi twardo protestują rolnicy. We wtorek manifestowali na ulicach Warszawy. Twierdzą, że zakaz uderzy w całe rolnictwo i gospodarkę.

Motor eksportu

Z wyliczeń, do których dotarliśmy, wynika, że w 2019 r. Polska wyeksportowała większość swojej produkcji wołowiny. Całkowity eksport mięsa wołowego sięgnął 380 tys. ton. Udział mięsa koszernego i halal w tym eksporcie to 114 tys. ton. Udział mięsa koszernego i halal w eksporcie wołowiny stanowił więc 30 proc.

– Chociaż 30-proc. udział w eksporcie wołowiny pochodzącej z uboju religijnego wydaje się relatywnie niski, to należy wziąć pod uwagę, że wysokie ceny, jakie płacą nabywcy mięsa koszernego i halal, niejako subsydiują niższe ceny dla rynku lokalnego – tłumaczą autorzy wyliczeń.

Zwracają też uwagę, że zagraniczni importerzy mięsa koszernego, ze względu na zasady koszerności, w większości kupują mięso z przedniej części zwierzęcia. Część tylna ich nie interesuje, stąd koszty jej uzyskania są dla producentów niższe, a tym samym zysk z ich sprzedaży – wyższy.

W przypadku drobiu ubój religijny jest wręcz motorem eksportu. Tu całkowity zeszłoroczny eksport sięgnął 1453 tys. ton. Udział mięsa koszernego i halal w tym eksporcie to 856 tys. ton, czyli aż 59 proc.

Reakcja łańcuchowa

Zdaniem autorów wyliczeń wstrzymanie uboju rytualnego spowoduje reakcję łańcuchową, która spustoszy różne gałęzie naszej gospodarki.

I tak, w ich ocenie zakłady przetwórstwa wołowiny stracą sprzedaż w wysokości ok. 3 mld zł. W przypadku zakładów przetwórstwa mięsa drobiowego straty ze sprzedaży będą dwukrotnie wyższe. Hodowcy bydła stracą 2 mld zł, drobiu – 4 mld zł. Zakaz uderzy też w producentów pasz zwierzęcych. Tu straty szacowane są na 3 mld zł. Przemysł farmaceutyczny i dostawcy energii stracą po 750 mln zł, zaś producenci opakowań 500 mln zł.

Ale i to nie wszystko. Autorzy tych wyliczeń szacują bowiem, że na skutek wprowadzenia zakazu wzrośnie bezrobocie wśród rolników, pracowników przetwórstwa i innych branż, co będzie kosztować około 3 mld zł. Do tego trzeba, ich zdaniem, doliczyć sięgające 7 mld zł straty budżetu państwa w postaci niższych wpływów z VAT oraz innych podatków.

W sumie daje to 30 mld zł, nie licząc strat wynikających ze wzrostu cen mięsa.

Ucierpi wiele sektorów

– Te wyliczenia wyglądają wiarygodnie. Ich autorzy wzięli pod uwagę efekt ciągniony. Wpływ zakazu uboju religijnego na cały łańcuch produkcji mięsa drobiowego i wołowego będzie bardzo duży – mówi Piotr Lisiecki, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Przekonuje, że decydenci nie uświadamiają sobie konsekwencji swoich decyzji. – Tych jest bardzo dużo. Jeśli Polska wysyła w świat sygnał, że nagle ogranicza ubój religijny, to traci w ten sposób wiarygodność na zagranicznych rynkach. To uderzy, oczywiście, w pozostałą sprzedaż drobiu – mówi Lisiecki.

Ale są też mniej oczywiste skutki. – Nikt chyba nie myśli o tym, co stanie się z pracownikami z Czeczenii, którzy znaleźli sobie u nas niszę i pracują przy uboju halal. Przyjęliśmy ich w naszym kraju po wojnie w Czeczenii. Po wprowadzeniu zakazu najpewniej stracą pracę i raczej nie znajdą łatwo innej – mówi szef Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

– Nie robiliśmy szczegółowych wyliczeń konsekwencji wprowadzenia zakazu uboju religijnego dla całej gospodarki. Ufamy jednak kolegom z branży drobiowej, mają dobrych specjalistów, którzy potrafią liczyć – mówi Jerzy Wierzbicki, prezes zarządu Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Także on zwraca uwagę, że zakaz będzie miał negatywny wpływ na różne sektory rolnictwa. – Jeśli spadnie popyt na mięso, spadną ceny zbóż, bo nie będzie na nie popytu. To są naczynia połączone – tłumaczy.

Sytuację producentów mięsa może dodatkowo pogorszyć brexit. – Jeśli będzie twardy, a na to się zanosi, sprzedaż mięsa z Polski na rynek brytyjski będzie utrudniona, konkurencja wzrośnie. A to dla polskich producentów niezwykle istotny rynek – przekonuje szef Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

Producenci mięsa ostrożnie i nieufnie podchodzą do zapowiedzianego przez premiera Mateusza Morawieckiego złagodzenia zapisów „piątki dla zwierząt" Kaczyńskiego. – Przyjmujemy te zapowiedzi z zaciekawieniem, ale nie ufamy im. To nie jest uchwalone prawo – zwraca uwagę prezes Lisiecki.

– Pogubiłem się w tym wszystkim. Nie rozumiem, dlaczego nagle zapadła decyzja o zakazie, dlaczego rząd uległ zielonym organizacjom – komentuje prezes Wierzbicki. – Zakaz uderza w potężną gałąź polskiego rolnictwa i całej naszej gospodarki. Budżet, a więc wszyscy podatnicy, będzie musiał płacić rekompensaty. Co z tego ostatecznie wyjdzie? Zobaczymy – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA