fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Butelki zalegają w piwnicach. Pandemia szkodzi szampanowi

Adobe Stock
Zapowiada się wyjątkowo dobry rocznik szampana. Problem w tym, że nie ma okazji do świętowania.

W tym roku pogoda była wyjątkowo łaskawa dla Szampanii – słońca i deszczu było tyle ile trzeba oraz wtedy gdy było trzeba. Winogrona, z których powstaje szampan już za moment będą gotowe do zbiorów, dojrzałe i pełne wszystkiego, co tylko do najlepszych szampanów jest potrzebne. Jest tylko jeden problem – miliard butelek zalega w piwnicach.

Jeszcze przed pandemią koronawirusa szampana podgryzały inne wina musujące. Rosnąca popularność włoskiego prosecco czy hiszpańskiej cavy zmniejszała zainteresowanie szampanem. W czasie pandemii odeszły zaś tradycyjne okazje, przy których szampan lał się strumieniami – świętowanie udanych interesów czy wesela. Nikt nie chce świętować, gdy na krawędzi kieliszka wypełnionego bąbelkami może czaić się koronawirus. W efekcie winiarze z Szampanii mierzą się z drastycznym spadkiem popytu, jakiego nie widziano tu od czasów drugiej wojny światowej.

Napięcia między producentami winogron, a producentami szampana osiągną swój szczyt 18 sierpnia, gdy zapadnie coroczna decyzja, ile winogron można będzie wprowadzić na rynek. Rynek szampana jest bowiem wyjątkowy i kieruje się zasadą „pojedynczego plonu". Oznacza to, że producenci winogron zgadzają się sprzedawać tylko określoną ilość winogron, a nadwyżki albo gniją na polu albo są chłodzone jako rezerwa na czas słabych zbiorów.

Z jednej strony są négociants zrzeszeni w Union des Maisons de Champagne, którzy chcą niskiego plonu około 7 ton z hektara, czyli około 200 mln butelek (przechowywanie jest kosztowne), a z drugiej producenci winogron, którzy chcieliby zbiorów na poziomie 8,5 tony z hektara, by zapewnić sobie minimum utrzymania. Związki plantatorów i négociants nie udzielają informacji i komentarzy, ale obserwatorzy są zaniepokojeni dochodzącymi sygnałami i widzą kryzys.

- Kryzys popytu był już przed Covidem. We Francji młodzi ludzie piją coraz mniej wina i rośnie konkurencja ze strony prosecco i innych win musujących. Ale z drugiej strony jest rosnąca nierównowaga między dużymi domami a małymi producentami – mówił BBC Bernard Beaulieu, producent szampana i były szef związku winiarzy CGT Champagne.

Niezależni producenci skłaniają się ku stanowisku, że podjęta 18 sierpnia decyzja nie zadowoli nikogo. A perspektywa kryzysu jest mocno przygnębiająca.

Z drugiej strony, warto jednak zauważyć, że niezależnie od rosnącej konkurencji, to jednak wciąż szampan (a szampanem może się zwać tylko wino musujące z Szampanii) jest symbolem radosnego świętowania. A produkcja szampana trwa już setki lat i przebyła długą drogę od wina traktowanego niemalże jako odpad aż po symbol luksusu i świętowania. I przetrwała wielkie rewolucje, wojny i kryzysy gospodarcze.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA